niedziela, 12 lutego 2017

[352] Charlotte Bronte- 'Shirley'

***


Autor : Charlotte Bronte
Tytuł : Shirley
Seria : -
Wydawnictwo : MG
Stron : 640

Robert Moore to młody, przystojny przedsiębiorca, niezbyt lubiany w swoim otoczeniu. Dlaczego? Otóż tamtejsze społeczeństwo ma mu za złe sprowadzanie nowoczesnych maszyn do jego firmy, zamiast dawania pracy ludziom. Nie zważają na to, iż jego przedsiębiorstwo chyli się ku upadkowi, a jedyną ochroną przed rychłym bankructwem jest ograniczenie wydatków oraz inwestycja w maszyny, które znacznie poprawiają jakość pracy. Zbliżające się zagrożenie finansowe nie jest jednak jedynym problemem mężczyzny- otóż jego serce mocniej bije w towarzystwie bratanicy pastora, nieśmiałej Caroline. Ze względu jednak na firmę i brak posagu dla dziewczyny, Robert musi przewartościować swoje uczucia...

Czy na drodze prawdziwemu uczuciu stanie pieniądz?

Mężczyzna, który doznał zawodu, ma prawo przemówić i upomnieć się o wyjaśnienie. Zakochana kobieta natomiast zmuszona jest przeżywać swe rozczarowanie w milczeniu, albowiem rezultatem wszelkich jej dociekań byłyby katusze upokorzenia i poczucie zdradzenia samej siebie. Jej instynkt uznałby manifestację uczuć za sprzeczną z naturą, a dusza odpowiedziałaby gromami pogardy rzucanymi w skrytości na samą siebie. Natura jest w takich przypadkach doskonałym przyjacielem- skleja usta i nakłada na twarz pogodną maskę, która z czasem jednak blednie i pokrywa się patyną hartującego, choć na wpół gorzkiego stoicyzmu.

O mojej słabości do twórczości sióstr Bronte (jak również książek, które o nich opowiadają) mówiłam już wielokrotnie, przy okazji recenzowania różnorodnych lektur. Jako, że prawdziwą dumą mola książkowego byłoby dla mnie uzbieranie wszystkich powieści sióstr, staram się jak najczęściej sięgać po ich publikacje.

Caroline wychowała się bez rodziców, rosnąc pod okiem nieinteresującego się nią wuja- pastora. Wyrosła na cichą, skromną, acz piękną istotę o jasnym umyśle. Niespodziewane uczucie do Roberta jest dla niej bardzo ważne, ale z łatwością strąca ją w odmęty rozpaczy, gdy Moore po prostu ucina kontakt. Tak niewiele trzeba, aby złamać komuś serce... 
Ale oto pojawia się Shirley, pani sąsiadującej z fabryką Roberta posiadłości. Bierze pod swoje skrzydła Caroline, która już wówczas ma pewność- nowa przyjaciółka jest przeznaczona Robertowi...

- Och, dziecko! Ludzkie serce potrafi wiele ścierpieć. Potrafi pomieścić w sobie więcej łez, niż ocean mieści w sobie wody. Nigdy nie wiemy, jak głębokie- jak szerokie jest nasze serce, póki nieszczęście nie napędzi chmur i nie zacznie na nie spływać czarny deszcz.

Shirley to lekka, niewymagająca od czytelnika pełnego skupienia lektura o złamanym sercu. Owszem, zagłębiając się w fabułę odnalazłoby się jeszcze inne tematy, jednakże to właśnie cierpienie nieodwzajemnionej miłości wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Mówiąc "lekka", czuję delikatne wyrzuty sumienia- jak można powiedzieć o czyimś złamanym sercu, że wszystkie wydarzenia są lekkie? Mam jednak nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi. 

Oczywiście, że współczułam Caroline; ileż to razy każdy z nas znajdował się w sytuacji, gdy mimo pewności, że druga osoba odwzajemnia uczucie, nagle pufff! I koniec love story. Ważne, aby się nie poddać i za to podziwiam bratanicę pastora. Dzielnie walczyła. I wywalczyła, ale co- tego już Wam nie zdradzę.

Tę pozycję polecam przede wszystkim fanom sióstr Bronte, wielbicielom klasyki, czytelnikom, którzy potrzebują delikatnego oderwania od rzeczywistości. 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu MG!