środa, 22 listopada 2017

[413] Jan Favre- 'Lunatycy'

***


Autor: Jan Favre
Tytuł: Lunatycy
Seria: -
Wydawnictwo: Self Publishing
Stron: 372

Michał Sernicki, zwykły osiemnastolatek z Jodłowa, od dawna marzył o wyrwaniu się z rodzinnego miasta. O porzuceniu całej tej beznadziejności- ciasnego mieszkania, wiecznego braku kasy, szkoły podobnej do więzienia. Od problemów dnia codziennego odrywa go wyłącznie tworzenie muzyki, w którym to procesie towarzyszy mu kumpel, Andrzej alias Aen. Sernicki miał świadomość, że prawdopodobnie nigdy nie uda się Łowcom Snów wybić na scenie hip- hopu. A jednak... czasem trzeba uważać, o czym się marzy. Bo sława to nie tylko przyjemności i pełna sala na koncercie...

Gdy dostałam propozycję recenzji tej książki, nie wiedziałam, czego się spodziewać. Zwykłej młodzieżówki? Czegoś z przesłaniem? Jedna wielka tajemnica. Dopóki nie rozpoczęłam przygody z lekturą...

Kości się zrastają, rozcięta skóra zabliźnia, krwiaki schodzą, ale roztarte butem o chodnik poczucie własnej wartości nie regeneruje się. Jeśli ktoś raz napluje ci w serce, zgasi na tobie papierosa, złamie cię na pół i da ci odczuć, że jesteś tylko kawałkiem mięsa, rzeczą, której nie trzeba szanować, przedmiotem, z którym można zrobić, co się zechce- to tego bólu nie uśmierzy nic. Ani okład z lodu, ani worek kryształu.

Lunatycy pochłaniają od pierwszej strony! Narratorem jest tu Michał, dla kumpli SirNick, marzący o karierze hiphopowca. Nic nie daje mu takiej radości, jak tworzenie muzyki. Do tego stanowi ona jedyne lekarstwo na towarzyszące mu codziennie poczucie beznadziejności. I oto staje się- kilka sytuacji pomaga zespołowi w zaistnieniu na scenie muzycznej. Początkowo są to niewielkie sale, później zaś publika wykrzykująca ich imiona. Michał, pochłonięty tym, że może wreszcie robić to, co kocha, zapomina jednak o całej reszcie- matce, szkole, swojej dziewczynie. I pakuje się w kłopoty, które dodatkowo pogłębiają w nim negatywne opinie o sobie samym.

Nie mam się do czego doczepić. Owszem, książka to młodzieżówka, jednak mówiąca o problemach znacznie większych niż złamane serce. Styl pisania pana Favre pomaga nam z łatwością wczuć się w postać Michała, wiecznie goniącego za czymś lepszym. Strony dosłownie przepływały mi przed oczami, nie czułam upływu czasu. Mowa tu nie tylko o mrokach sławy, leczy także zwykłym poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. I błędach, które popełnia każdy. A wówczas najważniejsze są osoby, które staną za nami murem.

SirNick przekonał się, jakie to uczucie, gdy jego śladem ruszają dziesiątki fanów. Jak łatwo popełnić jeden błąd, a potem kolejny i kolejny. I to taki, którego nigdy nie zapomną, a który pogrąży Cię jeszcze bardziej. Pan Favre stworzył bardzo wrażliwego bohatera; Michał chciał od życia czegoś więcej, pragnął wesprzeć wiecznie zapracowaną matkę i pokazać nieznanemu ojcu, że zwykły chłopak z Jodłowa też może coś osiągnąć. Winił się jednak za zbyt wiele rzeczy, mając o sobie zbyt niskie mniemanie. Polubiłam go pomimo zapatrzenia w siebie- uważał bowiem, że jedynie on ma największe problemy w życiu.

Ta książka jest pełna emocji, niejednokrotnie wzrusza i pokazuje siłę relacji międzyludzkich. I co ciekawe nie dlatego, że ktoś stał się sławny- ludzie chcą pomagać sami z siebie. Lunatycy to wartościowa książka, pełna gorzkiego życia, błędów, ale także przyjaźni i miłości.

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorowi!