środa, 14 grudnia 2016

[341] Charles Dickens- 'Klub Pickwicka'

***

Autor : Charles Dickens
Tytuł : Klub Pickwicka
Seria : -
Wydawnictwo : MG
Stron : 528

Pan Pickwick to filozof i dobroduszny człowiek, jakich mało; wraz ze swoimi kompanami- Panem Winkle, Panem Snodgrassem oraz Panem Tupmanem- podróżuje  po Anglii. Niestety, świat nie potrafi docenić gołębiego serca owego zacnego męża, dlatego też z każdą kolejną podróżą główny bohater uwikłany zostaje w mniej lub bardziej absurdalne historie...






Czas od czasu lubię powrócić do podstaw literatury. Z klasyką nigdy nie miałam większego problemu, ba, częstokroć odnajdywałam w niej coś, czego brakuje współczesnym książkom. Nie wiem, jak to określić- może swego rodzaju ducha? Jednak moje spotkanie z twórczością pana Dickensa nie do końca wypadło tak, jakbym sobie tego życzyła...

Przez ponad 500 stron przewija się tak wiele postaci, że czasem ciężko je spamiętać. Po krótkim wtopieniu się w kolejną historię można rozpoznać, w jakich okolicznościach przyjaciele pana Pickwicka z nim na czele poznali daną osobistość. 

Klub Pickwicka ma na celu ukazanie nam, czytelnikom, różnych osobowości, co autor często robi w sposób dość groteskowy, przerysowując wady, ale również zalety. Nawet podczas opisywania grupy głównych postaci, a raczej ich niewątpliwe przymioty, czyni to z lekką ironią. Bo czy świat kiedykolwiek widział tak dobrych ludzi? Tak szlachetnych, pełnych wybaczenia i litości dla niezrozumienia? No właśnie. Pan Pickwick, określany jako dobroduszny filozof, na pierwszy rzut oka rzeczywiście jawi nam się niczym anioł zesłany z Niebios. Pochylając się jednak dłużej nad jego postawą czy życiową drogą, jaką obrał, możemy wysnuć wniosek, iż... jest to osobistość skupiająca się na rozrywkach, bez wyraźnego celu w życiu. Ot, czas spędza na podróżach, obserwacji osób i rozmowach z obcymi. Może gdyby nie ten charakterystyczny ton powieści, nadany przez pana Dickensa, pomyślelibyśmy, że ta stoicka wręcz postawa to podsunięty nam pod nos drogowskaz. Wiedząc jednak, jak ironicznie autor podkreślał każdą cechę, cóż... Pan Pickwick już nie jest taki krystaliczny.

Doceniłam tę różnorodność bohaterów, jednak mimo to tę pozycję czytało mi się niezwykle ciężko. Może ta książka stała się takim moim orzechem nie do zgryzienia. Jestem przyzwyczajona (przyznaję się bez bicia!), że każda lektura ma jakiś wątek główny, często (ale nie zawsze- popatrzcie tylko na literaturę erotyczną...) kończy się jakimś przesłaniem dla czytelnika, daje do myślenia. W Klubie Pickwicka wątek główny nie istnieje, a cała powieść opiera się na podróżach pickwickistów po Anglii. Dopiero po około 300 stronach porzuciłam swoje mrzonki o konkretnym celu powieści i skupiłam się na obserwowaniu postaci, ponieważ to one w jakiś sposób stają się dla nas przesłaniem. Nie mogę również nie wspomnieć o tym, iż pan Dickens podkreśla absurdy prawne, panujące w ówczesnych czasach (krótki spoiler: gospodyni domowa pana Pickwicka kieruje sprawę do sądu, gdyż  przez jej własne niezrozumienie uznała, iż ów bohater chce ją pojąć za żonę. A gdy okazało się, że panu Pickwickowi ani to w głowie, cóż... skierowała się na drogę prawną). Ciekawe? Poniekąd tak. Ja jednak -niestety- nie odnalazłam w tej pozycji nic dla siebie. 

Mimo tego, że Klub Pickwicka zapisze się w mojej pamięci jako książka przeciętna, nie zamierzam kończyć swej podróży w twórczość Charlesa Dickensa. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MG!