środa, 7 maja 2014

[143] Iwona Menzel- ' Szeptucha '

Nic do stracenia, do stracenia nie mam nic...

***
Autor : Iwona Menzel
Tytuł : Szeptucha
Seria : -
Wydawnictwo : MG
Stron : 336

Wianuszki- mała, zapomniana przez ludzi miejscowość, leżąca gdzieś wśród nadbiebrzańskich bagien; mimo tego, że do cywilizacji jest spory kawałek, to mieszkańcy nie martwią się tym aż tak bardzo- mają bowiem swoją Szeptuchę. Stara Oleszczukowa ma niezwykły talent do przywracania zdrowia za pomocą ziół, także różnorodnych "zaklęć". Po jej śmierci ten niezwykły spadek otrzymuje jej wnuczka, Olena. Mieszkańcy pragną, by to ona zajęła miejsce swojej babki, choć sama zainteresowana pragnęła wyrwać się w daleki świat.
Okazuje się jednak, że nawet w tak małej wiosce można odnaleźć miłość, choć odpowiedni kandydat musiał zawitać... z miasta.

Front niezbyt przyciąga wzrok, ale za to już opis z tyłu- po prostu intryguje.

Jak człowiek kocha, to całe jego życie sprowadza się do czekania. Czeka się na telefon, mail, na list, na jedno słowo, uśmiech, pogłaskanie policzka, pocałunek. Zupełnie jak pies, który oddałby duszę za podrapanie go za uchem. Czekanie staje się nadrzędnym, wypełniającym cały dzień zajęciem i człowiekowi trudno uwierzyć, że były kiedykolwiek w jego życiu czasy, kiedy na nikogo nie czekał.
 
Olena zawsze podziwiała swoją babcię, choć sama nie marzyła o zostaniu kolejną Szeptuchą- owszem, planowała swoje dalsze życie połączyć z medycyną, lecz nie z taką "wiejską" odmianą. Plany pokrzyżowała śmierć ukochanej babci i mieszkańcy, którzy -jakby nie zdając sobie sprawy z prywatności Oleny- od rana czekali grzecznie w kolejce przed domem kobiet, oczekując na badanie. Dni płynęły głównej bohaterce na leczeniu ludzkich bolączek, a ona sama już dawno straciła nadzieję na gorące uczucie- do czasu, aż w jej życiu pojawił się pewien reżyser. Reżyser, który koniecznie chce nakręcić film o tajemniczym mężczyźnie, pustelniku, a może świętym ?

Poczułam się nagle bardzo bogata. Owszem, miałam złamane serce, ale przynajmniej przeżyłam bajecznie piękną miłość i było to mimo wszystko znacznie lepsze, niż nic nie przeżyć i mieć serce w porządku.

Lubię takie historie o tajemnicach polskich wsi- bo Szeptuchę zaliczam właśnie do takowej kategorii. Może niekoniecznie 'tajemnica' to dobre określenie. Olena przybliża nam to, czym zajmowała się jej babka, a co potem spadło na nią; wprowadza nas także w swoje życie, dzieli się swoimi refleksjami. Oczywiście najbardziej intrygującym dla mnie był motyw jej daru i działalności- Szeptucha to coś, z czym do tej pory się nie spotkałam. Książkę odebrałam bardzo pozytywnie, czyta się ją bardzo szybko, wciąga ;)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG !