sobota, 13 maja 2017

[373] Shannon Kirk- 'Metoda'

Czasami marzę, żeby doba miała w sobie więcej godzin.
Ale potem dociera do mnie, że zapewne wtedy moje obowiązki trwałyby jeszcze dłużej, zamiast otrzymać czas na upragniony relaks.
Magisterka się kłania, ot co.

***





Autor : Shannon Kirk
Tytuł : Metoda
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 336

Gdy niemal spod szkoły zostaje uprowadzona ciężarna szesnastolatka, policja staje na baczność; agent specjalny Roger Liu przejmuje ową sprawę, nękany demonami z przeszłości. Teraz, wiele lat później, pragnie ocalić jak najwięcej młodych istnień, niosąc swą zemstę tym, którzy porywają.
Lisa Yyland, wspomniana szesnastolatka, przez porywaczy została wypatrzona już dużo, dużo wcześniej. Wiele tygodni spacerowała spokojnymi ulicami miasteczka nie wiedząc, że znajduje się na czyimś celowniku. To, co nosiła pod sercem, stanowiło cel. A ona nie zamierzała się poddać bez walki.

Gdy zobaczyłam informację, jakoby Metoda była połączeniem Nostalgii Anioła i Milczenia owiec, postanowiłam sięgnąć po tę pozycję. Co prawda drugiej z wymienionych książek nie czytałam, ale znając historię opowiedzianą w Nostalgii... uznałam, że warto sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak, jak piszą. I... co?

Dokładną relację z porwania otrzymujemy dzięki Lisie. Prowadzi ona coś na wzór pamiętnika, choć cała książka niebywale kojarzyła mi się z zeznaniami, składanymi przed policją. Myśląc o tej kobiecie nasuwa mi się na myśl powiedzenie Trafiła kosa na kamień. Jej oprawcy sądzili, że to kolejna, głupiutka nastolatka, umierająca ze strachu. Gdyby tylko wiedzieli, jak piekielną inteligencję posiada dziewczyna...

Autorka zrobiła mi pewnego psikusa; od początku mojej przygody z Metodą była mowa o zaginionej dziewczynie imieniem Dorothy i to właśnie jej tropem ruszył Roger Liu wraz ze swoją partnerką. A tu w końcu okazuje się, że fakt- Dorothy również została porwana, jednak to nie jej relację mamy w dłoniach. To opowieść drugiej porwanej, Lisy, którą uznano za uciekinierkę z domu. Błąd w statystykach? Tak i to poważny. 

Mimo wielu pozytywnych zapowiedzi nie odnalazłam żadnych powiązań książki autorstwa pani Kirk z Nostalgią Anioła- może tylko temat dziecka, strachu i porwania. A może to ja nie skupiłam się wystarczająco na przekazie.
Czy książka mnie zaszokowała? Niezbyt. Na rynku literackim jest tyle thrillerów, że już ciężko to zrobić. Oczywiście uważam, iż autorka miała świetny pomysł na fabułę, a dodatkowo stworzone przez nią postacie są niezwykle barwne, intrygujące i żywe (jak na papierowych ludzi). Moim zdaniem nie wykorzystała jednak całego potencjału, tkwiącego w jej pomyśle.

Podsumowując, nie polecam ani nie odradzam. Dobra książka, jeżeli chcecie sami poszukać podobieństw do wspomnianych na samym początku lektur. Również dla tych osób, które lubują się w "delikatnych" thrillerach.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!