poniedziałek, 6 października 2014

[174] Magdalena Owczarek- 'Po moim trupie'

Brak złotych myśli na dzień dzisiejszy.

***


Autor : Magdalena Owczarek
Tytuł : Po moim trupie
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 240

Nie jesteś bohaterem; nie masz nawet odpowiednio rozwiniętych mięśni, by myśleć o ocaleniu czyjegoś życia. Zresztą- na nadmiar odwagi też nie możesz narzekać. Do tego dochodzi jeszcze zadyszka po pokonaniu zaledwie kilku pięter za pomocą własnych nóg, nie windy. Jedyną rzeczą, którą z braku czegokolwiek lepszego możnaby nazwać bronią i z którą miałeś/aś kontakt, jest nóż do krojenia chleba. I teraz mi powiedz- jak z takim brakiem wyszkolenia przeżyć podczas apokalipsy zombie ?

Na początku był... tytuł. A jakżeby inaczej ! Następnie uzupełniająca okładka, bo jak tu się oprzeć takiej buntowniczej postawie człowieka zasiadającego na środku ulicy, która w teorii powinna być zbyt 'ruchliwa' na takie ekscesy, a w praktyce... no cóż, w końcu to apokalipsa zombie. Na samym końcu był opis z tyłu książki i wtedy już wiedziałam- będzie moja !

Pewnie powtórzę to po raz setny, ale jestem wielką fanką horrorów- zarówno filmów, jak i książek. A zombie to jedyne potwory, które potrafią mnie naprawdę przestraszyć (raczej jeśli chodzi o wersję filmową). To jakieś zboczenie, bo uważam, że naukowcy przypadkiem mogą kiedyś do takowej mutacji doprowadzić, ale to już pomińmy. Już od jakiegoś czasu nosiłam się z pomysłem sięgnięcia po jakąś książkę dotyczącą tych istot, ale... jakoś żadna nigdy nie wpadła mi w ręce. Aż tu nagle trafiłam na Po moim trupie, a określenie jej jako 'horroru komediowego' tylko zwiększyło mój apetyt (jeśli myśląc o zombiakach w ogóle może być o nim mowa). I jak mi z tymi potworami było ?

Sądzę, że Autorce niemal idealnie udało się odzwierciedlić ludzkie zachowania podczas apokalipsy; nie oszukujmy się, mało kto ma w sobie na tyle odwagi i determinacji, by z niezbyt wysportowanej osóbki zamienić się nagle w weterana polowań na monstra. Zapewne w takiej sytuacji sama zaszyłabym się w domu z ogromnym zapasem jedzenia, starając się nie pokazywać nikomu (albo niczemu). 
Spędziłam z Po moim trupie bardzo interesujące godziny; przede wszystkim dzięki głównej bohaterce, która to przybliża nam nową rzeczywistość. Działania ludzi w starciach z zombie są czasem nieprzemyślane, czasem nieudolne, ale... w większości zakończone są sukcesem. Postaciami są zwykli studenci i 'szarzy' obywatele, nie zaś wykwalifikowana kadra naukowców, wojskowych i kogo tam jeszcze macie na myśli. Nikt tu nie zastanawia się, jak może mutować się wirus, jak mu zapobiegać- to walka o przetrwanie z użyciem wszelkich dostępnych środków. 
I na koniec... dostajemy niespodziankę. W postaci zakończenia otwartego- tak bardzo przez nas wszystkich uwielbianego, nieprawdaż ? ;)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Novaeres !