wtorek, 3 czerwca 2014

[148] Mark Lamprell- ' Czysty obłęd '

Kochani,
w przyszłym tygodniu zaczyna mi się sesja, a przygotowania do niej już trwają; nie mówiąc już o pracy rocznej, pracach dla koleżanki i kolejnych zaliczeniach...
Przepraszam więc, że nie komentuję Waszych blogów- ledwo mam czas dziś coś napisać.
Obiecuję, że 23 czerwca nadrobię wszystkie zaległości. A Wy trzymajcie za mnie kciuki !

***


Autor : Mark Lamprell
Tytuł : Czysty obłęd
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 304

Czasami masz wrażenie, że tkwisz w koszmarze, który nigdy się nie skończy; uważasz, że może być już tylko gorzej... Patrzysz ze spokojem, a wręcz obojętnością na kolejne, nawarstwiające się problemy i stwierdzasz, że ktoś inny się nimi zajmie. 
Michael O'Dell tego pięknego dnia chciał po prostu pobiegać- w końcu cudownie nie zeszczupleje. Pech chciał, że właśnie tamtego dnia... został potrącony przez samochód. Przeżył, lecz niekoniecznie można powiedzieć, że miał się dobrze...
Wyłączając się z życia rodzinnego obojętnie patrzył na kolejne problemy pochłaniające jego rodzinne szczęście- córkę, która uderzyła mściwą koleżankę, syna przechowującego narkotyki kumpla i żonę, która wzięła tyle na swoje ramiona, że nie wie, za co chwycić najpierw...

I jak tu  nie powiedzieć, że życie to czysty obłęd ?

Ta książka to naprawdę dobra pozycja, świetnie się przy niej bawiłam. Chociaż może to niezbyt trafne określenie, ze względu na to, co przeżywał Michael- nie dość, że uczepił się ich jakiś obłąkany policjant, to jeszcze rodzina zaczyna mieć kłopoty finansowe, a pracy jak nie było, tak nie ma. Szczególnie dla kogoś takiego jak O'Dell, który do tej pory trudnił się krytykowaniem kolejnych filmów, później zaś planował wydać książkę. Niestety- wypadek pokrzyżował mu plany, niespodziewanie zmieniając myślenie mężczyzny. Ale... czy w pewnym sensie potrącenie nie było swoistym darem z Nieba ? Bohater mógł zwolnić, spojrzeć krytycznie (no, może nawet nieco zbyt krytycznie) na siebie i otoczenie, zauważyć, jak wiele w życiu udało mu się osiągnąć... przede wszystkim jego największym skarbem zdecydowanie była kochająca rodzina, gdzie domownicy w trudnych momentach stawali ramię w ramię i wspólnie starali się rozwiązywać kolejne problemy. To przesłanie spodobało mi się najbardziej- jak wiele musi w nas uderzyć, byśmy zobaczyli, ile tak naprawdę mamy w zasięgu swojej ręki. Dodatkowo plus za humor- czasami nie dało się nie uśmiechnąć.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka !

www.proszynski.pl