niedziela, 23 czerwca 2024

[794] Antoni Chrzonstowski - 'Aquila'

 ***


                                                           Autor: Antoni Chrzonstowski

Tytuł: Aquila

Seria: -

Wydawnictwo: Novae Res

Stron: 610


Z założenia prawo ma służyć zwykłemu obywatelowi, by nikt nie mógł go wykorzystać. Jednak co w sytuacji, gdy to zdecydowanie za mało... ? Są dwie opcje: albo poddać się (często nieciekawemu) losowi, albo... wykorzystać swój spryt i stworzyć fortel.

Piotr Paweł Korsak chciał tylko odzyskać to, co mu się prawnie należało; podczas wieloletniego pobytu mężczyzny za granicą jego majątek został zajęty przez pewnego szlachcica, który za nic nie chce odstąpić od tego, co (w jego mniemaniu) mu się należy. Korsak próbuje dowieść swoich praw do ziemi, mając pełne wsparcie swojego brata mlecznego, Andrzeja Wizbora. To jednak i tak wciąż za mało... chyba, że wspomoże ich zamaskowany nieznajomy, który przy pomocy szabli przedziera się przez codzienność.

Ani Korsak, ani tym bardziej jego przeciwnik nie zamierzają odpuścić. Rozpoczyna się kolejna rozgrywka. 

Powieści historyczne to nie jest moja bajka, chociaż w tym przypadku coś mnie do tej książki przyciągnęło. Może to tajemniczy Aquila, a może obietnica burzliwych pertraktacji. Nie wiem. W każdym razie bardzo szybko zatonęłam w burzliwych czasach Rzeczpospolitej szlacheckiej.

Pierwszym plusem jest fakt, że w toczącą się historię można bardzo łatwo się wczuć. Autor bardzo dobrze oddaje klimat tamtych czasów, a liczne, łacińskie wtrącenia tylko to podkreślają. Co prawda chwilami nieco irytował mnie przymus spoglądania na przypisy, by rozszyfrować rzucone przez danego bohatera zdanie, ale mimo tego doceniam. Dodaje to lekturze autentyczności.

Początkowo wydawałoby się, że to postać Aquili będzie grała pierwsze skrzypce w tej historii, a konkretniej próby odkrycia jego tożsamości. Po przeczytaniu opisu myślałam, że ów zamaskowany mężczyzna będzie kimś w rodzaju Robin Hood'a, a my, jako czytelnicy, będziemy śledzić jego poczynania, mające poprawić byt maluczkich. Nic bardziej mylnego. Fakt faktem, tajemniczy szlachcic nie zajmuje się wyłącznie sprawą Piotra Pawła Korsaka. W toku historii wychodzi kilka pomniejszych kwestii, w których jego wsparcie jest nieocenione. Niemniej jednak nie, nie był to kolejny, typowy Robin Hood. Szczególnie, że dosyć szybko poznajemy jego prawdziwą twarz. Czy lektura na tym traci? A skądże. 

Jak już wspomniałam, odnośnie historii naszego kraju jestem kompletną ignorantką; wiedza historyczna, daty i opisy wydarzeń nigdy nie trzymały się zbyt długo mojej głowy. Po prostu nie jest to mój konik. Dzięki Aquili mogłam zanurzyć się w czasach, gdy szlachcic miał praw co nie miara, a nawet jeżeli coś mu się nie należało - przy pomocy szabli szybko to zdobywał. Ciekawa lekcja. I dowód na to, że jednak prawo jest nam potrzebne.

Ta pozycja to nie tylko opisy sejmików i fortelów; to także wątki obyczajowe. Śledzimy rozmarzony wzrok mlecznego brata Korsaka, Andrzeja, który niezmiennie utkwiony jest w zapatrzonej w siebie Hortensji. Czy coś z tego wyniknie? Czas pokaże. 

Jestem zadziwiona, jak bardzo ta książka przypadła mi do gustu. Szczerze powiedziawszy, była to dla mnie swego rodzaju odskocznia od thrillerów czy powieści obyczajowych. I stąd mój wniosek, że warto czasem odejść od ulubionych gatunków, by posmakować czegoś nowego.

Podsumowując, Aquila na pewno przypadnie do gustu każdemu fanowi powieści historycznych, ale również intryg. Nie sposób się przy niej nudzić.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Novae Res!

 


 

środa, 8 maja 2024

[793] Camilla Way - 'Złe dziecko'

 ***


                                                                 Autor: Camilla Way

Tytuł: Złe dziecko

Seria: - 

Wydawnictwo: Znak JednymSłowem

Stron: 352

Beth i Doug najbardziej na świecie pragnęli mieć dziecko; los jednak nie sprzyjał ich planom, a kolejne próby kończyły się niepowodzeniem. Powoli zaczynali się przyzwyczajać do myśli o innych, alternatywnych rozwiązaniach. Cud - jak wtedy mogliby to nazwać - sprawił, że im się udało i w ich stęsknionych ramionach pojawiła się Hannah. Początkowo wszystko szło właściwym torem; schody zaczęły się dopiero, gdy dziewczynka miała około pięciu lat.

Bo nie była taka jak wszystkie dzieci. I nie, nie mówię tu o kwestiach wyglądu. W oczach Hannah - bądź co bądź jeszcze dziecka - krył się mrok. Mrok, który powoli zaczynał przesączać się do codzienności jej rodziny.

Beth czuje, że z jej córeczką jest coś nie tak. Zepchnięcie ze schodów młodszego brata to dopiero początek całej serii dziwnych wydarzeń, w których główną rolę gra Hannah. A jej rodzice nie mogą nic z tym zrobić, gdyż dziewczynka zna ich sekret... a ten może doprowadzić do rozpadu wszystkiego.

Wiedziałam, że skądś kojarzę nazwisko autorki. Robiąc szybki research zyskałam pewność. Lata temu miałam okazję czytać Obserwując Edie, książkę jej autorstwa, która do tej pory ma swoje miejsce w mojej biblioteczce. Stąd też pewność, że mój wybór lektury to strzał w dziesiątkę. I nie pomyliłam się.

Czy jesteście gotowi na prawdziwie szaloną podróż wgłąb ludzkiej psychiki?

Luke i Clara to szczęśliwa para, mieszkająca ze sobą od kilku miesięcy. Gdy mężczyzna nie wraca na noc do domu, kobieta podświadomie czuje, że coś musiało się wydarzyć. Nie posądza ukochanego o romans, nigdy nie dał jej odczuć, że mógłby tracić nią zainteresowanie. Poszukiwania spełzają na niczym, przynajmniej pozornie. Jak się okazuje, idealna rodzina Luke' a skrywa kilka sekretów, burzących ich idealny wizerunek. Jednak czy to pomoże Clarze w odnalezieniu partnera?

Myślałam, że hasła typu "mocna książka" czy "historia, od której nie będziesz mógł/mogła się oderwać" to tylko reklama. Myliłam się. Od tej książki naprawdę nie można się oderwać! Tajemnica goni tajemnicę, a kolejne wydarzenia tylko podkręcają i tak gorącą atmosferę. Wyobraźnia pani Camilli Way ruszyła w taką stronę, że zupełnie się tego nie spodziewałam. Autorka ma talent do tworzenia zawiłych historii, które finalnie mogą zaszokować czytelnika. Misternie utkana sieć powiązań i przede wszystkim tajemnica sprzed lat zrobiły na mnie duże wrażenie. A to, oczywiście, jak najbardziej na plus.

Swoją drogą, choć wydawałoby się, że nic już mnie nie zdziwi, to wciąż szokuje mnie, jak bardzo niektóre jednostki są zafiksowane na punkcie zemsty. Staje się ona swoistym celem, który utrzymuje przy życiu. Napędzany przez złość czy nienawiść człowiek jest naprawdę zdolny do wszystkiego, o czym niejednokrotnie słyszymy w prawdziwym życiu. Jak wiadomo, często kończy się to tragicznie. Czy warto? Trudno orzec. Z jednej strony rozumiem chęć odwetu za prawdziwe bądź domniemane krzywdy, z drugiej jednak strony... po co karmić się złością? 

Kto jeszcze nie zna twórczości pani Way, tego serdecznie zachęcam do zmiany zdania. Czas spędzony ze Złym dzieckiem był... fantastycznie mroczny.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak JednymSłowem!