piątek, 9 czerwca 2017

[375] Beata Nowosielska- 'Labirynt strachu'

Ależ ten czas szybko leci!
Nie było mnie tu prawie miesiąc; po drodze wydarzyło się tyle rzeczy, które skutecznie odciągały moją uwagę od bloga. 
Ale już jestem...

***


Autor : Beata Nowosielska
Tytuł : Labirynt strachu
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 382

Sara i jej przyjaciele- Marta, Marek, Sebastian, Monika, Szymon- wyruszają na wakacje. Jako że są studentami, których nie stać na ekskluzywny wyjazd, szukają innego wyjścia. Marek proponuje podróż do domu swojego wuja, gdzie za posprzątanie ogródka młodzież może mieszkać w pustym domostwie. Na miejscu coś jednocześnie przyciąga i od tajemniczego budynku. Ale najgorsze ma dopiero nadejść...

Jestem ogromną fanką horroru w każdej postaci; jak już kiedyś wspominałam, gdy tylko mam możliwość, sięgam po książki tego rodzaju- a w Polsce jest ich wydawanych dosyć mało (jak na mój gust). Dlatego też moją uwagę przykuła lektura o intrygującym tytule Labirynt strachu. 

Nigdy nie będziesz w stanie docenić tego, co utracisz. Musisz to przeżyć, poczuć- wtedy zrozumiesz.

Początek jak z typowej, amerykańskiej produkcji- grupa przyjaciół wyrusza w podróż, a od tej chwili ich losem kieruje swego rodzaju fatum. Już na miejscu do dosyć mrocznej atmosfery w domu dochodzą dziwne sny, samoistnie przesuwające się przedmioty i tajemniczy goście. Czego chcieć więcej?
Muszę przyznać, że ta historia ma w sobie potencjał, choć jak na mój gust horroromaniaczki wydarzenia następują po sobie zbyt szybko. Nie wiem dlaczego, ale mimo iż film trwa ok. 90 minut, to akcja wydaje się tam inaczej rozłożona niż w książce. Czytając, sama napędzam własną wyobraźnię, a ona w pewnym momencie poczuła... przesyt. Za dużo, za dużo, za dużo. Tworząc powieść, trzeba trochę się powstrzymywać od przeładowania historii pewnymi elementami. Tutaj -przynajmniej moim zdaniem- rzeczy działy się zbyt szybko, a wiadomości "zza światów" były... cóż, zwyczajnie za długie. Myślicie, że zmarli mają aż tyle czasu, żeby nas, żywych, postraszyć? Przez to atmosfera wokół mrocznego domostwa nie jest aż tak naładowana grozą, jakbym chciała.

Owszem, historie o nawiedzonych domach to jedne z moich ulubionych. Jednak żeby lektura zapadła w pamięć, trzeba czegoś więcej. Wyczucia. Wspomnianej grozy. Niepewności, co czeka na mnie na kolejnej stronie. Tutaj nie do końca tak było. Sądzę, że to wspomniane już za szybkie wydarzenia mają znaczny wpływ na odbiór książki. Chyba każdy lubi stopniowo budowane napięcie, tu zaś niemal od razu dostajemy wszystko podane ładnie na tacy. 

Ostatecznie myślę, że pani Nowosielska mogła troszkę dokładniej, rozwleklej opisać ostatnią bitwę ze Strażnikami. 

Podsumowując, Labirynt strachu ma potencjał; historia w odbiorze jest całkiem przyjemna, choć nie budziła dreszczy oczekiwania. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!