czwartek, 8 sierpnia 2013

[082] David Peace- ' 1974 '

Ugh, co za upałyyyy !

***



Autor : David Peace
Tytuł : 1974
Seria : 1974
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 384
Półka : Z biblioteki

Edward Dunford wreszcie dostał pracę marzeń- teraz jest korespondentem działu kryminalnego. A na tematy nie może narzekać; w Czarcim Rowie odnaleziono ciało dziewczynki, do którego ktoś przyszył łabędzie skrzydła. Zresztą, całe zwłoki wyraźnie wskazują, że żyjąca jeszcze wtedy Clare nie miała łatwych chwil w niewoli. Eddie podąża śladem dziewczynki, po drodze zwracając uwagę na sprawy innych zaginionych dziewczynek do lat 15. I choć wielu -prośbą i groźbą- stara się mu wybić z głowy dalsze poszukiwania, to on nie spocznie, póki prawda nie wyjdzie na jaw.

Okładka : Ani front, ani tytuł nie zachęciły mnie do wypożyczenia książki; to przez opis, który znalazł się na mojej zakładce do książki. "Kuba Rozpruwacz powraca !" ? Jestem jak najbardziej za ! I co mi z tego przyszło... ?

Bohaterowie : Postaci jest wiele, ale właściwa tylko jedna- Eddie, korespondent. Autor przedstawia go jako życiowego nieudacznika, któremu każdy może podebrać temat, każdy może go pchnąć, bądź... postawić mu piwo. Edward Dunford jest po prostu nijaki- byle jaki w działaniu, w życiu, we wszystkim.

Moje zdanie : Książka, po której wiele sobie obiecywałam, okazała się kompletnym rozczarowaniem. Kuba Rozpruwacz ? Widział go ktoś tam w ogóle ? Bo ja maksymalnie na 40 kartkach mogłam poczytać o morderstwie, sprawcy, karze... Reszta to bezsensowne opisy idiotycznej pracy, chamskich odzywek, bijatyk i wielkiej popijawy. A, no i zapomniałabym- seksu. I to wszystko, zebrane w jedną, nieco ponad 300-sta stronicową książkę, po otworzeniu jej po prostu wybucha. Chamstwem i obrzydliwością. To naprawdę ciężko się czyta, trudno jest przebrnąć przez przekleństwa zamiast przecinków, choć nie jestem pogromcą wszelkich wulgaryzmów. "1974" to czytadło niestrawne, gdzie główny wątek, jakim niewątpliwie miały być zaginięcia młodych dziewczynek, zaginął w akcji. Pewnie, przecież lepiej pisać o moczu, kale i innych takich. A taki niby wybitny autor, taki wybitny, a tu co ? Zero.