czwartek, 24 listopada 2016

[338] David Jackson- 'Stukanie do mych drzwi'

***

Autor : David Jackson
Tytuł : Stukanie do mych drzwi
Seria : Nathan Cody/ t. 1
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 448

Nie ma to jak relaks przed telewizorem, w towarzystwie ulubionych aktorów oraz kieliszka wina; gdyby jeszcze nie ten dziwny chrobot, wydobywający się z okolic tylnych drzwi... Kobieta lekko zestresowana niecodziennymi odgłosami rusza do wyjścia. Szybkim szarpnięciem, po kilku głębokich oddechach, otwiera drzwi. Za nimi jedynie ciemność. Uspokojona wraca na kanapę, jednak już po kilku minutach drapanie małych pazurów rozlega się przy oknie. Z coraz szybciej bijącym sercem samotna kobieta kieruje się w stronę hałasu, by za oknem dostrzec kruka. Kruka, który nie może wyplątać się z jakiejś pułapki...
Wychodząc na zewnątrz kobieta jeszcze nie wie, iż na jej własnym podwórku czyha na nią śmierć. 

Mimo, że opis z tyłu książki średnio mnie zaintrygował, to postanowiłam dać jej szansę. Ot, ciekawość mola książkowego. Oczywiście dość spory udział w wyborze miała również okładka i ptaki, które stanowią istotną część fabuły. Ale o tym za chwilę.

Ktoś morduje policjantkę na jej własnym podwórku, a na jej zmasakrowanej twarzy pozostawia martwe ciałko kruka, z przywiązaną do nogi wiadomością- Nevermore. Badający sprawę zespół nie wie, co może oznaczać tajemnicza wiadomość, ani co przez upozowanego ptaka chce przekazać światu. Nathan Cody, wraz ze swoją byłą miłością, a obecną partnerką policyjną Megan Webley rusza tropem mordercy. Wiedzą jedno- ta śmierć to początek łańcucha.

Stukanie do mych drzwi od samego początku mnie zaskoczyło. W przeciwieństwie do innych lektur pisanych jako relacja z miejsca zdarzenia czy opis wydarzeń w czasie przeszłym, tutaj narracja prowadzona jest w czasie teraźniejszym. Niemal czujemy, że bohaterowie zwracają się bezpośrednio do nas, niezależnie, czy chodzi o toczącą się sprawę, czy problemy prywatne. Dzięki temu czułam się jeszcze bliżej wydarzeń, choć ciężko było mi się przestawić.

Sierżanta Cody'ego odebrałam jako mężczyznę o mrocznej przeszłości, który wesołkowatością starał się odsunąć od siebie wszystkich zainteresowanych jego problemami. To, co przeżył, na zawsze go zmieniło; koszmary będą prześladować go już zawsze. Byłam zaintrygowana tym wątkiem, nie wiedząc, co też mogło go spotkać.

Prawdę mówiąc nie była to publikacja porywająca w 100%. Autor miał bardzo dobry pomysł na fabułę i całkiem niezły styl, jednak mam wrażenie, że nie do końca wykorzystał potencjał tej historii. Okej, mamy tajemniczego mordercę i jego modus operandi, ale do pełnego sukcesu czegoś tu brakuje. I tak, o ile byłam ciekawa, dlaczego akurat ptaki i policjanci, jaki to ma ze sobą związek, o tyle rozwiązanie nieco mnie rozczarowało. Zważywszy jednak na to, iż to pierwszy tom serii myślę, że już kolejny tom może być ciekawszy. I na to liczę!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!