poniedziałek, 23 marca 2015

[215] Izabella Frączyk- 'Siostra mojej siostry'

***


Autor : Izabella Frączyk
Tytuł : Siostra mojej siostry
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : ?

Hanka próbuje rozkręcić własny biznes 'gofrowy', jednak zła pogoda skutecznie odpędza od jej budki wszelkich (odważnych) turystów. Licząc uszczuplający się zapas gotówki dziewczyna popada w depresję- skąd ona weźmie pieniądze na życie ? I wtedy, niczym dobra wróżka, objawia się Kaja- popularna prezenterka, ale i (jak się okazuje) przyrodnia siostra głównej bohaterki. Ułożenie wzajemnych stosunków ma pomóc Kai w ociepleniu zepsutego wizerunku, zaś Hance... w przeżyciu przygody życia.
To moje trzecie spotkanie z twórczością Izabelli Frączyk; jej książki zawsze pozwalają mi odetchnąć, nałapać promieni słońca i spędził miło czas z lekturą. Tym razem nie było inaczej...

Hanka mieszka w małej, bieszczadzkiej wiosce- aż ma się ochotę powiedzieć "tam, gdzie diabeł mówi 'dobranoc'". Ze wszystkich sił stara się utrzymać dom, pozostawiony przez zmarłą niedawno matkę, jednak wciąż uszczuplające się zasoby finansowe skutecznie to uniemożliwiają i dziewczyna rozpoczyna wyścig z czasem- jak się utrzymać, kiedy pracy brak ? Zaprzyjaźniony weterynarz podsuwa jej pomysł ze sprzedawaniem namalowanych przez Hankę obrazów w sieci, z typowo informatyczną pomocą nadciąga jeden z turystów (przystojny, trzeba dodać), a i na domowej roboty nalewki znajdują się chętni. Los coraz szerzej uśmiecha się do naszej bohaterki, do czasu, aż wichura nie zdziera dachu z jej domku... Przyrodnia siostra, która zdążyła ją odwiedzić jakiś czas temu, ponownie niespodziewanie pojawia się, proponując głównej bohaterce własny kąt i pracę gosposi w zamian za pożyczkę na naprawy. I tak rozpoczyna się szalony wyścig z życiem...

Zaznaczam to na początku- Siostra mojej siostry to historia pełna schematów, oczywiście nie trudno to wyłapać. Jednak styl pisania Autorki ratuje całość, ponieważ te książki to po prostu przyjemne czytadła na popołudniowe chwile z kawą. Ot, co. 

Przy lekturze bardzo dobrze się bawiłam ze względu na zabawne perypetie naszej głównej bohaterki- a to coś niechcący zbije, wędrując po ciemku przez długie korytarze, a to nowo poznany mężczyzna wybłaga u niej opiekę nad dziećmi, które musi ukrywać w swoim pokoju przed siostrą... Po prostu przy niektórych fragmentach ciężko zachować powagę. Dzięki temu ta pozycja jest tak relaksująca, choć opowiada także o trudach pracy sekretarki i poświęceń w ogóle.

W pewnym momencie życie Hanki obfituje w trzech adoratorów; cóż dodać, jak wspomniałam- schemacik. Ale jakoś to wybaczam. Apropo tej grupki amantów już pod koniec lektury dziewczyna staje przed trudnym wyborem; zastanawiałam się, jaka będzie jej decyzja (okej, byłam gotowa znienawidzić ją w ciągu sekundy za zły -w moim mniemaniu- wybór), ale... pozytywnie się zaskoczyłam. Tak więc widać, że bohaterzy stworzeni przez panią Frączyk to nie tylko głupiutkie dziewczynki, biegające w poszukiwaniu namiętności i odrzucające uczucia innych, tylko kobiety podejmujące trafne wybory. Ot, jest i jakaś nauka !

Już dwa razy wspomniałam o schematyczności; dodam tylko, że niektóre sytuacje łatwo przewidzieć- dla przykładu: relacja sióstr. Siostra mojej siostry ma jednak (przeze mnie) odpuszczone grzechy ze względu na to, że to pozycja lekka, ciepła i odrywająca od ponurej rzeczywistości. Jeśli ktoś chce sobie przy lekturze odpocząć- proszę bardzo, propozycja idealna.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!