środa, 18 października 2017

[406] Elizabeth Herrmann- 'Opiekunka do dzieci'

***


Autor: Elizabeth Herrmann
Tytuł: Opiekunka do dzieci
Seria: -
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Stron: 542

Joachim Vernan ma przed sobą bardzo duże perspektywy- małżeństwo z Sigrun von Zernikow, córką znanego prawnika von Zernikow, a także pracę w roli wspólnika przyszłego teścia. Szczęśliwy miraż burzy pojawienie się Ukrainki Olgi, która wciska mężczyźnie papier wypełniony cyrylicą z prośbą, aby Utz von Zernikow go podpisał. Ten jednak drze pismo na strzępy, a dwa dni później policja wyławia ciało Ukrainki...

W głowie Joachima toczy się batalia o to, komu uwierzyć- rodzinie, do której przyjęcia dzieli go już maleńki krok, czy tajemniczej kobiecie? A przecież prawie każda familia skrywa przed światem swoje sekrety...

Z twórczością pani Herrmann spotkałam się już dwa razy, dlatego gdy nadarzyła się okazja zapoznania się z kolejną książką jej pióra, nie miałam żadnych obiekcji. Mając w głowie wspomnienie udanych, poprzednich lektur, nastawiałam się na dobrą historię. Tym razem jednak było nie do końca tak kolorowo, jak chciałam.

Pani Elizabeth Herrmann w Opiekunce do dzieci skupia się na latach wojennych, kiedy to Polki czy Ukrainki były masowo (i nierzadko przymusowo) ściągane do Niemiec, aby tam pracować m.in. jako pomoc domowa czy opiekunki do dzieci. Odmawiano im wszelkich praw, często traktowano jak "podludzi" tylko dlatego, że nie było nikogo, kto stanąłby w ich obronie. Podobnie rzecz się miała w rodzinie von Zernikow, gdzie opiekę nad małym wówczas Utzem sprawowała Natalia, Ukrainka. Matka chłopca tymczasem zajmowała się licznymi romansami, przyjęciami, słowem- wszystkim, czym nie powinna zajmować się kobieta- matka. A że Natalia była w jej mniemaniu gorsza, po odkryciu pewnych ciemnych sprawek pracodawców łatwo było zrzucić winę na nieszczęsną dziewczynę.

W połowie książki zastanawiałam się, kiedy wreszcie akcja ruszy choć odrobinę. Potrafię być cierpliwa, najczęściej po długim czasie oczekiwania dostawałam zapierające dech w piersiach zakończenie, jednak w tym wypadku pokłady cierpliwości powoli się kończyły. Wydarzenia toczą się bardzo powoli i mówiąc szczerze, nie ciekawiły mnie aż tak. Bardziej nastawiona byłam na to, żeby zakończyć przygodę z lekturą z czystym sumieniem.

Zaczęło się w miarę dobrze; najpierw cofnięcie się do przeszłości, fragment z młodości Utza von Zernikow, gdzie dowiadujemy się o istnieniu Natalii. Później tajemnicza Ukrainka Olga, niemalże błagająca Joachima o podpis wspomnianej już głowy rodziny Zernikow. Później jednak coś poszło nie tak i choć miały miejsce liczne zwroty akcji, to powiewał lekki wiaterek nudy. Ostatecznie zakończenie -mimo że uzyskałam potrzebne odpowiedzi- również nie wzbudziło jakichś silniejszych emocji.

Opiekunka do dzieci to lektura złożona, trącająca temat wojny i traktowania wówczas innych nacji, zajmująca się tajemnicami rodziny von Zernikow. Nie wciąga jednak aż tak, by z zachwytem śledzić kolejne kroki Joachima, dążącego do poznania prawdy.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!