poniedziałek, 27 stycznia 2014

[116] Alina Krzywiec- ' Kolebka '

A pojutrze egzamin, a Kasia jest w czarnej d...
Dzięki, dzięki.
PS- nadrobię zaległości na Waszych blogach z dniem 30 stycznia ;)

***


Autor : Alina Krzywiec
Tytuł : Kolebka
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : 360
Półka : Od wydawnictwa

Marta nie miała normalnej rodziny -matka porzuciła ją, zaś ojca nigdy nie znała- ale wychowywana przez dziadków nie czuła dyskomfortu, braku rodziców przy jej boku. Gdy umiera jej ukochany dziadek postanawia opuścić rodzinny dom, by wyruszyć na studia do stolicy. W Warszawie wszystko początkowo idzie jak po maśle- studia, praca, a nawet zalążki rodziny. Niestety, poronienie odbiera zakochanym tę prostą wizję rodzinnego szczęścia, którą zdążyli już utkać; jakby przeczuwając tragedię, Marta otrzymuje list od babci, który jest... formą szantażu. Bo albo wnuczka wraca do domu, albo budynek po śmierci właścicielki przejdzie na kościół. Cóż robić ? Trzeba wrócić "na stare śmieci", zacząć układać codzienność na nowo... 
Czy uda się utrzymać kruchy spokój po historiach z przeszłości, jakie zaserwuje bohaterce babcia Flora ? I gdzie też podziała się staruszka ... ?

Front przyciąga wzrok, trudno mi orzec, czy za sprawą takiej ogólnie jesiennej scenerii, czy to przez tę bramę i usytuowany niedaleko las... Nie wiem, ale brama kojarzy mi się jakoś z cmentarzem.

Marta, choć wychowana przez dziadków, nie narzekała nigdy na brak miłości- to dzięki dwójce staruszków ma dobre wspomnienia z dzieciństwa. I wielu z nas ma podobnie, dopiero wejście w dorosłość sprawia, że patrzymy na ukochane osoby, będące dla nas dotychczas wzorem, już jak na człowieka, który także ma swoje wady... Nazwałabym to porachunkami z dzieciństwem. Nawet nie wiemy, ile przed nami może ukrywać nasza własna rodzina... Babcia Flora też ma swoje tajemnice, nawet całe ich stadko; szczególnie jedna z nich mnie zdziwiła, mogę powiedzieć, że nawet zmieniła mój punkt widzenia starości- już nie jako monotonne oczekiwanie na śmierć. Muszę przyznać, że niektóre zachowania głównej bohaterki wzbudziły we mnie niesmak, no cóż i tak się zdarza... Historia kręci się wokół tajemnic babci Flory, skrzętnie ukrywanych przez wiele, wiele lat- a ujawnienie ich może zupełnie zmienić punkt patrzenia na ludzi, którzy do tej pory królowali w sercu Marty jako nieomal wzory cnót wszelakich. 
Ogólnie książkę czytało się dobrze; stopniowe przyzwyczajanie się Marty do nowej codzienności, poznawanie rodzinnych tajemnic... Ale książka jak dla mnie nie posiadała magnetyzmu. Może to ja jestem za wybredna, może nie do końca zrozumiałam przesłanie, zastanowiłam się nad licznymi opowieściami ? A może to aż za dużo jak na jedną, małą mnie... 
Polecam, bo warto zmierzyć się z tym utworem, by samemu sprawdzić, co też tkwi we wspomnieniach Flory.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka !

www.proszynski.pl