środa, 3 października 2018

[473] Diane Chamberlain- 'Skradzione małżeństwo'

***


Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Skradzione małżeństwo
Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Stron: 560

Tess DeMello miała jasno sprecyzowane plany na przyszłość- zdobycie licencji pielęgniarki oraz wyjście za mąż za Vincenta, ukochanego od najmłodszych lat mężczyznę. Jedna noc w Waszyngtonie przekreśla jednak życiową szansę, jaką miała przed sobą kobieta. Tam poznaje Henry'ego, z którym pod wpływem alkoholu idzie do łóżka. A owocem tej pamiętnej nocy jest ciąża... 
Tess zdaje sobie sprawę z ogromu błędu, jaki popełniła. Planuje samotnie wychować dziecko, od jego ojca pragnąc zaledwie drobnej pomocy finansowej- ostatecznie drugi "sprawca" posiada prężną fabrykę mebli. Gdy bohaterka przybywa do Hickory nic nie idzie jednak po jej myśli. Henry, wiedziony dumą, postanawia się oświadczyć... od teraz Tess jest zamknięta w granicach małżeństwa, którego nie chce.

A gdy w jej nowym miejscu zamieszkania wybucha epidemia polio, niemalże zmusza małżonka do pozwolenia jej opiekować się chorymi. Tam spotyka Vincenta.

Książki autorstwa Diane Chamberlain od dawna goszczą na moim regale; uzależnienie od tworzonych przez autorkę historii jest na tyle duże, że nie pozwalam sobie na ominięcie żadnej, nowo wydanej książki. Tym razem pani Chamberlain przenosi nas do roku 1944, czasów, gdzie "panna z dzieckiem" przynosiła rodzinie ogromny wstyd. Stąd też małżeństwa zawierane tylko po to, aby oszczędzić bliskim przykrych komentarzy. W taką samą sytuację wplątała się nasza główna bohaterka, choć jeszcze wtedy nie wiedziała, że za decyzją Henry'ego o ożenku kryje się coś więcej niż chęć pomocy.

I może Tess jakoś przyzwyczaiłaby się do chłodu męża, do nielubiącej jej teściowej i szwagierki. Ostatecznie całe miasteczko uważało ją za naciągaczkę, która przy pomocy ciąży chce wprosić się do majętnej rodziny. A jednak na jej drodze staje ukochany Vincent, któremu nie przyznała się do zdrady.

Początkowo myślałam, że Henry rzeczywiście chce uratować Tess przed marnym losem samotnej matki. Byłam niemalże pewna, że cała historia będzie toczyła się wokół ich nieszczęśliwego małżeństwa. Jak się później okazało- myliłam się. Kobieta była dla niego swoistym usprawiedliwieniem, nie był on bowiem człowiekiem wolnym od tajemnic. I przyznam, że posądzałam go o pewne uczucia względem innej osoby (więcej nie mogę powiedzieć, ocierałoby się to o spoiler), a tu niespodzianka. 

Opowieść toczy się zgrabnie; uczucia postaci względem siebie nawzajem są bardzo wyraziste i niejednokrotnie serdecznie współczułam głównej bohaterce sytuacji, w której obecnie się znajdowała. Nikt nie chciałby dzielić domu z osobami, które jawnie pokazują jej swoją niechęć. Dom ma być bezpieczną przystanią, wolną od problemów, prawda? 

Cóż, mamy tutaj również charakterystyczny dla autorki happy end, ale myślę, że nie jest to powód do biczowania kogokolwiek. Po lekturze stwierdzam, że tak Tess, jak i Henry'emu należało się od życia dużo szczęścia.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!


sobota, 29 września 2018

[472] Izabella Frączyk- 'Wszystko nie tak!'

***


Autor: Izabella Frączyk
Tytuł: Wszystko nie tak!
Seria: -
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Stron: 424

Odkąd Ewa pamięta, zawsze coś musiało stanąć na jej drodze do szczęścia. Teraz, zakochana w przystojnym Włochu Carlosie wierzy, że los wreszcie przestał skupiać na niej nadmierną uwagę i pozwoli jej się zakochać. Nadaremnie. Niespodzianka zaplanowana dla ukochanego sprawiła, że bohaterka odkryła prawdę o kochanku- żonę i dzieci. Złamane serce stara się zaleczyć odpowiednio dużą dawką wina, ale i pracą- jest bowiem coraz popularniejszą architektką. Nawet się nie spodziewa, że jej ukochany zawód może doprowadzić do jej porwania...

Ale -jak to mówią- nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo tam, w ramionach porywacza odkrywa nowe uczucie...

Pani Frączyk raczej nie muszę nikomu przedstawiać; jeśli sami nie skusiliście się dotychczas na jej książki, to zapewne kojarzycie nazwisko po licznych recenzjach u mnie. Chociaż zazwyczaj celuję w powieści, które wzbudzają we mnie jakieś głębsze refleksje czy emocje, mówią o ważnych, towarzyszących nam na co dzień tematach, to i tak lubię twórczość naszej rodaczki. Dlaczego? Ponieważ to, co wychodzi spod jej pióra jest tak lekkie, tak zabawne, że zwyczajnie podczas lektury mogę się zrelaksować, a nie skupiać maksimum uwagi, aby załapać wyraźny przekaz. Co oczywiście nie sprawia, że twórczość tej autorki jest gorszego sortu, nie. To po prostu lekkie lektury, idealnie pasujące do kubka kawy i koca, kiedy otacza nas coraz bardziej jesienno- depresyjna pogoda.

Ewy nie da się nie lubić; doskonale wie o tym jej przyjaciółka, Ruda, właścicielka piekarni. Kobiety znają się jeszcze od czasów szkolnych, a ich relacja przetrwała wiele burz. Zawsze mogą na siebie liczyć, co już nie zdarza się tak często. Dlatego też właścicielka nie tylko rudych włosów, ale i zdecydowanie rudego charakteru postanawia postawić przyjaciółkę na nogi. Czy istnieje bowiem lepsze lekarstwo niż butelka wina i wsparcie? 
A gdy Ewa, wyruszająca na rozdanie nagród w prestiżowym konkursie, nie daje znaku życia, Ruda zaczyna działać. Wynajmuje detektywa oraz ogłasza zaginięcie przyjaciółki całemu światu. Nawet się nie domyśla, jak porwanie wpłynie na jej bratnią duszę... a na pewno nie sądzi, że w tak pozytywny sposób.

Jak już wspomniałam, książki pani Izabelli Frączyk to idealne lektury podczas odpoczynku. I choć nie mówią o istotnych sprawach, nie stawia ich to w złym świetle. Perypetie Ewy i Rudej czasem są tak... charakterystyczne, że aż trudno uwierzyć, że w takie bagno mogą wpakować się dorosłe kobiety. Każda z postaci ma swój osobisty rys, nie są zdublowane, lecz tchną indywidualnością. Niemal nie czuć, że czytamy o osobach nieistniejących w świecie rzeczywistym!

Autorka po raz kolejny pokazała, jak perfekcyjnie potrafi bawić się słowem, opisywać prywatny rozpad świata. A jednak za każdym razem podkreśla, że nasze życie nie kończy się wraz z odejściem jednej osoby... bo w naszym otoczeniu jest wielu przyjaciół, którzy zawsze przyjdą z pomocą. Pozytywny aspekt na zakończenie każdej lektury. Dziękujemy, pani Izabello!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!