***
Autor: Michaił Bułhakow
Tytuł: Psie serce
Seria: -
Wydawnictwo: MG
Stron: 176
O czym myśli psisko, spędzające całe swoje życie na ulicy? Czy pies, który walczy o każdy kęs jedzenia z innymi zwierzętami zajmuje się w ogóle innymi sprawami? A może na podstawie ludzkiego wyglądu jest w stanie obliczyć szanse na potencjalny, wyżebrany smakołyk...?
A może jest tylko psie serce, ufne, że kolejny człowiek nie kopnie go w odpowiedzi na nieśmiałe zbliżenie się?
Szarik, nasz główny - psi - bohater nie zna innego życia niż to, jakie toczy się na ulicy. Jego codzienność składa się ze zdobywania pokarmu i unikania kłopotów. Niestety, nie dość, że wraz z przybyciem zimy coraz trudniej o ciepły kąt (nawet bramy nie wydają się już takie atrakcyjne, odkąd futro sztywnieje od mrozu), to w dodatku chcący odstraszyć Szarika spod drzwi kucharz oblał go wrzątkiem. Efekt: głębokie poparzenia, zero nadziei na przetrwanie najbliższych dni. Lecz wtedy pojawia się on, prawdziwy dżentelmen - wybawiciel. I choć Szarik nie spodziewa się niczego więcej jak drobnej jałmużny od tego eleganckiego pana, to ku swojemu zdziwieniu zostaje zabrany do domu. Prawdziwego, ciepłego i pełnego jedzenia. Czegóż chcieć więcej?
Szarik nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że jego wybawicielem jest profesor Filip Filipowicz Preobrażeński - wybitny chirurg, obecnie eksperymentujący z odmładzaniem ludzkiego organizmu. To on już wkrótce przewróci pieskie życie jeszcze raz do góry nogami.
Cóż, na początek powiem jedno - na pewno nie takiej historii się spodziewałam. Patrząc na "zwierzęcy" tytuł z góry założyłam, że będzie to historia łamiąca serce i wyciskająca łzy. Czy tak było? Nie, zupełnie nie - było groteskowo, śmiesznie, ale na pewno nie łzawo. No, może na początku... z drugiej strony wiem, na co literacko "stać" Bułhakowa, więc jak mogłam go posądzić o wyciskacz łez? No cóż... ale do rzeczy.
Wyobrażaliście sobie kiedykolwiek jaka istota powstanie z połączenia człowieka i zwierzęcia? W tym przypadku zestawienie jest o tyle ciekawe, że Szarik otrzymuje ludzki mózg. I to jest właśnie idealny przepis na to, jak z łatwością popsuć niewinne zwierzę. Szarik bardzo szybko bowiem przeobraża się w człowieka - jego ciało zaczyna się zmieniać, dostosowywać do narządu, który nim steruje. Ale nie to jest najgorsze: równie szybko zaczyna "uczyć się" ludzkich zachowań, w znaczącej większości tych, które uznalibyśmy za negatywne. Czy więc z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że eksperyment się udał?
Książka jest niewielka, jeżeli chodzi o jej objętość, acz ogromna dzięki zawartej w niej historii. Nie powiem, żeby przemiana Szarika w istotę zbliżoną do człowieka pod względem zachowania mnie zaszokowała; jak wiadomo, najłatwiej uczymy się tego, co złe. Bardziej nurtowała mnie kwestia sumienia profesora Preobrażeńskiego, który z jednej strony ocalił czyjeś życie, a z drugiej zmienił ją poniekąd w karykaturę - ni człowieka, ni zwierzęcia. Bez zgody samego zainteresowanego, dodajmy (choć ciężko ją uzyskać od psa, dodajmy). W tym wszystkim najbardziej szkoda mi było Szarika. Chciał tylko pełnego brzucha i ciepłego kaloryfera, a otrzymał zupełnie mu zbędny ludzki mózg, który zamienił go w ... coś. Wyszło z tej operacji więcej kłopotów niż pożytku, a wina i tak w większości spadła na niego.
Uważam, że "Psie serce" to tego rodzaju lektura, którą warto znać. Ukazuje różne perspektywy, czasem podwójną moralność, a przy tym potrafi też zaskoczyć. Może nawet trochę zniesmaczyć? W każdym razie na pewno nie zajmie Wam więcej niż jeden wieczór. Polecam!
Książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem MG, dziękuję!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Drogi Czytelniku !
Jeżeli już straciłeś te kilka minut na wejście na mój blog i przeczytanie chociaż kilku linijek recenzji, to proszę, daj o sobie znać w komentarzu ;)
Miło się czyta czyjeś opinie :-*