czwartek, 15 czerwca 2017

[377] Jodi Picoult- 'Małe wielkie rzeczy'

***


Autor : Jodi Picoult
Tytuł : Małe wielkie rzeczy
Seria : Kobiety to czytają!
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 608

Ruth od lat pracuje jako położna, pomagając dzieciom przyjść na ten świat. To, że jest jedyną czarnoskórą osobą z personelu, do tej pory nie stanowiło żadnej przeszkody- liczyły się jej kompetencje. No właśnie, do czasu... gdyż oto na jej drodze staje Turk i Brittany, młode małżeństwo, całym sercem oddane ich ruchowi przeciwko osobom o innym kolorze skóry. Zabraniają Ruth opiekować się ich nowo narodzonym synem. A gdy chłopiec zaczyna się dusić, a później umiera, winę zrzucają na nią...

Jodi Picoult ani nie trzeba nikomu z Was przedstawiać, ani tłumaczyć, dlaczego zdecydowałam się na zapoznanie z jej najnowszą powieścią. Kto miał styczność z twórczością autorki, ten wie, jak duży ładunek emocjonalny można spotkać w kolejnych lekturach, wychodzących spod jej pióra.

Niesamowite, jak można patrzeć w lustro i myśleć, że widzimy siebie wyraźnie. A potem przychodzi dzień, gdy zdrapujemy szarą warstwę hipokryzji i uświadamiamy sobie nagle, że tamten obraz był złudzeniem.

Tym razem pani Picoult dotyka sprawy, towarzyszącej nam od wielu lat i prawdopodobnie będącej swego rodzaju tabu aż do końca świata- rasizmu. Na świecie powstaje wiele ugrupowań "białych" przeciwko ludziom o innym kolorze skóry, to nie nowość. Wiemy o tym, a ta świadomość tkwi gdzieś w głębi naszego umysłu. Jesteśmy "biali', więc często nie zwracamy uwagi na ową sprawę- przecież nas nie dotyczy. Sama mogę siebie nazwać ignorantką w tej kwestii. 
Niemal każdy człowiek kieruje się stereotypami i nie mówię tu wyłącznie o tych na tle rasowym. Inaczej się ubierasz? Uwierz, mijający Cię ludzie w większości mają coś do powiedzenia na ten temat. Nie chodzisz do kościoła? Na pewno kogoś kole to w oczy. Jesteś homoseksualistą? Przecież takie osoby w ogóle nie powinny żyć...

I tak kręci się ten świat, dzień w dzień ładowany przez wzajemną nienawiść. 

Małe wielkie rzeczy- lektura, która opowiada o trudnym życiu czarnoskórej Ruth, dyskryminowanej na każdym kroku. Czasem zwykła wyprawa do sklepu na drobne zakupy wzbudza w jej sercu bunt, panikę. Choć owa pozycja ma ponad 600 stron, to połknęłam ją bardzo szybko, jak każdą książkę autorki zresztą. 

Z jednej strony temat nieprzypadkowy, zważywszy na to, co dzieje się na świecie, z drugiej jednak rodzice po utracie dziecka muszą kogoś obwinić. Często ich nienawiść jest niewłaściwie ukierunkowana, skupiona na niewinnych. I niezależnie od ich koloru skóry. W tym przypadku jednak mamy do czynienia z postaciami, które całe swoje życie oddały jakiejś idei- idei oczyszczenia narodu. 

A ja jak zawsze twierdzę, że o człowieku nie świadczy to, jaki ma kolor skóry, jak się ubiera, ile ma kolczyków i z kim sypia; ważne jest to, jakim człowiekiem jest dla bliźniego. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!