poniedziałek, 2 września 2013

[086] Kino nocnych marków- ' Dary Anioła- Miasto Kości '

Powracam !
PS- dostaliście ebooki od Prószyńskiego ostatnio... ?

***

DARY ANIOŁA- MIASTO KOŚCI

 Zapewne wielu z Was, drodzy Czytelnicy, widząc trailery zapowiadające premierę "Darów Anioła" z niecierpliwością oczekiwało chwili, kiedy będzie można usiąść w wygodnym, kinowym fotelu z pudełkiem popcornu na kolanach i zagłębić się w ekranizację serii, tak dobrze znanej.
Bilet

Niestety (dla mnie), nie mogę poszczycić się znajomością twórczości Cassandry Clare- jej książki zawsze jakoś mi umykały. Dlatego do kina weszłam zupełnie nieprzygotowana i nie wiedziałam, czego od filmu mogę oczekiwać. Wiadomo, zazwyczaj patrzy się na to, jak bardzo ekranizacja zbliżona jest do fabuły konkretnej pozycji. Wiem, wiem, nie powinno się oglądać filmu, zanim nie przeczyta się książki. Ale to był czysto spontaniczny wypad ze znajomymi, którzy tak jak ja książki nie znali ;)


Clary Fray jest normalną nastolatką, ot, czasami zdarzy jej się odruchowo namalować jakiś znaczek, który dziwnym zrządzeniem losu pojawia się kilka godzin później na neonie jednego z klubów. Wszystko zdaje się toczyć normalnym rytmem, dopóki matka dziewczyny nie zostaje porwana, a ona sama dowiaduje się, że jej dziedzictwem jest przynależność do grupy zwanej Nocnymi Łowcami. Ludzie ci walczą z wszelkimi potworami, jakie tylko mają czelność pojawiać się w ludzkim świecie. Wszyscy - czy to potwory, czy ludzie wtajemniczeni- pragną jednego- kielicha, który może zapobiec całkowitemu wyginięciu Nocnych Łowców. Każdy ma jednak co do niego własne plany, a tylko jedna osoba może wiedzieć, gdzie został ukryty- i padło na Clary.

Kadr z filmu.
Tak jak już wspomniałam, na film szłam zupełnie "ciemna"- byłam wręcz ciekawa, co też mi zaproponują. Oczywiście zanim przebrnęłam przez liczne reklamy i zapowiedzi (choć te o drugiej części "Igrzysk..." były bardzo ciekawe !) minęło sporo czasu. Aż w końcu się zaczęło. 
Patrząc na to okiem osoby, która z książką nie miała żadnej styczności i nijak nie może sobie porównać widzianego obrazu z własnymi wyobrażeniami mogę powiedzieć, że pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to... Jace. A raczej to -wiem, stereotypowe myślenie- że jak na jednego z czołowych postaci wcale nie olśniewa urodą. Jest jednak postacią zawadiacką, twardą i odważną, choć miękką w środku- co zresztą widziało się szczególnie w scenach z Clary. Ta z kolei olśniewała urodą i szczerze zazdroszczę jej włosów i oczu ;) 
Mam trochę mieszane uczucia, bo wydaje mi się, że miłość między bohaterami trochę za szybko wyszła na światło dzienne. Pojawienie się Clary sprawiło, że Jace odrzucił maskę twardziela, a wszyscy wokół zaczęli dziewczynę przestrzegać przed zranieniem go. Miałam nadzieję, że Wayland nieco dłużej pozostanie skrytym i tajemniczym wojownikiem. No, ale cóż, jak na mój gust nie było źle ! A nawet mogę powiedzieć, że było kilka świetnych momentów i scen, które śledziłam z zapartym tchem. 


Podsumowując, film całkiem udany, ogląda się go z przyjemnością. Czy toczące się w nim wydarzenia są zbliżone do książki- tego nie powiem, raczej mogę Was spytać. Czy polecam ? Na pewno komuś, kto chciałby zobaczyć na wielkim ekranie ulubionych bohaterów. Uważam jednak, że mimo wszystko np. "Igrzyska..." były ciekawsze ;)