piątek, 31 października 2014

[180] Henry James- 'Portret damy'

Tak bardzo Wam zazdroszczę, czytając Wasze posty o Targach Książki ! Ale okazuje się, że i do mnie szczęście się uśmiechnęło- koleżanka przywiozła mi finalny tom "Ostatniej spowiedzi" z autografem Autorki ! :)

A tu informacja od Wydawnictwa M:

 "Z radością informujemy, że Jan Polkowski, autor „Śladów Krwi”, został
laureatem pierwszej edycji Nagrody Identitas." !

Serdecznie gratuluję i przechodzę do recenzji ! ; )

PS- planuję kupić tablet, żeby czytać, pisać i oglądać seriale- możecie mi jakiś polecić ? ;)
***


Autor : Henry James
Tytuł : Portret damy
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 896

Na młodą i piękną kobietę zawsze czyha wiele niebezpieczeństw- niezależnie od tego, czy współcześnie, czy kilkadziesiąt lat temu. A najgroźniejsze z nich to... łowca posagów. 
Isabel Archer przybyła do Europy bez grosza przy duszy, w towarzystwie dopiero co poznanej ciotki; pragnie jak najwięcej zobaczyć, poznać, posmakować. W domu państwa Touchett budzi niewątpliwe zaciekawienie, szczególnie w przypadku kuzyna. Już niedługo po swoim przyjeździe łamie kolejne męskie serca, by... w końcu trafić na tego, który poruszył jej serce. 
Czy inteligentna kobieta na pewno trafiła na swojego księcia ... ? A może jej związek to zwykły mariaż, spisek stworzony przez -zdawałoby się- dwie z najbliższych jej osób ?

Oczywiście, jakżeby inaczej- skusiła mnie okładka. Poza tym lubię ten klimat dawnych lat, które przeminęły- klasyka, to jest to ! A gdy dostałam list (a może raczej paczkę) oniemiałam: byłam pewna, że w kopercie znajduje się dwie, trzy książki, ale po jej otworzeniu moim oczom ukazało się TOMISZCZE. Wcześniej nie sprawdzałam, ile Portret damy ma stron, bo i po co ? A książki o takich gabarytach nie miałam w swoich dłoniach chyba od czasu najobszerniejszych części Harry' ego Pottera. Ale cóż, zabrałam się do czytania. Co prawda z lekką obawą, że jeśli ta pozycja nie przypadnie mi do gustu to będę musiała przemęczyć prawie 900 stron, ale wciąż odważnie. I jak było ?

Isabel Archer jest młoda i urodziwa, ale brak majątku właściwie skreśla ją z listy potencjalnych kandydatek na żonę dla wielu dżentelmenów; to nie to, żeby dziewczyna ponad wszystko pragnęła znaleźć męża- jest zupełnie odwrotnie. Panna Archer marzyła bowiem o poszerzaniu swych (wciąż ciasnych w jej mniemaniu) horyzontów, zagranicznych podróżach, poznawaniu ludzi. I to wszystko nieoczekiwanie umożliwiła jej ciotka, do tej pory jej nieznana. Tak oto Isabel trafia do domu państwa Touchett'ów, gdzie może spełniać swoje marzenia, a wkrótce otrzymuje również spore pieniądze. A sępy tylko na to czekają ...

Moje obawy okazały się zupełnie nieuzasadnione, ponieważ sama nie zauważyłam, kiedy kolejne strony przemykały między moimi dłońmi; krótki zarys fabuły, przedstawiony zarówno przeze mnie jak i przez opis z tyłu książki może wskazywać, że to zwyczajna historia damskich rozterek z krzywdą w tle, dodatkowo obsadzona w dawnych latach. Otóż, w pewnym sensie to prawda- nie mogę powiedzieć, że jest to utwór, który zmienił moje postrzeganie świata czy coś w ten deseń. Nie- to raczej studium kobiecego wnętrza, damskiej psychiki; przenikamy myśli Isabel, wraz z nią stajemy naprzeciw wielu trudnościom, które tamte lata stawiały przed kobietami niezamężnymi, razem z nią podejmujemy ważne decyzje. Powiedziałabym, że Portret damy zawiera swego rodzaju przestrogę, szczególnie... dla kobiet silnych i pewnych siebie (!). Moje Drogie, być może Autor chciał nam przekazać, że to te najsilniej obstające przy swoim zdaniu dają się najłatwiej zapędzić w sidła miłości, której potem żałują ! ;)

Jeśli lubisz klasykę, spiski i łamanie zasad- polecam Ci Portret damy, Czytelniku ! ;)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka !

www.proszynski.pl