poniedziałek, 28 lipca 2014

[160] John Lutz - 'Mister X'

Co jest ważne ?

***


Autor : John Lutz
Tytuł : Mister X
Seria : Zabójcza seria
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 456

Czy nierozwiązane zbrodnie sprzed lat mają szansę na pozytywny koniec ? Czy warto grzebać w przeszłości, rozdrapywać stare rany ... ?
Nad tym zapewne zastanawiał się Quinn, gdy w drzwiach jego biura stanęła Chrissie - bliźniaczka zamordowanej przed pięcioma laty Tiffany, oznaczonej wielkim 'X' wyrytym pod piersiami przez mordercę zwanego Grawerem. Siostra szuka zemsty, a do tego potrzebna jej pomoc Quinna i spółki. W trakcie śledztwa kobieta znika, a matka ofiary Grawera mówi, że... tajemnicza kobieta nie jest jej córką. Kto więc podszył się pod ocaloną bliźniaczkę i jaki miał w tym cel ?
Zaczyna się wyścig z czasem, bo morderca po pięcioletniej przerwie od nowa rozpoczyna swoją "działalność"...

To już trzeci thriller Johna Lutza, który znalazł się w moim czytelniczym dorobku; zauważyłam, że styl jego książek jest dość charakterystyczny - zawsze przedstawia daną historię dwupoziomowo: dzięki niemu poznajemy przeszłość, która przeplata się z wydarzeniami z teraźniejszości. A te mogą nas mocno zaskoczyć...

Quinn wraz z Fedsem i Pearl postanowili z glin przeobrazić się w detektywów; mężczyzna jest znany ze skuteczności - zawsze trafnie wskaże winnego. Teraz sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, bo nie dość, że mordów dokonywano pięć lat temu, to dodatkowo od tamtej pory ślad po Grawerze zaginął. Zmienił się w prawego obywatela, a może zmarł ? Okazuje się jednak, że zło tak szybko nie umiera ...

W Mister X po raz kolejny spotykamy się z ciekawym 'stylem' mordercy - obcina ofiarom sutki, po czym na ich klatce piersiowej ryje 'X'. Do tego knebluje kobiety ich własną bielizną. Przyznaję, że obstawiłam jednego z bohaterów jako ewentualnego zabójcę i nie trafiłam, choć wszystko wskazywało na niego. Tym lepiej ! Jak zawsze podobało mi się przedstawienie przeszłości, ale dopiero po poznaniu tożsamości psychopaty wszystko układa się w zgrabną całość. Zakończenie jest bardzo dobre, bo chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy ...

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka !