czwartek, 6 sierpnia 2015

[254] Janusz Włodarczyk- 'Mały Książę ze strychu'

***

Autor : Janusz Włodarczyk
Tytuł : Mały Książę ze strychu
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 98

Małego Księcia zna chyba każdy; do tego ma pojawić się ekranizacja owej książki autorstwa Antoine'a de Saint- Exupery. Historia chłopca, który tak bardzo troszczył się o swoją różę poruszyła miliony czytelników, zapisując się w ich pamięci, ale i... w sercach.
A gdyby tak okazało się, że podróż Małego Księcia miała o wiele więcej przystanków? A może powrót do ukochanego kwiatu to nie koniec tej opowieści? 
Strych pewnej babci skrywa wiele tajemnic...


Jak już wspomniałam, Małego Księcia czytał chyba każdy; niezależnie, czy jako lekturę szkolną, czy ot tak, z ciekawości. Nie przesadzę jeśli napiszę, że to właśnie tę pozycję powinien znać każdy. Choć bardzo 'skromnych' rozmiarów, ma w sobie moc, przesłanie i tyle mądrości. A zresztą, co ja Wam będę mówić- przecież na pewno znacie przygody pewnego chłopca. Dziś za to troszkę o pewnej kontynuacji...

Śmierć oznacza smutek dla bliskich, choć ponoć idziemy w lepsze miejsce. Nie możemy ze sobą zabrać ani jednej z nagromadzonych przez lata rzeczy. Babcia narratora zmarła, pozostawiając po sobie dom wypełniony rupieciami aż po sam dach. Ale na strychu... istny skarb! Dalsze losy Małego Księcia, spisane dość niewyraźnym pismem. Czy to możliwe, że to ostatecznie odrzucone przez Saint- Exupery fragmenty? Jeśli tak, to jakim sposobem znalazły się na strychu pewnej damy i to w Polsce?

Nie muszę chyba mówić, co skłoniło mnie do wyboru tej książki- byłam ciekawa, jak pan Włodarczyk poprowadzi tę historię, jak się w niej odnajdzie i czy odrobinkę nie przeholuje... Wiadomo, że gdy "majstruje" się przy takim utworze efekt może być różny. Na szczęście (i dla czytelników, i samego autora) opowieść pozostała "w ryzach". 

Podobał mi się pomysł o fragmentach, które być może zostały wyrzucone przez "ojca" Małego Księcia. Co więcej, nie było w nich żadnej przesady, a raczej dają do myślenia. Dlaczego? Ów tak popularny chłopiec podróżuje przez miasto. Sami wiecie, co to może oznaczać. Dodatkowo książeczka (piszę tak zdrobniale ze względu na ilość stron) wzbogacona jest o liczne obrazki głównego bohatera. 

Polecam? Oczywiście, że tak! Każdy, kto czytał Małego Księcia koniecznie musi znaleźć czas na te 98 stron ciągu dalszego ;)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!