poniedziałek, 17 czerwca 2013

[071] Elizabeth Gaskell- ' Ruth '

Kartka z pamiętnika :
Dziś miałam ostatni egzamin, choć nie wiem, czy nie będę zmuszona go poprawiać... cóż, każdy polonista, który miał gramatykę j. polskiego wie, czym to pachnie :)
Może jakieś zmiany na blogu z okazji nadchodzących wakacji ? Każda kobieta musi odkurzyć swoje kąty.
Dziękuję za odwiedziny, komentarze; przepraszam, że nie zawsze mam czas komentować Wasze notki, ale myślę, że nadrobię to spokojnie :)
Ostatnio zakochałam się w serialu "American Horror Story"; a przede mną jeszcze długaśna lista tych,  które koniecznie muszę obejrzeć !
***



Autor : Elizabeth Gaskell
Tytuł : Ruth
Seria : -
Wydawnictwo : MG
Stron : 532
Półka : Od wydawnictwa

Ruth Hilton- bohaterka, wokół której toczą się wszystkie wydarzenia jest kobietą skromną, młodą i piękną, choć dość naiwną; niestety, osieroconą bardzo wcześnie. Wiara w ludzi sprawia, iż każdy może wmówić dziewczynie, co tylko zapragnie. Aby się utrzymać pracuje jako szwaczka u kobiety, której ulubionym zajęciem stało się poganianie młodych pracownic i oczernianie Ruth w oczach innych, lepiej sytuowanych osób. Nietuzinkowe spotkanie z dżentelmenem nazwiskiem Bellingham przyprawi główną bohaterkę o chwile szczęścia, ale również pełne łez lata. Co ma począć dobra dziewczyna, nie słusznie nazywana obłudną ? Dziewczyna, która jest zbyt naiwna, by żyć między ludźmi przesiąkniętymi złem ? Jak poradzi sobie z odrzuceniem, wyklęciem i "grzechem", który nosi w swoim łonie... ?

Okładka : Front bardzo gustowny- kobieta, która uwalnia się z gorsetu. Oczywiście, chodzi zapewne o utraconą wolność i wyzwolenie się spod jarzma zbyt surowo oceniających osób. Do tego twarda okładka, które wprost uwielbiam... 

Bohaterowie : Ruth Hilton jest dziewczęciem tak dobrym, że aż zastanawiam się, czy w ogóle ktoś taki istnieje; jest jednak tak naiwna i nieobyta w świecie, że poznając jej historię było mi jej żal, a jednocześnie miałam ochotę nią potrząsnąć. To były jednak inne czasy, dziś niewiele trzeba, by zostać obdartym z ostatnich złudzeń co do ludzkiego wnętrza. Czasami miałam dość jej potulności. Bellingham, czyli tzw. "ukochany". Jedynym zadaniem tego młodziana było sprowadzanie niewinnych istot na złą drogę i porzucanie ich. A co najśmieszniejsze- brudy sprzątała po nim mamusia, kategorycznie odcinając synalka od Ruth. Typowy casanova i maminsynek w jednym. Jednakże ! Wiara w ludzkość nie może upaść i tak oto na drodze czytelnika staje pastor Thurstan Benson wraz z siostrą, którzy ofiarują dziewczynie dach nad głową oraz historyjkę, która ma uchronić nieszczęsną przed gromami...

Moje zdanie : Fabułę idealnie odzwierciedla przysłowie o tym, że potrafimy zobaczyć źdźbło w oku brata, ale nie belkę w swoim własnym. Każdy krytykuje Ruth za coś, co nie było bezpośrednio jej winą, w ogóle nie interesując się jej wersją wydarzeń. Tacy właśnie jesteśmy. A gdzieś pośród mas obłudników kryją się ludzie o czystych sercach- ależ, Panowie i Panie, znaleźć ich nie jest zbyt łatwo. Elizabeth Gaskell serwuje nam dobrą historię o więzieniu, jakie tworzą dla nas inni ludzie- nawet nie jesteśmy świadomi ograniczających nas krat. Ubierz to, żebyś była modna, pomaluj się tak, ułóż włosy; wystrój więzienia przez lata ulega zmianom, ale to wciąż więzienie. Dlatego Ruth niejako została zmuszona do kłamstwa- ludzie nie potrafiliby poradzić sobie z faktem, iż byłaby szczęśliwa mimo, że w łonie nosi "bękarta". Jedno kłamstwo jest kamieniem, który prowadzi do lawiny; tak też się stało.
Ogólnie książka bardzo dobrze ukazuje stan rzeczy w tamtych czasach- traktowanie brzemiennych dziewcząt, które są zbyt młode by właściwie wiedzieć, co zrobiły, sztuczną moralność, obłudę; przyjemna lektura, jednak momentami miałam dość Ruth i jej dobra, kruchości. Na moim czytelniczym koncie "Ruth" jest pierwszą powieścią Elizabeth Gaskell, dlatego trudno mi się wypowiadać, czy ta książka jest najlepsza czy też najgorsza w jej literackim dorobku. Zostawiam to Wam, drodzy czytelnicy, którzy mieliście styczność z jej twórczością. A czy polecam ? Jeśli ktoś ma dużo czasu...

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG ;)