środa, 14 lutego 2018

[431] Paweł M. Zawada- 'Jedyna' RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

***


Autor: Paweł M. Zawada
Tytuł: Jedyna
Seria: -
Wydawnictwo: Novaeres
Stron: 172

Na tematykę miłosną możemy natknąć się w niemal każdej książce. Dla każdego człowieka miłość oznacza zupełnie coś innego; dla jednych kojarzy się wyłącznie ze złamanym sercem, zawiedzionym zaufaniem, a dla drugich- ze szczęściem. Owo uczucie nie należy do łatwych, musimy wkładać wiele trudu oraz starań, aby nasza druga połówka podzielała tę radość.

Miłość nie jest łatwa, to już wiemy. A co, gdy zamiast uskrzydlać, podcina skrzydła... ?

Lepiej, aby twarz zwycięzcy nie była twarzą twojego wroga.

Nie czuję głębokiej miłości do romansów, rzadko po nie sięgam- wydają mi się po prostu bardzo odrealnione. A ja o miłości lubię czytać, lecz o miłości prawdziwej, rzeczywistej. Ujętej w piękne słowa. Lubię zagłębiać się w cudze refleksje, emocje. Tylko takie książki jestem w stanie "przetrawić". Dlatego też skusił mnie opis Jedynej, gdzie główny bohater miał gonić za czymś, co nieosiągalne (albo tylko tak myślał). Nie zawiodłam się. Ta pozycja jest ciekawą analizą ludzkiej psychiki, ale i serca.

Nie znamy imienia głównego bohatera, a jednocześnie narratora. Właściwie żadna z występujących w lekturze postaci nie przedstawia się. Noszą wyłącznie nadane przez narratora przydomki. 
Mężczyzna powoli odsłania się przed czytelnikiem, dzieląc się z nami swą codziennością, wypełnioną refleksjami. Wkrótce poznajemy także historię pewnej miłości, która poniekąd zmieniła jego podejście do uczuć, kobiet. 

Narrator jest samotnikiem; preferuje spędzać czas na dumaniu o każdej, nawet najbłahszej sprawie. Moim zdaniem wręcz za dużo analizuje, bowiem myślenie i roztrząsanie kolejnych kroków prowadzi go tylko do samotności, bez przychylnego mu serca obok. Bada każdy gest kolejnej poznanej kobiety, od razu powstrzymując swoje działania, aby tylko jej nie zranić. Woli stać z boku, nie angażować się, a tym samym odsuwa się od prawdziwego życia. Może to właśnie pierwsza miłość nauczyła go tej asekuracji, a może... to owa tkwiąca w nim obawa przed skrzywdzeniem kogoś sprawiła, że nie potrafi drugiej osobie na tyle zaufać, by wpuścić ją do swego życia na dłużej.

Postawę głównego bohatera można by analizować bardzo długo, a i tak prawdopodobnie nie doszlibyśmy do wspólnego wniosku. Sama mam mieszane uczucia co do mojego wyniku badania. I mimo że Jedyna liczy sobie niecałe 200 stron, to ma w sobie pewną ciężkość, wynikającą -z kolei!- mojej obawy, że źle interpretuję postawę oraz wybory narratora. Skomplikowana lektura, ale właśnie takie mają dla mnie wartość.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!