środa, 9 października 2019

[543] Katarzyna Puzyńska- 'Pokrzyk' RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

***


Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Pokrzyk
Seria: Lipowo/ t. 11
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Stron: 608

W starym dworku we Wnykach czai się zło; miejscowi boją się zbliżyć do rozpadającego się budynku, przestrzegając przed tym przyjezdnych. Opowiadają historie o duchu płonącego chłopca, który ponoć straszy w tamtej okolicy. Weronika Podgórska trafia do maleńkiej wsi przypadkiem, szukając podobnego do swojego dworku dla matki. W drzwiach starego domostwa wita ją specyficzny mężczyzna, przedstawiając się jako Sebastian Madej. Dwór omotany w mroczne wydarzenia z przeszłości, dziwne zachowanie obecnego właściciela i powtarzający się napis "Umrzesz" na ścianach sprawił, że Podgórska niewiele myśląc, uciekła.

Rodzina Orłowskich ponownie jest w komplecie; Elżbieta oraz Iga przybyły do domu, aby świętować sześćdziesiątą rocznicę ślubu rodziców. Niestety, przed tym istotnym dla domowników wydarzeniem zmarł pan Julian, głowa rodziny, a kilka dni później dołączyła do niego jego żona, Leokadia. Z tym, że jej śmierć mogła być albo nieszczęśliwym wypadkiem, albo celowym działaniem ze strony osób trzecich... Na wezwanie najmłodszej z córek państwa Orłowskich, Adriany, do Lipowa przybywa Mariusz Nowakowski- były mąż Weroniki. Nie jest już policjantem, ale obecnie pracuje jako prywatny detektyw. Nim rozwiąże tajemnicę śmierci seniorów Orłowskich, musi sprawdzić swoją klientkę, Adrianę. Coś w tej kobiecie bardzo mu nie pasuje...

W Klementynie Kopp obudziły się stare demony. Świadkowie widzieli ją na każdym z miejsc zbrodni, a ona sama ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Ma stare sprawy do załatwienia. A w jej uszach wciąż brzmi krzyk płonącego chłopca...

Pani Puzyńskiej ani jej twórczości chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Nawet jeżeli nie mieliście jeszcze okazji czytać jej książek, to na pewno obiła Wam się o uszy w blogosferze czy na instagramie. Ta polska autorka jak dla mnie jest numerem jeden wśród pisarzy, dlatego czas od tomu do tomu straaaasznie mi się dłuży. Zazdroszczę wszystkim, którzy serię Lipowo mają jeszcze przed sobą.

Daniel Podgórski nie byłby sobą, gdyby nie skomplikował sobie życia- zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej. Po telefonie od wciąż ukrywającej się Kopp stara się zrobić wszystko, by dowiedzieć się o prawdziwym udziale przyjaciółki w morderstwie dziennikarki, Joanny. Zresztą, każdy kolejny trup również zostaje przypisany emerytowanej pani komisarz, a ludzie, którzy mieli jakiś związek ze sprawą sprzed wielu lat przypominają sobie coraz więcej z ówczesnych, tragicznych dla rodziny Orłowskich wydarzeń. Tylko czy owe osoby na pewno mówią prawdę... ?

Po raz kolejny dostajemy zawikłaną intrygę, obudowaną przez wieloletnie kłamstwa, intrygi i dopowiedzenia. Pani Puzyńska niby to wprowadza nas w obecne wydarzenia, w poszukiwanie mordercy państwa Orłowskich, z drugiej strony chce, aby czytelnik sam odnalazł pewne nieścisłości. Czy aby na pewno dwójka staruszków była nieszkodliwa? Moim zdaniem w ich przypadku po prostu można użyć zwrotu Karma wraca. 

O ile śledztwo toczone współcześnie zainteresowało mnie średnio, o tyle tajemnica sprzed lat już bardziej. Wiecie, płonie stara stodoła, a w niej uwięziony chłopiec. Wszystko co prawda zostało skrzętnie zamiecione pod dywan, ale jaka jest prawda? Wypadek, bo Patryk lubił w tajemnicy zapalić papierosa i po prostu od iskry zajęło się siano? Celowe podpalenie? Ale któż chciałby skrzywdzić chłopca, który prócz przykrych żartów nikomu nie zrobił prawdziwej krzywdy? I kim była tajemnica kobieta w masce, przyjaciółka rodziny? Z drugiej strony część obyczajowa rozwijała się coraz bardziej. Wcześniej bez zastanowienia powiedziałabym, że Daniel Podgórski to jeden z moich ulubionych bohaterów. Aż ciężko sobie przypomnieć, że kiedyś ten szorstki mężczyzna był takim dużym, spokojnym misiem do kochania. Teraz... cóż, na bieżąco obserwujemy zachodzące w nim zmiany, i według mnie nie są one pozytywne. Jeżeli ktoś już czytał tom poprzedni, to gdy wspomnę Emilię Strzałkowską, na pewno będzie wiedział, o co mi chodzi.

Przepłynęłam przez ten tom szybciej, niżbym chciała. A prawdziwą bombę dostałam -oczywiście- na końcu. Autorka zostawiła sobie dużą furtkę do kolejnej części, aż jestem ciekawa, co z tego wyniknie. Wstrząsnęło mną zakończenie, bo co by nie było, relacje między Weroniką a Danielem już raczej nigdy nie wrócą do normalności. Teraz życie Podgórskiego będzie się toczyło po równi pochyłej... chyba. Zobaczymy, co pani Puzyńska nam zaserwuje. Już drżę z oczekiwania!

Wybaczcie mi tę chaotyczną recenzję, ale książki naszej rodaczki mają to do siebie, że zawsze tworzą burzę w mojej głowie i nie wiem, co napisać, żeby sensownie Wam przedstawić, dlaczego warto sięgnąć po tę serię. A że warto- daję sobie rękę uciąć!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku !
Jeżeli już straciłeś te kilka minut na wejście na mój blog i przeczytanie chociaż kilku linijek recenzji, to proszę, daj o sobie znać w komentarzu ;)
Miło się czyta czyjeś opinie :-*