piątek, 16 lutego 2024

[790] Louisa May Alcott- 'Staroświecka dziewczyna'

 ***


Autor: Louisa May Alcott
Tytuł: Staroświecka dziewczyna
Wydawnictwo: MG
Seria: -
Stron: 432

Polly Milton jest niezwykle podekscytowana - ona, dziewczynka ze wsi, rusza na wielką wyprawę do miasta, w odwiedziny do swej przyjaciółki Fanny Shaw. Wszystko przyciąga jej uwagę: od bogato wyglądających domów, po niecodzienne dla niej rozrywki. Jednak już kilka dni po przybyciu nasza mała bohaterka mierzy się z niezrozumieniem i niejako odtrąceniem. Staje się obiektem cichych drwin, wychodzących od przyjaciółek Fanny. Przez miastowe dziewczęta określana jest jako "dziwna", a wszystko to za sprawą jej staroświeckiego - w ich mniemaniu - zachowania. Polly bowiem jest niezwykle zaintrygowana otaczającymi ją nowościami, niedostępnymi dla niej na co dzień, jednak wciąż kieruje się wartościami, wpojonymi jej przez ukochanych rodziców, co w znacznej części nowych znajomych budzi zdziwienie...

Kilka lat później Polly wraca do miasta, by jako nauczycielka śpiewu zarobić na swoje utrzymanie i wesprzeć bliskich. Jej podejście do życia nie uległo zmianie, jednak codzienność w nowym miejscu często budzi w niej chęć do drobnych szaleństw. Mimo że początkowo musi mierzyć się z uśmiechami pełnymi wyższości, to dzięki jej dobru i naturalnemu wdziękowi szybko zjednuje sobie kolejnych ludzi. A na jej drodze staje ich naprawdę wiele.

Któż mógłby oprzeć się tak pięknemu wydaniu? No właśnie, niewielu z nas. Jak wiadomo okładka to jednak nie wszystko, równie ważne jest wnętrze. Znając twórczość pani Alcott wiedziałam, że czeka mnie niesamowita podróż.

Polly uznano za staroświecką dziewczynę, bo zamiast wydawać zarobione ciężką pracą pieniądze na stroje i bibeloty, wolała je przekazać bliskim bądź wspomóc osoby potrzebujące. Szczerze powiedziawszy, aż mam ochotę napisać, że świat niewiele się zmienił od tamtego czasu. Przesiąknięci konsumpcjonizmem wolimy wytykać palcem tych, którzy wyłamali się ze schematu niż przez chwilę zatrzymać się nad ich postawą i pewne sprawy przemyśleć. Nasza główna bohaterka nie złamała się mimo tego, że uznawano ją za dziwną. Konsekwentnie czyniła to, co sama uważała za słuszne, ciesząc się jednocześnie z małych rzeczy. Aż zaczęłam się zastanawiać - dlaczego ludzie, niezależnie w którym roku żyjący tego nie potrafią? Gonimy od sukcesu do sukcesu. Osiągając dany cel cieszymy się nim tylko przez chwilę, ciągle chcąc więcej i więcej. Często z zazdrością patrzymy na to, co posiada drugi człowiek. Takim sposobem bardzo łatwo wpaść w wykreowaną przez samych siebie pułapkę. Jesteśmy bardziej nastawieni na "mieć" niż "być". Czy za kilka lat część z nas nie będzie żałować zmarnowanego na wyścig szczurów czasu... ?

Lektura jest nie tylko ciekawa, ale i pouczająca. Staroświecka dziewczyna to nie tylko historia Polly, lecz również osób, które napotkała na swojej drodze. Autorka (choć może nieco zbyt zwięźle) nakreśla nam ludzkie dramaty. Nie tylko historia młodej Jenny chwyta za serce; przestrogą powinno stać się również to, co przydarzyło się rodzinie Shaw. Tylko od człowieka zależy, jak pokieruje swoim losem i co "dostanie" w zamian. 

Podziwiam główną bohaterkę za jej niezłomność. Pomimo pełnych politowania spojrzeń nie złamała się, będąc dokładnie taką, jaką chciała być. Owszem, miała chwile słabości, jednak były one nieliczne i szczerze mówiąc, nie miały ogromnego znaczenia. Jej zachowanie już w dorosłym życiu podkreśla również fakt, jak dużo dają nauki odebrane od rodziców. Bo czym skorupka za młodu przesiąknie...

Żeby nie było tylko refleksyjnie i moralizatorsko, wspomnę również, że i historie miłosne znalazły tu dla siebie miejsce. Reasumując, książka autorstwa pani Alcott niesie ze sobą dużo dobrego i jest to chyba najlepsza z jej książek, jaką do tej pory czytałam. Albo przynajmniej najbardziej skłaniająca do refleksji nad ludzkimi zachowaniami.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MG!






sobota, 2 grudnia 2023

[789] Magdalena Kordel - 'Światełko w oknie'

 ***


Autor: Magdalena Kordel
Tytuł: Światełko w oknie
Seria: ?
Wydawnictwo: Znak 
Stron: 448

Święta prawie każdemu kojarzą się z ciepłem, bliskością, a także... zapachem pierników. A ów świąteczny wypiek jest specjalnością Klementyny, która w ich wyrób wkłada cały zapas emocji. Ten rok, a może raczej okres przedświąteczny, jest jednak zupełnie inny. Kobieta nie może dać sobie rady z podstawowymi pracami związanymi z piernikami - zupełnie tak, jakby jej tajemnicze moce na chwilę wzięły sobie wolne. Akurat wtedy, gdy całe Miasteczko liczy na jej wypieki! Może to nie przekleństwo, lecz znak od Losu, że nim stworzy słodkości, musi wykonać pewną misję... ?

Kornelia trzy lata temu straciła swojego ukochanego męża Michała w wypadku samochodowym. Od tamtej pory jej świat jest szaro bury. I choć stara się jakoś funkcjonować dla trzech swoich córek, to jest to raczej codzienna walka o przetrwanie. Gdyby nie Basia, najstarsza, która zajmuje się małymi bliźniaczkami i matką, już dawno do puli ich zmartwień doszłoby kolejne - rozdzielenie rodziny. A tak, Basia radzi sobie, jak może. Na szczęście Los, który odebrał jej tatę, stawia dobrych ludzi na jej drodze. Jednak czy nastolatka może długo funkcjonować jako osoba dorosła... ?

W wyniku różnych splotów okoliczności (i ingerencji osób bliskich obu stronom, rzecz jasna) Kornelia wraz z dziewczynkami przenosi się do Miasteczka, gdzie trafia w ciepłe objęcia. Klementyny. I od tej chwili rozpoczyna się magia...

Wiecie, co jest najśmieszniejsze? O twórczości Autorki słyszałam już niejednokrotnie i to wiele dobrego. Myślałam, że mam na swoim koncie czytelniczym choć jedną jej książkę. A tu niespodzianka! Światełko w oknie jest naszym pierwszym spotkaniem. I powiem Wam szczerze, bardzo owocnym. To kolejne polskie nazwisko, które trafia na moją listę ulubionych.

O czym jest ta pozycja? O miłości. Nie takiej typowej, między mężczyzną a kobietą, a... wszechobecnej. Miłości do praktycznie obcej osoby, której chcemy pomóc, bo widzimy, że na danym etapie życia sobie nie radzi. O uczuciu, które wiąże ze sobą dwie przyjaciółki. O miłości matki do dzieci, sprawiającej, że chce się podjąć walkę o lepsze jutro. O miłości, tak po prostu.

Na moim blogu częściej natraficie na recenzję thrillera czy horroru niż powieści obyczajowej. Dlaczego? Otóż chyba podświadomie uciekam przed książkami, które wywołują silne emocje. Tak właśnie było w przypadku nowości od pani Magdaleny. Ta dobroć, to wsparcie i dbałość o drugiego człowieka (nawet obcego) poruszyła we mnie najczulsze struny i - ze wstydem, a może dumą, że nie jestem kompletnym bezuczuciowcem?- muszę się przyznać, że w trakcie lektury zdarzyło mi się kilkakrotnie uronić łezkę wzruszenia. Naprawdę chciałabym, aby ten świat wyglądał tak na co dzień. Wsparcie, miłość i zrozumienie. 

Mimo że książkę przeczytałam kilka tygodni temu, wciąż budzi we mnie emocje, stąd też dość chaotyczna recenzja. Chciałabym Wam zbyt wiele przekazać, a nie znajduję słów, które opisałyby to wszystko - to dowód na to, iż ta lektura jest naprawdę dobra. Zresztą, wiernych fanów twórczości Autorki pewnie nawet nie muszę o tym przekonywać. Dlatego wszystkich Czytelników, którzy jeszcze nie sięgnęli po książki pani Kordel serdecznie do tego zachęcam!

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak!