czwartek, 5 stycznia 2017

[345] Catherine Lowell- 'Ostatnia z rodu Bronte'

***

Autor : Catherine Lowell
Tytuł : Ostatnia z rodu Bronte
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 440

Samantha Whipple to daleka krewna sławnych na cały świat sióstr Bronte; przez całe jej życie ich sława "ścigała ją", bowiem ludzie nie chcieli uwierzyć, że nie ukrywa przed nimi -ponoć- zgromadzonych przez kobiety skarbów, tak ważnych dla współczesnych. Pięć lat temu, w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach, ginie jej ojciec, a wraz z nim płonie jego biblioteka. Samantha, pozostawiona sama sobie, rozpoczyna studia, starając się ukrywać swoją tożsamość i powiązania z siostrami Bronte. Z dnia na dzień dzieją się jednak coraz dziwniejsze rzeczy... do jej sypialni trafiają kolejne egzemplarze twórczości zmarłych pisarek, będące częścią literackiej spuścizny po jej ojcu. Ale... przecież wszystko spłonęło.

Mam lekką obsesję na punkcie książek związanych z siostrami Bronte; sięgam po wszystko, co wpadnie mi w ręce. Przygoda z ich twórczością zaczęła się (tradycyjnie) od Wichrowych Wzgórz, do których często wracam. I tak moja miłość trwa i trwa...
Byłam ciekawa, jak historię przekaże nam pani Lowell- czy wprowadzi dużo zmian, jak przedstawi znane pisarki, etc. I wiecie co? Tak szybko, jak pochłaniam książki autorstwa sióstr, tak szybko połknęłam Ostatnią z rodu Bronte.

Samantha rozpoczyna studia, a jej promotorem zostaje młody i przystojny James Orvill. Stosunki między tą dwójką są dość napięte i nie chodzi mi tu o napięcie seksualne. Promotor bowiem jest mężczyzną oziębłym, a niekiedy bardzo nieprzyjemnym i nieprzebierającym w słowach. Budzi w dziewczynie przerażenie, a ich rozmowy mają charakter słownych batalii. Sam co prawda po pewnym czasie poczuła do niego coś więcej, zauroczona jego wiedzą i niezaprzeczalną urodą, jednak on nie wydaje się być zainteresowanym. No właśnie, nie wydaje się... Jednak myśli dziewczyny zaprzątają dziwne przesyłki, które nie powinny istnieć a także to, kto je podrzuca. Znając zamiłowanie swego zmarłego ojca do różnorodnych zagadek wie, że tuż przed śmiercią przygotował dla niej tę ostatnią.

Książka niezaprzeczalnie wciągnęła mnie na długi czas, po części przez mój ulubiony temat sióstr, zaś z drugiej strony intrygował mnie tajemniczy dostawca przesyłek, jak i cała tajemnicza otoczka. Dlatego też, mimo ponad czterystu stron, każda kolejna kartka uciekała mi sprzed oczu w zawrotnym tempie. Pani Lowell zbudowała bardzo dobrą intrygę, mającą sprawić, że czytelnik wsiąknie w całą historię. 

Całe to poszukiwanie spadku po ojcu przez Samanthę można określić jednym słowem- "szaleństwo". Ale szaleństwo, którego prawdopodobnie sama chciałabym doświadczyć. Oczywiście nie da się nie zwrócić uwagi na powolne budowanie się relacji między studentką a jej promotorem, choć (co przyznaję z zadowoleniem) przebiega ono w dość ślimaczym tempie i do końca nie wiadomo, czy w ogóle ewoluuje do miana prawdziwego związku. 

Mimo, że zakończenie poniekąd było łatwe do odgadnięcia, jeżeli chodzi o relacje Jamesa i Samanthy, to całość oceniam jak najbardziej na plus. Autorka przedstawiła zupełnie inny obraz sióstr Bronte (oczywiście miejcie na uwadze, że to wyłącznie fikcja literacka), dzięki czemu czytelnik nie nudzi się, czytając o utartych schematach. Jak najbardziej polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!