wtorek, 27 czerwca 2017

[380] Naomi Ragen- 'Nic nie mów'

***


Autor: Naomi Ragen
Tytuł: Nic nie mów
Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S- ka
Stron: 408

Do szpitala trafia niespełna trzyletni, nieprzytomny chłopiec. Pogotowie wezwał człowiek, który pod nieobecność matki miał zaopiekować się dzieckiem. W tym samym szpitalu przebywa matka chłopca, modląc się nad cudownym wyleczeniem starszego syna. Jego rozległe poparzenia tłumaczy wypadkiem w domu, a brak wcześniejszej opieki medycznej tym, iż nie była ona konieczna. Detektyw Bina Cedek wie, że w tej rodzinie dzieje się coś dziwnego. Aby uratować dzieci musi przełamać ich opór przed mówieniem...

Nic nie mów, nic nie mów, nic nie mów...

Trudne tematy, ludzkie przejścia to najlepszy pomysł na fabułę literacką. Może to brzmi źle, ale uwierzcie- nikomu niczego złego nie życzę. Im książka trudniejsza, "cięższa", tym lepiej się ją czyta. Prawda? O to w końcu chodzi- o ładunek emocjonalny i brak strachu przed pisaniem o problemach, a często tematach tabu. Czy utwór autorstwa Naomi Ragen wywarł na mnie zamierzone przez autorkę wrażenie?
Izrael; Daniella wraz z mężem, Shlomim, stara się stworzyć tradycyjną, żydowską rodzinę. Zna swoje miejsce w hierarchii, wierząc, iż za posłuszeństwo Bóg ześle jej dobrobyt. Niestety, Shlomie nie nadaje się na głowę rodziny- zainteresowany jest wyłącznie studiami nad religią. Rzadko kiedy pomaga w domu. A przecież opieka nad gromadką dzieci wymaga więcej niż jednej pary rąk... 

Bardzo dokładnie przedstawiono nam życie głównej bohaterki, a zarazem podejrzanej, Danielli; niemalże siedzimy jej w głowie. I tak, moim zdaniem Shlomie był dużym utrapieniem, a właściwie to zachowywał się, jakby był najmłodszym dzieckiem w rodzinie, nie ojcem. Domowe utrapienia szybko sprawiły, iż Daniella sięgnęła po zaoferowaną jej przez chasydów pomoc nad domowym ogniskiem. I to był jej największy błąd...

Do tej pory jestem pod wrażeniem tego, jak człowiek może być zaślepiony. I nie chodzi mi tu wyłącznie o religię, lecz również inne życiowe sytuacje, kiedy nasza wiara jest bezgraniczna. Czasem dalibyśmy sobie za coś/ kogoś obciąć rękę i prawdopodobnie po świecie chadzałoby sporo osób bez owej kończyny. Czemu jesteśmy tacy ufni? To jakieś zwarcie w mózgu? Daniella widziała, jaka tragedia rozgrywała się w jej domu, a mimo to nie reagowała. Bo przecież mieli pomóc i widocznie stosują niekonwencjonalne metody.

Temat jest bardzo trudny; w tej ponad czterysta stronicowej książce mieści się kwestia ślepej wiary w wysłanników Boga, ale również i rodzinna tragedia. Ogromny ładunek negatywnych emocji, wydarzeń. Mimo tego powiem szczerze, że lektura nie wstrząsnęła mną tak, jak się zapowiadało. Mam wrażenie, że pani Ragen bardziej skupiła się na przedstawieniu nam drogi Danielli do religijnej ślepoty, niż na dramacie jej rodziny. W konsekwencji przewijałam -lekko znudzona- kolejne strony książki, wchłaniając w siebie negatywne uczucia głównej bohaterki. I nie, w moich oczach nic jej nie tłumaczy; mogę śmiało powiedzieć, że znienawidziłam ją od niemal samego początku.

To nie to, że historia mnie w jakimś stopniu nie poruszyła; po prostu czegoś tutaj zabrakło. W niektóre opowieści łatwo wsiąknąć, gdyż bohaterowie zdają nam się ludźmi z krwi i kości. Tutaj, zamiast skóry, wyczuwałam pod dłonią wyłącznie papier. Nic więcej. Papierowymi zostali stworzeni i takimi pozostali, nawet w trakcie czytania. Co nie zmienia faktu, iż o takich historiach trzeba mówić głośno, ba, wręcz krzyczeć- świat musi wiedzieć. I interweniować.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!