sobota, 16 listopada 2019

[556] Marcin Piotrowski & Tomasz Czarny- 'Leśne ostępy'

***


Autorzy: Marcin Piotrowski, Tomasz Czarny
Tytuł: Leśne ostępy
Seria: -
Wydawnictwo: Dom Horroru
Stron: 200

To miał być wyjazd marzeń dla fanów horroru- leśna głusza, nieopodal miejsca, gdzie grasował seryjny morderca. Alkohol, jedzenie i narkotyki. Ucieczka od miejskiego zgiełku i przede wszystkim radość z przebywania z przyjaciółmi. Tak to jawiło się szóstce przyjaciół- Czarnej, Zjawie, Krzyśkowi, Kai, Mateuszowi i Dagmarze. Totalny luz, totalny chill out. Bohaterowie jednak nie spodziewają się, że to, o czym słyszeli, nadal żyje. I pragnie zabijać...

Dużo pozytywnych recenzji wyczytałam w internecie na temat tej książki. Pomyślałam: "Dlaczego nie?". W końcu to horror, a co jak co, ale za tym gatunkiem pójdę jak w ogień. Zresztą, mimo że staram się rozszerzać swoją znajomość powieści grozy, to na blogu jest go bardzo mało (no, ostatnio trafiły mi się dwie pozycje z wydawnictwa Novaeres). A chciałabym i Was zachęcić do sięgania nie tylko po zagranicznych pisarzy grozy, ale i po twórczość naszych rodaków.

Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu opisu książki to oczywiście podobieństwo do amerykańskich horrorów, którymi jesteśmy wręcz zalewani. Wiecie, taki utarty szlak- grupka przyjaciół w drodze gdzieś tam, hen, zepsute auto pośród lasu, dziwolągi, które żądne krwi opuszczają swoje legowiska. Nic specjalnego, prawda? A jednak w przypadku Leśnych ostępów sytuacja ma się zgoła inaczej. Owszem, jest i wyjazd, i leśna pustka, no i oczywiście grupka przyjaciół. Tym razem jednak trafiło na... fanów horrorów! I to nie tych współczesnych, często kiczowatych, lecz klasyki grozy. Jak przedstawiciele tej grupy poradzą sobie w bardzo... krwawej sytuacji?

O samego początku przygody z tą pozycją łatwo zauważyć, z jakim dystansem do swojego literackiego dziecka podchodzą autorzy; niejednokrotnie jest zabawnie, ironicznie, a często zwracają się bezpośrednio do czytelnika. Zresztą, w dużej mierze tę książkę przejęli bohaterowie- dialogi między nimi są naprawdę śmieszne. Pan Piotrowski i Pan Czarny idealnie oddali to, jak w swoim towarzystwie zachowuje się grupa przyjaciół- brak sztywnych wymian zdań nie z tej ziemi, brak jakiegokolwiek skrępowania, jest tylko czysta młodość i nastawienie na zabawę. No i oczywiście nie brakuje pikantnych scen erotycznych, więc jeżeli ktoś nie toleruje takich elementów w książkach, to raczej radziłabym się wstrzymać z lekturą Leśnych ostępów. 

Choć bohaterów jest szóstka, to moim zdaniem pierwsze skrzypce (ex aequo) grała Czarna i Zjawa. Oni jako jedyni w tej paczce nie byli "sparowani", choć można wyczuć, że ciągnie ich ku sobie. Pozostali raczej gdzieś przewijają się w tle, aczkolwiek widać, że są ze sobą zżyci. W końcu ze świecą szukać prawdziwych fanów grozy, czyż nie?

Nasi bohaterowie ruszyli do opuszczonego ośrodka kolonijnego gdzieś pośród głuszy; jak się okazuje, za odpowiednią kwotę można wejść wszędzie. Ośrodek okrył się złą sławą za sprawą tajemniczego mordercy, który nie przebierając w środkach zmieniał ludzi w krwawe ochłapy. Ponoć to już przeszłość, ale kto wie... ? Zresztą, nasza grupa jeszcze nie wie, że miejscowi policjanci znaleźli poćwiartowane zwłoki i obecnie poszukują sprawcy. 

Leśne ostępy to nie jest typowy horror; brak tu duchów czy innych nadnaturalnych zjawisk, jest tylko grupa przyjaciół i morderca. O nim samym wiemy bardzo niewiele, przez co czuję pewien niedosyt. Mamy zaledwie urywki z jego "działalności", wiemy, że specyficznie reaguje na słowo "matka", ale co się za tym kryje? Tego nie wie nikt. No, może prócz autorów. Brakowało mi rozwinięcia historii krwawego rzeźnika, wyjaśnienia, dlaczego został odrzucony przez rodzinę i stał się tym, kim jest teraz. Wszystkiego musimy się jedynie domyślać, a akurat jego postać bardzo mnie zaintrygowała. No cóż, może następnym razem.

Reasumując- fontanny krwi, dużo seksu, dużo nielegalnych substancji i masa czarnego humoru. Nasi polscy autorzy dali popis, i to nie byle jaki! Możecie się i dużo pośmiać, i troszkę przestraszyć (albo lekko obrzydzić, zależy, kto ma jaką tolerancję dla ilości latających w powietrzu głów). Co prawda nie do końca zdążycie wkręcić się w historię, gdyż Leśne ostępy mają zaledwie dwieście stron, ale na pewno poczujecie już smak tego, co może Wam zaproponować duet Piotrowski & Czarny. Warto!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Dom Horroru!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi Czytelniku !
Jeżeli już straciłeś te kilka minut na wejście na mój blog i przeczytanie chociaż kilku linijek recenzji, to proszę, daj o sobie znać w komentarzu ;)
Miło się czyta czyjeś opinie :-*