sobota, 8 kwietnia 2017

[368] Katarzyna Ryrych- 'Zginęła mi sosna'

***


Autor : Katarzyna Ryrych
Tytuł : Zginęła mi sosna
Seria : -
Wydawnictwo : MG
Stron : 272

Matylda to siedemdziesięcioletnia kobieta, zajmująca się wnuczką, Bisią. Jej dni od lat wyglądają tak samo, a naznacza je codzienny trud dbania o domowe ognisko. Niespodziewanie do rodzinnego domu wraca jej siostra, aktorka Julia. Obie kobiety dzieli  nie tylko fakt, iż jedna to typowa kura domowa, a druga światowa kobieta. Różnią się od siebie jak ogień i woda, choć połączył ich jeden mężczyzna- Tadeusz, oficjalnie mąż Matyldy. 
Pewnego dnia Matylda znajduje stary notes, podarunek od dawno zmarłego ojca. Prezent miał skłonić ją do zapisywania swoich snów, spostrzeżeń i cokolwiek zapragnęłaby bohaterka. Ścierając zaległy kurz kobieta jeszcze nie wie, po co i dla kogo ma pisać. Ostatecznie decyduje się na spisanie swojego -w jej mniemaniu- nudnego życia, aby ostatecznie rozprawić się z przeszłością. Wkrótce jednak okazuje się, że prywatne zapiski trafią na konkurs...

Obecnie na rynku literackim bez większego problemu możemy odnaleźć książki, w których to główne bohaterki albo rozprawiają się ze swoją przeszłością, albo porzucają stare życie i rozpoczynają wszystko na nowo. Mam wrażenie, że ten coraz częstszy pomysł na wątek będzie się utrzymywał jeszcze przez wiele, wiele lat. Pani Ryrych również postanowiła napisać utwór w tym tonie, jej bohaterką jednak jest kobieta starsza, która z niejakim rozrzewnieniem wspomina pewne osoby w swoim życiu.

Zginęła mi sosna to lektura dobra, aby się przy niej zrelaksować. Nie wymaga od nas nieustannego śledzenia fabuły, a czytelnik ma świadomość, że nie pogubi się w mnogości papierowych postaci. Na scenę wysuwają się zaledwie trzy główne- Matylda, Tadeusz i Julia. Trójkąt miłosny, który powstał na bazie złych wyborów, swego rodzaju wygodnictwa. 
W pewnym sensie (moim zdaniem, oczywiście) ta pozycja ma pokazać nam, jak decyzje z przeszłości mogą rzutować na naszą przyszłość. Wiem, to nie jest jakiś niecodzienny temat. Mimo to historia życia przedstawiona z perspektywy już starszej kobiety nieco różni się od tej, jaką dostajemy, gdy bohaterka ma trzydzieści bądź więcej lat na karku. Matylda miała dużo czasu, aby dokładnie wszystko przemyśleć. Wie, ile błędów popełniła, jednak teraz pozostało jej wyłącznie pogodzenie się z nimi i skupianie się na tym, co w jej życiu było dobre. I choć było tego niewiele, kobieta już się tym nie przejmuje. Bo i po co? W końcu minęło tyle lat...

Kochani, w tej książce co prawda nie odnajdziecie niczego odkrywczego, a co więcej sądzę, że nie każdy zdecyduje się na nią przez temat, który właściwie powtarzał się już milion razy. Ja jednak zachęcam Was do pamiętania o tej publikacji, ponieważ mimo wszystko... ma w sobie potencjał. Nie wiem, czy to dlatego, że podziwiałam główną postać za jej swoistą odwagę, a może zwyczajnym, ludzkim odruchem było współczucie jej. Mimo wszystko- pamiętajcie o Zginęła mi sosna. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MG!