poniedziałek, 23 kwietnia 2018

[442] Ewa Nowak- 'Kiedyś na pewno'

***


Autor: Ewa Nowak
Tytuł: Kiedyś na pewno
Seria: -
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Stron: 296

Kamila od najmłodszych lat trenowała taniec; zdawało się nawet, że jest on całym życiem dziewczyny. No i trzeba także wspomnieć o Arturze, jej romantycznym chłopaku, który każdą wolną chwilę poświęca na słanie jej słodkich smsów. Jednak gdy na jednym z wyjazdów poznaje Maćka, zwanego przez nią Waligórą, jej sposób patrzenia na świat diametralnie się zmienia...

Dorota, jej przyjaciółka, ma o wiele więcej powodów do narzekań- a przynajmniej w jej własnym mniemaniu. Za chuda, za brzydka, za krzywa, bez planów na przyszłość, oryginalnego hobby, z wiecznie podróżującymi rodzicami... multum spraw, które poszły nie tak. Może dlatego decyduje się na krok, o jaki nikt by jej nie podejrzewał...

Młodzieńcze zauroczenia, chwile zwątpienia, ale i prawdziwa, szczera przyjaźń- to, co na pewno spotkacie w tej książce. 

Mówiłam (pisałam) to już wielokrotnie, ale powtórzę po raz kolejny- kocham książki pani Ewy Nowak. Jestem przeszczęśliwa, że wydawnictwo postanowiło wznowić ich druk, dzięki czemu z dumą mogę je ustawiać na swojej półce, jak również dzielić się z innymi. Bo książki tej polskiej autorki warto czytać.

Lektury spod pióra pani Ewy są niezwykle lekkie, choć opowiadają o poważnych sprawach. Tym razem fabuła skupia się wokół Kamili. Mimo że tak wiele lat poświęciła na nieustanne treningi, przez co właściwie nie miała życia towarzyskiego, w końcu powiedziała sobie STOP. I zaczęła żyć, tak po prostu. Jednak... daleka jest droga od szczerego przyznania przed sobą oraz innymi, że odwieczna pasja tak naprawdę była tylko "zabijaczem czasu" do kłamstwa. Ot, takiego malusieńkiego, tyciego wręcz... nikt przecież na nim nie ucierpiał, prawda?

A Dorota? Ta, która uważa, że cały świat sprzysiągł się przeciwko niej? Po cichu zazdrości Kamili tego, czego jej samej brak. Nie rozumie, nie słucha, nie przyjmuje punktu widzenia drugiej osoby. No i jeszcze ta sprawa... można się bardziej pogubić?

Co jak co, ale książki pani Nowak czyta się bardzo szybko. Jak już wspomniałam, historie są lekkie, mimo że dotyczą ważnych spraw. Dlatego też polecałabym je i nastolatkom, i ich rodzicom. Nie ważne, czy masz lat piętnaście, czy czterdzieści- literackie dzieci tej autorki pochłoną Cię w całości!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

[441] Bill Bass, Jon Jefferson- 'Trupia Farma. Nowe śledztwa.'

***


Autor: Bill Bass, Jon Jefferson
Tytuł: Trupia Farma. Nowe śledztwa.
Seria: Trupia Farma
Wydawnictwo: Znak Literanova
Stron: 304

Czy istnieje zbrodnia idealna? Morderstwo, w którym na ofierze nie pozostaje nawet najmniejszy ślad sprawcy? 
Bill Bass po raz kolejny udowadnia, że prawda zawsze wyjdzie na jaw. 

Trupia Farma- miejsce, którego jestem ogromnie ciekawa. Oczywiście, zapewne nie dałabym rady jej "zwiedzić", ale ów eksperyment niezwykle mnie intryguje. Przez co najmniej dwa lata byłam zafascynowana serialem Kości i choć doskonale zdaję sobie sprawę, że prawdziwa praca antropologa nie wygląda tak idealnie, chciałam ugryźć ten temat z zupełnie innej strony. Strony kogoś, kto na rozwiązanie danej sprawy poświęcał długie miesiące, a nawet lata. Cóż, telewizja kłamie- to nigdy nie przebiega w tak krótkim tempie, jak nam pokazują. 

Kilka lat temu, gdy na światło dzienne wyjrzała poprzedniczka opisywanej książki, Trupia Farma wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie ma nic lepszego niż "brutalne" zderzenie się rzeczywistości z tym, co ukazuje się na szklanych ekranach telewizyjnych. Stąd też brak jakichkolwiek "ale" podczas dokonywania wyboru- przeczytać Trupią..., czy nie?

Autorzy książki skupiają się na kilku najbardziej skomplikowanych historiach, z jakimi mieli do czynienia w swoim zawodowym dorobku. Czytelnikowi zostają zaserwowane nie tylko te kończące się happy endem, lecz również pozostające do tej pory bez odpowiedzi: kto, jak i dlaczego? Ciekawa mieszanka, trzeba przyznać!

Irytowała mnie jedna sprawa- mamy nowy rozdział, poznajemy coraz to więcej faktów, zebranych podczas śledztwa, robi się coraz ciekawiej iii... pufff! Autorzy postanowili ujawnić czytelnikowi rozwiązanie danej zagadki (o ile można mówić tak o ludzkiej śmierci) pięćdziesiąt stron dalej, gdy moją głowę zaprzątała już zupełnie inna sprawa. W thrillerach przeskakiwanie między rozdziałami jest wręcz pożądane, jednak w książkach naukowych łatwo jest zgubić wątek, sens czy przesłanie. 

Mimo że Trupia... jest dosyć skromna w objętości, to jej przeczytanie zajęło mi trochę czasu. Powód? Ułagodzony, acz wciąż naukowy język. Wypowiedzi pana Bassa trzeba śledzić bardzo uważnie, a czytanie owej lektury w autobusie czy innym, publicznym miejscu, grozi wręcz niezrozumieniem tego, co się właśnie przeczytało. Zdecydowanie potrzeba ciszy oraz spokoju. To plus, że ów sławny antropolog chce się z nami podzielić szczegółami swej pracy, muszę jednak ze wstydem przyznać, że z antropologicznych określeń i opisów przeróżnych badań nie zapamiętałam praktycznie niczego. Skupiłam się wyłącznie na ofiarach, których ciała badał. 

Trupia Farma. Nowe śledztwa. nie jest lekturą, jaką moglibyście czytać dla chwili odprężenia; trzeba wysilić szare komórki, aby iść równym krokiem z autorami. Jest specyficzna, aczkolwiek zdecydowanie przyciąga temat, jakim są badania ciał zmarłych.

Czy polecam? Tak, jeżeli takie tematy Cię intrygują. Czytanie jej na siłę zupełnie nie wchodzi w grę.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak Literanova!