poniedziałek, 5 grudnia 2011

Charlaine Harris- 'Czyste sumienie'

Siema :D 
Miłego końca szarego, deszczowego dnia (przynajmniej u mnie) ;)
***
Autor : Charlaine Harris
Tytuł : Czyste sumienie
Seria : Seria o Lily Bard
Wydawnictwo : Znak
Stron : 299
Deedrę, jedną z zatrudniających Lily osób znaleziono martwą w lesie, bez ubrań, w dość groteskowym położeniu; Każdy w Sheakspeare wiedział, jak źle prowadziła się zamordowana, dlatego podejrzanych jest wielu. A morderca- wciąż nieuchwytny- poluje na pieniądze, czyhając na życie pozostałych klientów Lily.

Czy i tym razem bardzo spostrzegawcza sprzątaczka poradzi sobie z nieznanym zagrożeniem ?
Kurcze, chyba nie dostaję tomów po kolei, bo w pierwszym, który czytałam główna bohaterka romansowała ze swoim sensei, a teraz nagle jest z jakimś Jackiem, a ja nawet nie wiem skąd ten pan się wziął O_o
No nic, ubytek wcześniejszych tomów nie zachwiał równowagi w poznawaniu całej historii; autorka ma to do siebie, że w każdej części jest jakiś element przypominający nam o ogólnym zarysie serii, mam tu na myśli akurat powód, dla którego Lily opuściła rodzinne miasto/miasteczko i zaczęła pracować jako pomoc domowa. Sama nie wiem, czy gdyby było jakieś nawiązanie do jej życia prywatnego z wcześniejszych części ( chodzi mi o okoliczności poznawania mężczyzn ) to byłaby to jakaś przesada ? Na pewno ułatwiłoby to życie czytelnikowi ;) aczkolwiek dobrze jest jak jest.
Na samiutkim początku powieści poraziło mnie jedno zdanie i to nie swoim wyszukanym stylem czy refleksją, którą warto zapamiętać, lecz czymś totalnie absurdalnym i dziwnym. W obecnym momencie nie potrafię danego fragmentu przytoczyć, moja wina ;). Mimo to, nastawiona pozytywnie ruszyłam wraz z panną Bard tropem mordercy. I szczerze mówiąc miałam trudności z wytypowaniem jednej osoby, mogącej być zabójcą; Deedra miała hopla na punkcie cofniętego podbródka, starała się ukrywać defekt pod warstwą makijażu, na którym znała się jak mało kto; niską samoocenę podnosił każdy kolejny mężczyzna, przewijający się przez jej łóżko i życie jednocześnie. Pani Harris, przez "refleksje" Lily podsuwała nam pod nos bardzo istotny element układanki, który ja osobiście zignorowałam ;-)
Patrząc na całokształt, książka nie była zła, jednak jak dla mnie nie miała w sobie tej mocy, która krzyczałaby 
" Przeczytaj mnie !"
Z poważaniem dla pani Charlaine Harris, życzę jak najwięcej literackich sukcesów ;)

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak :)