piątek, 1 marca 2013

[056] Katarzyna Enerlich- 'Prowincja pełna smaków'

Piątkowy wieczór przy dźwiękach The Rasmus- Livin' in this world without you ; )
Lubimy ! <3

***

Autor : Katarzyna Enerlich
Tytuł : Prowincja pełna smaków
Seria : Prowincja
Wydawnictwo : MG
Stron : 246

"Prowincja pełna smaków" to kolejne już ( bo czwarte ! ) spotkanie z rudowłosą Ludmiłą, raz po raz dzielącą się z czytelnikiem refleksjami, wspomnieniami, a tym razem także... przepisami. 
Choć wydawałoby się, że życie kobiety po rozwodzie diametralnie się zmieni, to nic z tych rzeczy; przykre sytuacje z Martinem zaciera nowa miłość- leśny człowiek, Wojtek. Nieustanne zajęcie, jakie daje jej mała córeczka Zosia i realizowanie własnych pasji nie daje jej zbyt wielu chwil na rozpamiętywaniu nieprzyjemnych wspomnień. Ale... Ludmiła pragnie pojednania, całkowicie "przemeblowując" swoje życie. Czy istnieje lepsza droga do serca mężczyzny, niż ta prowadząca przez żołądek ?

- Wiesz...- mówiła- czuję się, jakbym na nowo odzyskała życie, jakbym dostała je w prezencie. Kiedy pomyślę o tym, ile czasu ludzie marnują przed głupim telewizorem, zupełnie tracę zrozumienie dla współczesnego świata. Ten czas nigdy do nas nie wróci. Nigdy nie przeżyjemy go od nowa.

Okładka jest bardzo smakowita; nie ma nic lepszego niż koszyczek świeżo zebranych truskawek, od razu nasuwa mi się skojarzenie z wiosną, za którą tak bardzo tęsknię :) nie ukrywając, truskawki są moimi ulubionymi owocami, co dodatkowo wpływa na ocenę okładki. Zresztą, idealnie odzwierciedla sam tytuł, jak i treść.
Czwarta część serii o roboczej (bo nadanej przeze mnie) nazwie "Prowincja" zawiera kontynuację losów Ludmiły, zakończonych na dość pokręconej sytuacji z byłym mężem, Martinem i poznawaniem nowego partnera, Wojciecha- Człowieka Lasu, jak pieszczotliwie nazywa go czasem bohaterka. Jednak ten tom różni się od poprzednich, nawet nie tym, że zawiera wiele przepisów na na pewno smaczne dania, których jak na razie nie mam szans wypróbować, ale być może kiedyś na czasie to uczynię, tylko mam wrażenie, że główna bohaterka pokazuje się czytelnikowi już ze strony statecznej matki, kobiety pełnej refleksji na temat codziennej egzystencji i życia w ogóle. Nie w głowie jej już miłostki, nawet w związku ustala pewne granice, nauczona przykładami z przeszłości. Ludmiła pokazuje, iż w każdym wieku warto walczyć o swoje marzenia- sama, narzucając sobie listopadowy termin, tworzy swe pierwsze literackie dziecko, powieść o wielu zagmatwanych wątkach (co mogłam wywnioskować z jej słów ;) ). Jednocześnie jest matką, kochanką, autorką tekstów czasopismowych, gospodynią domową, przyjaciółką i osobą, która zdobyła się na ważny krok- odmianę własnego życia. Zaczęła od wyrzucenia telewizora, by zatrzymać się na poprawie relacji z Martinem. Szczerze ją za to podziwiam, sama, choć nieczęsto oglądam telewizyjne programy, to bywa, że zasiadam przed ekranem by po prostu się odmóżdżyć (szczególnie polecane po sesji ! ). Poniekąd dzięki jej postawie zrozumiałam, że nie warto gnuśnieć w domu, gdy można po prostu powłóczyć się ze znajomymi, poznać kogoś nowego, coś znajomego zobaczyć z zupełnie innej perspektywy; otworzyła mi oczy.

Człowiek jest naczyniem, a nie jego zawartością. Jest duszą, a nie istotą o kobiecych lub męskich kształtach. To do jego wnętrza mówimy, a nie do sukienek lub krawatów. Co zabrałabyś ze sobą, gdybyś musiała nagle zostawić wszystko ? Co wybrałbyś z tysiąca otaczających Cię rzeczy, gdybyś musiał przetrwać w trudnych warunkach ? 

 Może ta książka nie odmieniła diametralnie mojego życia, może nie jest super podręcznikiem, jak żyć; jednak momentami czułam więź z Ludmiłą, wydawała się być moim odbiciem- gdy cieszyła się z otaczającej przyrody, jej uroków. 
Cóż, szczególnie polecam osobom, które mają już za sobą poprzednie tomy, a zaciekawione są dalszymi losami bohaterki :)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MG :)