sobota, 17 czerwca 2017

[378] Angeles Donate- 'Prosty gest'

***





Autor: Angeles Donate
Tytuł: Prosty gest
Seria: -
Wydawnictwo:  Prószyński i S- ka
Stron: 440

Mała miejscowość zwana Porvenir; życie toczy się tam swoim powolnym rytmem. Wszyscy się znają, lubią i mogą oczekiwać wsparcia od sąsiadów. Jednak listonoszkę Sarę chcą przenieść do większego miasta- powodem jest brak listów, a co za tym idzie brak pracy i rychłe zamknięcie poczty. Jej sąsiadka Rosa, a jednocześnie najlepsza przyjaciółka, nie chce dopuścić do odejścia rudowłosej kobiety, więc wpada na genialny w swej prostocie pomysł- stworzy łańcuszek historii, listów pisanych do osób nieznajomych, a zadaniem każdego odbiorcy takowej wiadomości jest napisanie kolejnej kartki do losowo (bądź nie) wybranej osoby. 
Rosa nosi na sumieniu sprawy sprzed wielu lat; jej pierwszym odbiorcą jest dawna przyjaciółka, Louisa. Nie wie jednak, że kobieta od piętnastu lat nie żyje. Jej list, osobiste wyznanie odnajduje jednak wnuczkę Louisy, Almę...

Czasem jeden, malutki i najprostszy gest może zmienić nasze postrzeganie, nasze życie. To właśnie gesty świadczą o przywiązaniu, przyjaźni czy miłości. Jeżeli ktoś jest w stanie wykonać dla nas choć tyle, czujemy się ważni. Byłam ciekawa, jak potoczą się losy Sary i jej przyjaciół.

Co stanie się z pocałunkami, które nigdy nie musną drugich ust, jaki los czeka uścisk, którym nikogo nie obejmiemy?

Dzięki Rosie tworzy się swego rodzaju łańcuszek. Nie, nie chodzi mi o te bzdury przesyłane w komentarzach jeszcze za czasów Naszej- Klasy. Ten łańcuszek miał szczytny cel i ogromną siłę przebicia. Ludzie, którzy pisali swoje listy, uzewnętrzniali się. Pisali rzeczy, których nie powiedzieli nawet najbliższym. Magia?

Z drugiej strony mamy historię przyjaźni Rosy i Louise, która w skutek pewnych przykrych okoliczności zakończyła się. Rosa nie widziała przyjaciółki od wielu lat, a brak odwagi sprawił, iż słowa nie potrafiły popłynąć. Nie mogła napisać listu, kierowana po części strachem, może i wstydem. Nie wie, że ta mała kartka papieru zapoczątkuje ogromne zmiany, tak w jej życiu, jak i małej społeczności Porvenir. 

Prosty gest, książka po części delikatna, może trochę sielankowa, ale z drugiej strony mocna w przekazie. Kto z nas nie chciałby być częścią grupy, dbającej o dobro swoich członków? Przede wszystkim mowa tu o miłości, przyjaźni, wsparciu. Mimo wszystko. Idea Rosy to wspaniały pomysł, naprawdę piękna rzecz. Jeden list, a połączył tak wiele samotnych dusz!

Jeżeli potrzebujecie wytchnienia od dnia codziennego, jeżeli ktoś Was zawiódł, czegoś w życiu Wam brak- zachęcam do przeczytania. Może to nie naprawi całego zła świata, ale zaoferuje dobrą odskocznię. I wiarę, że takie rzeczy mogą dziać się naprawdę.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!