niedziela, 6 sierpnia 2017

[389] Diane Chamberlain- 'Światło nie może zgasnąć'

Nadrabiam :)

***


Autor: Diane Chamberlain
Tytuł: Światło nie może zgasnąć
Seria: Kiss River/ t. 1 - Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Stron: 584

Olivia jest lekarką, a jej jedynym celem- ratowanie ludzkiego życia. Do pewnego czasu wiedzie szczęśliwe życie u boku męża, Paula, jednak gdy na horyzoncie pojawia się kochana przez wszystkich Annie O' Neill, mężczyzna bez skrupułów wyznaje żonie, iż... zakochał się w tamtej. Od tej chwili poukładany świat Olivii rozpada się kawałek po kawałeczku.
I jest jeszcze coś. Pewnego dnia do szpitala przywieziono kobietę po postrzale i to właśnie główna bohaterka zdecydowała, aby podjąć próbę ratowania rannej na miejscu. Niestety, kobieta umiera, a na Olivię spadają gromy za błędną decyzję.

Jednak... jakie znaczenie ma fakt, iż na stole operacyjnym, tuż pod jej dłońmi biło serce kobiety, w której zakochał się Paul? Gdzie kończy się chęć niesienia pomocy, a zaczyna zwykła, ludzka zazdrość... ?

Diane Chamberlain raczej nie muszę Wam przedstawiać; autorka wydaje średnio 2- 3 książki rocznie, więc na pewno jej nazwisko obiło się Wam o uczy. Faktem jest również to, że i u mnie na blogu dość często pojawiają się recenzje jej książek. Nic na to nie poradzę- mimo oderwanych od rzeczywistości zakończeń ja i tak nie mogę odpuścić sobie żadnej lektury pani Chamberlain.

Olivia Simon była zapatrzona w swego męża do granic możliwości. I choć bolało, że Paul ignorował ją na rzecz Annie, nieustannie o niej rozmyślał i mówił, to kobieta wciąż przy nim trwała. Trwała i liczyła, że w końcu spadną mu z oczu klapki. Do feralnego dnia, gdy na jej stole wylądowała miłość Paula; do chwili, gdy ukochany oskarżył ją o celowe uśmiercenie Annie. Sama nie wiem, czy podziwiać Olivię, czy raczej jej współczuć. Nie potrafiłabym w żadnym razie być w związku z kimś, kto otwarcie przyznaje się, iż platonicznie kocha się w innej. No bo jaki to ma sens? Wtedy każdy dzień to zwykła męczarnia. Z drugiej strony miałam ochotę skopać Paula w jego cztery litery za to, że nie wykazywał ani odrobiny empatii wobec kobiety, z którą wiązał go węzeł małżeński. Strzelał prawdą prosto w oczy, nie zastanawiając się, jak wielki ból przyniesie Olivii każde jego słowo. Zwykły egoista, ot co. Chroń nas, Boże, od takich ludzi!

Co więcej, w ich małym miasteczku Annie O' Neill uchodziła za swego rodzaju bóstwo. Gdziekolwiek by się Olivia nie ruszyła, tam każdy miał wyłącznie pozytywne słowo odnośnie zmarłej. Ideał. Anioł. Piękna, wrażliwa i pracowita- czego chcieć więcej? Jak w takim wypadku ma się czuć kobieta, z założenia konkurentka cudownej Annie? Powiem Wam, że w sytuacji głównej bohaterki ja chyba zwyczajnie nabawiłabym się depresji. Zawinęłabym się w koc, udawała kebaba i nigdy, nigdy więcej nie pokazywała się ludziom na oczy.

Z biegiem historii na jaw wychodzą jednak nowe fakty; otóż Paul i Annie byli kiedyś parą, stąd też sentyment (ogromny) do kobiety. Moim zdaniem jednak mąż Olivii nie kochał kobiety z krwi i kości, lecz własne wyobrażenie, wspomnienia. Ludzie się zmieniają, czy tego chcemy, czy nie. Jak już wspominałam, zapałałam do niego ognistą niechęcią i teraz, pisząc tę recenzję, znów czuję złość. Nie rozumiem, jak przez tyle lat mógł traktować Olivię jako plasterek na złamane serduszko. Pfff.

Oczywiście, jak to u pani Chamberlain, zakończenie to jeden wielki happy end, nieco oderwany od rzeczywistości. Dobra, może w jakimś równoległym świecie wydarzenia mogłyby się tak potoczyć, ale w naszym? Chyba, że to mi brakuje wiary w szczęśliwe zakończenia. Bądź co bądź, Światło nie może zgasnąć to dobra lektura. Podczas czytania przede wszystkim towarzyszyło mi współczucie i złość, lecz również ciekawość, jak potoczą się sprawy prywatne oraz zawodowe bohaterów.

Polecam tym, którzy -tak jak ja- czytają każdą książkę autorki, ale również tym, którzy nie mieli jeszcze okazji sięgnąć.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!