piątek, 18 listopada 2016

[337] Katie Marsh- 'Wszystko, co mam'

***

Autor : Katie Marsh
Tytuł : Wszystko, co mam
Seria : Kobiety to czytają!
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 488

Hanna już od dawna nie jest szczęśliwa w swoim małżeństwie; to, co początkowo było istną sielanką, zamieniło się w piekło. A Tom okazał się zupełnie innym człowiekiem- człowiekiem pełnym nieracjonalnego gniewu, skierowanym przeciwko niej. 
Tej nocy kobieta podejmuje decyzję o porzuceniu męża i ruszeniu w świat. Widok leżącego obok łóżka Toma nie budzi w niej początkowo żadnych emocji; znowu się upił. Jednak... tym razem jest inaczej. Mężczyzna miał udar, a wraz z tym wypadkiem Hanna zmuszona jest do weryfikacji swoich planów.



Opis z tyłu książki obiecywał lekturę pełną emocji i... taką dostałam. Ciągle jeszcze jestem pod jej wrażeniem!

W każdym małżeństwie zdarzają się lepsze czy gorsze chwile; grunt, by pokonywać przeszkody razem. I Hanna ze swej strony dawała wszystko, co tylko mogła. Zmieniła się, by kochać i być kochaną. Jednak... nie jest szczęśliwa. A mimo tak diametralnych zmian jej mąż zawsze widzi w niej to, co najgorsze. Dlatego też nie dziwiła mnie jej decyzja o odejściu. W końcu nie można kogoś zmieniać na siłę, bo prędzej czy później ta osoba pęknie, czyż nie?

Autorka zaserwowała nam historię ich związku we właściwie trzech odsłonach- przed małżeństwem, w jego trakcie oraz to, co działo się między nimi już po udarze. Wielokrotnie podczas czytania nachodziła mnie jedna myśl- czy można odbudować związek po tak wielu przykrych słowach? Czy można ponownie zaufać i uwierzyć, że już będzie dobrze? 

W tym postaciowym trójkącie (należy tu również dodać młodszą siostrę Toma, buntowniczą Jules) mimo wszystko nie ma tak naprawdę bohatera jednoznacznie negatywnego. Fakt, początkowo za takiego możemy uznać właśnie męża Hanny, ale w jakimś procencie jego ataki nie były bezpodstawne. Jules z kolei kryje w sobie niechęć do żony brata, która narodziła się, gdy ten odrzucił ją, by cały swój czas spędzać z -wówczas- przyszłą żoną. Między tą trójką panują naprawdę napięte relacje, które zmieniły się po wypadku Toma. Wreszcie zaczęli działać jako rodzina. Każde z nich musi zmierzyć się z własnymi demonami. Hanna obwiniała się o najdrobniejsze rzeczy, czekając tylko na wybuch złości męża. Tom krył się za świeżo wybudowanym murem, widząc ciekawskie spojrzenia, zatrzymujące się na jego wózku. Jules musiała odrzucić złość nagromadzoną przez lata obojętności brata.

Rzekłabym, iż w najbardziej stresującej sytuacji znajduje się Hanna. Z każdej strony jest naciskana- jej przyjaciółka Steph chce, aby ta rzuciła męża i ruszyła na podbój świata. Tom pragnie naprawić całe wyrządzone zło i mieć pewność, że żona go nie opuści, z kolei Radżab (mężczyzna zajmujący niewielkie pole myśli bohaterki) usilnie pragnie przekonać ją o własnych uczuciach. Nic dziwnego, że kobieta ma dość. 

Wszystko, co mam to książka bardzo emocjonalna. Z jej stron bije na przemian złość, miłość, strach oraz otucha. Marzenie, że kiedyś może być lepiej. I wiecie co? Często w naszym życiu zdarza się taki przełomowy moment, który jasno pokazuje nam, że już koniec. Koniec toksycznego związku, koniec milczenia- po prostu mówimy sobie dość. Przekraczamy pewną granicę własnej wytrzymałości, za którą nie ma już nic. Przepaść. Z drugiej strony są i takie wydarzenia, które na zawsze nas zmieniają. Tom -co trzeba mu przyznać- miał dużo czasu, aby wreszcie dostrzec, jak wiele Hanna mu poświęca. Jak wygląda ich związek i kto jest temu winny. I chce, naprawdę chce się zmienić. 

Warto dać drugą szansę? Myślę, że tak. O ile znajdziemy w sobie tyle siły, by pogodzić się z przeszłością, jak również ewentualnym niepowodzeniem. Ale, jak to mówią, miłość Ci wszystko wybaczy...

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!