środa, 19 października 2016

[327] Izabella Frączyk- 'Do trzech razy sztuka'

***

Autor : Izabella Frączyk
Tytuł : Do trzech razy sztuka
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 288

Nieszczęścia chodzą parami, a nawet... trójkami. Anna wie o tym doskonale; gdy dowiaduje się o zdradzie narzeczonego, musi również zmienić dotychczasową pracę, a do tego dochodzą również zmartwienia związane z najlepszą przyjaciółką, Lucyną. Całkowitym przypadkiem główna bohaterka szybko znajduje odpowiednią posadę w korporacji farmaceutycznej. Nie jest jednak przekonana co do nowego zajęcia, a głównie do atmosfery panującej między pracownikami. Cóż, stawia jednak wszystko na jedną kartę... 
I być może los wreszcie się odmieni. Na lepsze.



Mam ogromny sentyment do twórczości pani Frączyk; gdy tylko widzę w zapowiedziach jej książki, od razu po nie sięgam. Ładunek emocjonalny, wciśnięty w te papierowe strony zawsze potrafił w jakiś sposób podnieść mnie na duchu bądź chociaż poprawić humor. Tym razem jednak... coś się zepsuło. Dlaczego?

Otóż, o ile zazwyczaj w przypadku tej autorki nie czepiam się o rzeczy, które już były, tym razem nie podołałam. Czekałam, aż ta słodko- gorzka historia się skończy. Szczerze się rozczarowałam. Anka boryka się z problemami, które już były w innych książkach. Wszystko zdaje się być powtórką innej publikacji, tyle, że zmieniono pewne detale. Piszę to z bólem serca, ale pachnie mi to odgrzewanym kotletem (mimo, że nic do tejże wersji obiadowej nie mam).

Bohaterowie nie odznaczają się niczym specjalnym- Anka ma w sobie odwagę, aby pogonić wiarołomnego partnera i ot, tak, zmienić pracę. W sumie to wielkiego wyboru nie ma... Los podsuwa jej pod nos coraz to nowsze niespodzianki, raz dobre, innym razem- niekoniecznie. A gdy już wydaje się, że wreszcie (wreszcie!) jej życie wróciło do jako takiej normalności, spada na nią kolejna bomba zwana ZAKOCHANIEM. A żeby nie było za łatwo, to i to musiało się jej baaardzo skomplikować.

Brakuje mi słów. Ciężko wysuwać argumenty wobec autorki, która do tej pory literacko mnie nie zawiodła. Jednakże moim skromnym zdaniem Do trzech razy sztuka to najgorsza z książek pani Frączyk. Cóż, mimo tego nadal wierzę w talent autorki i nadal będę sięgać po jej twórczość. Po prostu ta jedna lektura nie przypadła mi do gustu, a jedynie zmęczyła. I wybaczcie, ale zwyczajnie nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!