niedziela, 29 września 2013

[093] Marta Kostrzewa- ' Miasto obłąkanych '

I od jutra znowu "witaj, Rzeszów !"
I poniedziałki rozpoczynające się łaciną... ech, tyle czasu do wakacji...
Ale nie powiem, jesień ma swoje uroki (póki nie spadnie śnieg -.- )

***


Autor : Marta Kostrzewa
Tytuł : Miasto obłąkanych
Seria : ?
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 312
Półka : Od wydawnictwa

Jak udowodnić komuś, że nie jest się mordercą, kiedy od lat ma się wrażenie, że ciało umarło, a pozostała jedynie dusza ? Gdy dusza właśnie chce ostatecznego wyzwolenia ?
Jak dowieść swojej niewinności, gdy w mieszkaniu obcy zastają trzy ciała ? I jak wytłumaczyć im, że to nie jest Twoja rodzina, tylko podstawieni ludzie ... ?

Daniela Różyc to młoda pani doktor, praktycznie od dzieciństwa spędzająca czas w szpitalu psychiatrycznym. Nic dziwnego- właścicielem jest jej ojciec, który pragnie pozostawić mroczne "domostwo" w rękach kobiety. Aby dowieść, że jest gotowa na rozpoczęcie samodzielnej praktyki, musi złożyć na ojcowskie biurko pracę dotyczącą jednego z pacjentów. Emil, bo tak ma na imię badany pacjent, oskarżony jest o potrójne morderstwo- żony i dwójki dzieci. Mężczyzna utrzymuje jednak, że nie zabił rodziny, a tamci to podstawieni ludzie. Daniela, podążając za dziwnym instynktem postanawia zbadać całą sprawę...
Przy jej boku stanie dziennikarz, który wszystkich ma za nic, a który nagle dla kogoś stanie się wszystkim...

Okładka jest bardzo... ciekawa. Na pewno przyciąga wzrok i intryguje, to samo zresztą dotyczy tytułu. Psychika ludzka od zawsze mnie interesowała, dlatego z przyjemnością sięgam po lektury dotyczące tego tematu- oczywiście nie te medyczne ;)

Główną bohaterką jest wspomniana już Daniela Różyc, dla której szpital psychiatryczny jest jak drugi dom. Ojciec nie zabraniał jej szwendania się po pustych korytarzach, mimo, iż miała ledwo kilkanaście lat, a wręcz z przyjemnością dzielił się tajnikami swego zawodu. To tam wylądowała jej ciotka po spaleniu swego syna, Karola, który to odegra jeszcze w życiu Danieli małą rolę... Ogólnie trudno mi było określić wiek kobiety na podstawie całej historii; raz wydawałoby się, że jest niewiele starsza ode mnie, a znowuż za moment, że jest kobietą już baaardzo doświadczoną. Polubiłam ją za jej siłę, zdecydowanie i odwagę. Nie mniej ważną postacią jest dziennikarz Konstanty. Można porównać go do kota, który chadza własnymi ścieżkami, zbliżając się do ludzi tylko, gdy nie ma już innego wyjścia. Pod maską gbura kryje się jednak cień wrażliwości, a może i sentymentu do młodej pani doktor ?

Miasto obłąkanych to książka, której nie da się przeczytać na szybko; musisz się za nią zabrać, drogi Czytelniku, gdy masz dużo wolnego czasu i czysty, niezaprzątnięty niczym umysł. Bo inaczej można się pogubić w faktach. A tę pozycję trzeba na spokojnie strawić, krok po kroku... Ludzki umysł to rzecz bardzo skomplikowana; nigdy nie dowiemy się, jak korzystać z wszystkich możliwości mózgu. Czy obłąkani są tak naprawdę chorzy, czy po prostu są bardziej rozwinięci psychicznie i widzą rzeczy, które dla nas są niewidoczne ? Szpital psychiatryczny to miejsce, gdzie chciałabym pracować- gdyby tylko chciało mi się uczyć. Dla Danieli to chleb powszedni, pacjenci są niemal jak członkowie rodziny, choć nie przejmuje się ich losem nadmiernie. Tylko to jedno ludzkie istnienie ciągle w niej tkwi; pytanie- zabił, czy nie ? 
Bardzo dobra książka, ale tak jak mówię- na nią po prostu trzeba czasu. Inaczej wyjdzie kompletny chaos. Ciągle jestem pod wrażeniem tej pozycji- i pomyśleć, że napisała ją dziewczyna tylko dwa lata starsza ode mnie !

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Novaeres ! ;)