sobota, 13 grudnia 2014

[192] Stephen King- 'Przebudzenie'

***


Autor : Stephen King
Tytuł : Przebudzenie
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 536
Zwiastun : >>Klik<<

Czy ktoś z nas kiedyś zastanawiał się, ile dana osoba wniosła do naszego życia ciepła, miłości, uśmiechu ? Wyobrażaliśmy sobie życie bez niej ? Rozmyślaliśmy, jak ta osoba wpłynęła na ścieżkę, którą obraliśmy ? Ale... nie zapominajmy, że nie zawsze podpowiedziany przez kogoś kierunek jest tym właściwym, a szaleństwo ma wiele twarzy.

Jamie Morton miał sześć lat, kiedy cień nowego pastora, Charlesa Jacobsa po raz pierwszy padł na jego życie; mężczyzna szybko został zaakceptowane przez mieszkańców małego miasteczka. Każdy wiedział o jego hobby związanym z elektrycznością- potrafił z niczego zrobić prawdziwe cudeńka, napędzane mocą. Kiedy jednak rodzinę pastora dotknęła tragedia, jego zamiłowanie przeobraziło się w obsesję...

Kinga przedstawiać nie trzeba; domyślam się, że wiele spośród Was ma o nim większe pojęcie niż ja- rzadko sięgam po jego książki. Zaintrygowała mnie mroczna okładka, rysująca się na niej burza (okropnie się ich boję) i opis na kalendarzu- "Przebudzenie to kwintesencja horroru (...)"- dołączonym do egzemplarza. Moja ciekawość znacznie wzrosła. I co ... ?

Po dwudziestu czterech latach w Jamie'em Mortonie nie pozostało wiele z tego ufnego, słodkiego chłopczyka- prowadząc życie muzyka wpakował się w narkotyki. Dopiero dwadzieścia cztery lata później ponownie spotkał byłego pastora, odrzuconego przez społeczeństwo po Strasznym Kazaniu; teraz był jarmarcznym magikiem, specjalistą od portretów robionych za pomocą elektryczności. Jamie spędził z Charlesem wystarczająco dużo czasu, by zauważyć, że z tamtego bogobojnego człowieka nie pozostał już ślad... A to nie ostatni moment, w którym ich ścieżki się przecięły. Bo mężczyzna tak głęboko zraniony przez swojego Mistrza, który odebrał mu wszystko, chce wyłącznie odpowiedzi- gdzie moja rodzina trafiła po śmierci ?

Jak zauważyłam już przy czytaniu Ręki mistrza, Stephen King dużo pisarskiego serca wkłada w wprowadzenie Czytelnika w całą sprawę; Przebudzenie liczy sobie ponad 500 stron, choć powiedziałabym, że prawdziwa akcja rozwija się dopiero gdzieś przy trzy setnej (czy takie słowo w ogóle istnieje ?). Najpierw zaserwowano nam młodość Jamiego, pierwsze spotkanie z nowym pastorem, drobne cuda, będące jego udziałem; potem Autor wrzuca nas w heroinową codzienność trzydziestoletniego już Mortona, opisuje kolejne spotkanie z Jacobsem, coraz większe niedowierzanie budzące się w Jamie'em. Akcja prowadzona jest spokojnie, bez rozlewów krwi, bez duchów, potworów, etc. Dzięki temu wyczerpująco rozwiniętemu wątkowi byłego pastora mamy czas i możliwości, by przestudiować jego "psychologiczny profil"- zabrzmiało trochę jak w jakimś filmie kryminalnym ;). Wiemy, co mężczyzną kierowało, na jakim etapie szaleństwa był i jak rosły jego możliwości. Te studia nie zawsze były ciekawe, czasami zdarzyło mi się ziewać, ale powiedziałam sobie- sens kryje się głębiej. Ciekawość, jak to wszystko się skończy pchała mnie do przodu.
Choć Przebudzenie przez samego Autora określane jest jako horror (co cytowałam wyżej), to... jakoś tego nie odczułam. Czysto przerażającej akcji jest może zaledwie przez rozdział, choć mnie to specjalnie nie poruszyło. Bardziej książkę określiłabym jako mocny thriller. Spodobał mi się pomysł na fabułę, badania nad szaleństwem, szukanie odpowiedzi- powiem Wam, że szczególnie ten aspekt do mnie przemawiał. Dlaczego ? Bo każdy z nas kogoś stracił, w mniej lub bardziej tragiczny sposób i każdy z nas choć raz zastanawiał się, dlaczego to spotyka właśnie jego ? Mimo wszystko uważam jednak, że Stephen King w swoim artystycznym dorobku posiada o wiele ciekawsze i bardziej 'horrorowe' powieści, niż ta pozycja. 

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka !