poniedziałek, 20 lutego 2017

[355] Konrad Kissin- 'Ćmy' RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

***



Autor : Konrad Kissin
Tytuł : Ćmy
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 203

Noc, delikatne światło lampy rozrzedza ciemność. I wtedy przez otwarte okno wpada ona- ćma, tańcząc powoli wokół gorącej żarówki. Patrzysz na jej powolne ruchy, na jej potrzebę jasności. Wie, że świetlane gorąco tego kawałka szkła może nadpalić jej skrzydełka, a mimo to leci ku niemu. Niezrozumiałe dla nas, ludzi. Ale... ilu z nas robi to samo? Pędzi na złamanie karku do czegoś, co nas niszczy?

Do przeczytania tej książki zachęcił mnie opis z tyłu, polecający lekturę osobom o stalowych nerwach- a może właśnie dla tych, którzy nerwy mają już mocno nadszarpnięte. Ciekawość to pierwszy stopień do Piekła, na szczęście w czytelniczym świecie nikomu to nie grozi. Sięgnęłam, przeczytałam i... stwierdzam, że to pozycja zdecydowanie nie dla mnie. Albo z moimi nerwami wszystko w porządku (a może właśnie nie?), albo zwyczajnie nie zrozumiałam przesłania.

Ćmy to zbiór -zbiorek- opowiadań, składający się z sześciu sztuk. Jako, że ma nieco ponad 200 stron, stwierdziłam, iż połknę go na raz. Cóż, było ciężko. Stawał mi ością w gardle jak mało co.

Bardzo rzadko zdarza się, żebym zasiadała do pisania recenzji i kompletnie nie wiedziała, co sądzić na temat danej książki. Okej, okazało się, że to nie mój gust i nie widzę większego sensu w opowiadaniach, ale może to jakiś celowy zabieg autora? Może to tylko mój umysł w jakiś sposób jest ograniczony?- zastanawiałam się nad tą kwestią długo. Cóż, przyszedł czas recenzji, a w głowie pustka. 

O ile tytuł (miałam nadzieję) nasunął mi w pewien sposób przesłanie -ludzie jak te ćmy pchają się ku cierpieniu- o tyle same opowiadania, niestety, nie pasowały. Naprawdę szukałam jakiegokolwiek przesłania, ale nie znalazłam nic, czego mogłabym się chwycić.

A dodatkowo... przedostatnie ze zbiorku -Enfant terrible- początkowo zdawało się ciekawe: ośmioletni, wiejski chłopiec umiera i opowiada nam o swoim dotychczasowym, ziemskim życiu. Wszystko dobrze, ale... niepokojąco wiele elementów było wspólnych z nowelką Bolesława Prusa Antek. Przypadek, celowy zabieg, czy plagiat? Tego nie wiem, ale stwierdziłam, że warto o tym wspomnieć.

Reasumując, Ćmy w moim odczuciu okazały się lekturą nietrafioną, dlatego też nie mogę Wam jej polecić. Jeśli jednak ktoś już czytał i ma odmienne zdanie, to chętnie je poznam- może to faktycznie ja czegoś nie zrozumiałam? :)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!