sobota, 5 kwietnia 2014

[134] Mateusz Lemberg- ' Zasługa nocy '

W cichym człowieku serce krzyczy najgłośniej.

***
Autor : Mateusz Lemberg
Tytuł : Zasługa nocy
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 344
Półka : Od wydawnictwa


Ktoś pozostawił tego mężczyznę na pewną śmierć. Co więcej- ktoś bardzo skrupulatnie przygotował cały spektakl, poczynając od pozostawienia drzwi mieszkania szczelnie zamkniętych, na 'skuszeniu' kruków, które dzieła dokończyły, kończąc. Kolejna zagadka- kim był zamordowany... ?
Komisarz stołecznej policji, Witczak, ma nie lada zadanie do rozwikłania; wraz z Cyną i Hifem starają się odnaleźć odpowiedzi na dręczące ich pytania. Szczególnie, że w międzyczasie Kostucha zasadziła się na kolejnych dwóch mężczyzn...

Dałam ciała na całej linii- znów przy wyborze lektury kierowałam się okładką. A tak bardzo starałam się być ponad to ! No ale, już po 'ptakach'. Skusił mnie ten papierowy kruk. Przepadam za tym gatunkiem od czasu, kiedy nałogowo słucham The Rasmus, a w ich najbardziej znanym teledysku do In the shadows pojawiają się oczywiście kruki. Taka drobna dygresja z życia. 

Prawda jest taka, że spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Bardzo dobrze się zaczęło, bo ktoś wpadł na genialny sposób zabicia innego bohatera, tak, żeby ofiara mogła się jeszcze dłuuuugo pomęczyć. Za te 'niezwykłe' morderstwa oczywiście plus, bo finezja Autora w tym zakresie ujrzała światło dzienne. Dzisiejsza recenzja nie będzie jednak hymnem pochwalnym, niestety. Z przykrością stwierdzam, że na Zasłudze nocy zwyczajnie się zawiodłam.

Pewnie teraz jakiś zacny czytelnik zastanawia się- dlaczego ? Szczególnie, że na temat książki widziałam raczej pozytywne opinie. Cóż, moja 'walka' z tą pozycją była trochę wynikiem tego, że jak już wspomniałam- spodziewałam się czegoś innego. Liczyłam na to, że Autor bardziej skupi się na motywie 'dodziobanego' mężczyzny, a ten wątek zszedł na boczny tor, ustępując miejsca prywatnemu życiu bohaterów. Ożywa na chwilę przy okazji kolejnych morderstw, następnie ponownie zamiera i uaktywnia się dopiero na końcu. Czytając miałam wrażenie, jakby sprawa morderstw nie powinna zainteresować czytelnika tak, jak inne machlojki, z którymi spotykamy się w Zasłudze nocy. Szczególny żal odczuwam odnośnie zakończenia, bo choć było ciekawe i rozwiało wszelkie wątpliwości odnośnie motywu mordercy, to było napisane jakoś tak... bez uczucia ?
Dodam, że życiowe problemy bohaterów ( i nie chodzi tu o ich życiowych partnerów ) zupełnie mnie nie zaciekawiły, nie poruszyły, nie wciągnęły. Może to ze mną coś nie tak ? A może po prostu z Zasługą nocy mi nie po drodze ! ;)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka !

www.proszynski.pl