wtorek, 16 lipca 2013

[077] Gregg Olsen- ' Zgliszcza '

Na dworze szaro, buro i zbyt wilgotno, a ja... cóż, poświęcam większą część dnia na sen. 
Jak Wam się podoba szablon ? To znaczy nie wiem, czy można to nazwać szablonem, raczej drobnymi zmianami ;d
Jak na razie musi wystarczyć ;)

***


Autor : Gregg Olsen
Tytuł : Zgliszcza
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Stron : ?
Półka : Od wydawnictwa

Wszyscy myśleli, że to wiatr niszczący wszystko na swej drodze stanowi ich jedyny, największy w tym momencie problem. Myśleli, że odwiedzenie zgliszczy jest rutynowym obowiązkiem. Że w tak małym miasteczku jak ich, słowo  "morderstwo" to wręcz egzotyczne określenie. Emily Kenyon, choć tej wyjątkowo nieprzyjemnej nocy wolałaby zostać z córką Jenną w domu, zmuszona jest do odwiedzenia miejsca, gdzie wcześniej stał dom pewnej rodziny. Niestety, miejsce dotknięte huraganem staje się nagle miejscem zbrodni, a policja ma nowe zadanie- odnaleźć najstarsze dziecko pary.

Okładka : Sugestywna; groby, stary cmentarz, poszarzałe pomniki. Od razu wiadomo, że i w tej książce Kostucha nieźle zaszaleje...

Bohaterowie : Główna bohaterka to Emily Kenyon, zasłużona policjantka, która do małej mieściny wróciła nie tyle z sentymentu, co z chęci ucieczki przed nietrafionymi wyborami z przeszłości. Obecnie boryka się z niechcianymi zalotami pewnego adwokata, historią morderstw sprzed lat i ucieczką własnej córki, rzekomo pragnącej pomóc w oczyszczeniu Nicka, najstarszego syna zamordowanej z zimną krwią rodziny. Jenna w tym wypadku okazała się bardzo naiwna, choć rozumiem, że kierowała się jakimś wyższym celem. Niektórzy przedstawiliby ją w bardzo irytujący sposób, ale nie ten autor- odbiorca czytał o kolejnych krokach dziewczyny, ale jakoś specjalnie się nad nimi nie roztkliwiał i nie pomstował na dziewczynę, która chyba przeholowała z altruizmem. 

Moje zdanie : Pozycja bardzo udana; mamy w niej tajemniczą zbrodnię, powiązaną z wydarzeniami sprzed lat, dziwne zbiegi okoliczności, palanta- byłego męża i... niespodziewanie kiełkującą nową miłość, która dodatkowo nie przesłania wątku zbrodni- ot, tak dorzucona przez autora miłość, żeby czytelnik nie zapomniał, że Emily- choć policjantka- także ma prawo do ponownego poskładania życia uczuciowego w kupę. "Zgliszcza" to książka może nie tyle oryginalna, co bardzo dobrze napisana; może szalenie mnie nie wciągnęła, ale miała w sobie to coś, co zachęcało do dalszego czytania. Trudno jednak powiedzieć, żeby miała w sobie coś odkrywczego, tylko drobne elementy zaskoczenia- tego jej odmówić nie można.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka ;)