piątek, 12 sierpnia 2016

[315] Paula Daly- 'Mój największy błąd'

A żeby to wszystko... szlag jasny i kurka pieczona!

***

Autor : Paula Daly
Tytuł : Mój największy błąd
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 480

Zatrzymaj się. Usiądź wygodnie, może weź do ręki kubek z do połowy wypitą kawą i zastanów się... nad swoim największym błędem. Co to było? Coś, co wzbudziłoby oburzenie w tłumie, czy raczej niegroźna, drobna rzecz, która przynosi Ci wstyd i na samą myśl o niej się rumienisz?

Zły związek? Źle podjęta decyzja o wydaniu pieniędzy? A może oskarżenie kogoś o coś, czego -jak się później okazało- nigdy nie zrobił?

Roz, choć urabia sobie ręce po łokcie jako fizjoterapeutka, wciąż żyje na debecie. Nieudany związek z ojcem jej syna pozostawił po sobie nie tylko niesmak, ale także ogromne długi. Z dnia na dzień sytuacja staje się coraz bardziej krytyczna, aż do punktu, gdy kobietę odwiedza komornik, zabierając jej meble. Jak wytłumaczyć dziewięcioletniemu synkowi, że mamusia nie ma pieniędzy, aby mogli spać na wygodnych łóżkach? Nieoczekiwanie pojawia się pomocna dłoń w osobie Scotta, bogatego mężczyzny, poznanego na imprezie jej siostry, Petry. Proponuje on spędzenie wspólnej nocy za należytą opłatą. Mężczyzna jest żonaty, jednak... przyparta do muru Roz godzi się na niecodzienne warunki zarobku. Brzmi dziwnie? Brzmi odstręczająco?

... I to jest jej największy błąd. 

Miałam już styczność z twórczością autorki i z tego co pamiętam, spotkanie przebiegło bardzo przyjaźnie- pani Daly stworzyła ciekawą historię, ja zaś połknęłam ją bez zakrztuszenia. W tym przypadku może nie sama jej osoba zachęciła mnie do przeczytania, co intrygujący tytuł. Chyba nie muszę wspominać, iż na jego widok sama dokonałam drobnego rachunku sumienia...

Podczas czytania zastanawiałam się, czy ja zdobyłabym się w tak ciężkiej sytuacji na tak odważny (a może głupi?) krok. Gdybym była sama, pewnie nie. Ale Roz przede wszystkim skupia się na dobru swojego dziecka, a jak wiadomo, każda matka zrobi WSZYSTKO, by jej potomek miał w życiu jak najlepiej. I choć jej decyzja wyda się pewnie większości głupia, to ja niespecjalnie się jej dziwię. Ratowała dziecko. A to był jedyny, szybki sposób na zarobienie gotówki, niezbędnej do spłaty zadłużeń.

Plus dla pani Daly za to, że tak skrzętnie wprowadza nas w fabułę. Główna bohaterka pracuje jako fizjoterapeutka, więc w książce znalazło się wiele medycznych informacji dotyczących schorzeń jej pacjentów. Nie błądzimy więc po odmętach internetu w poszukiwaniu definicji, lecz wytrwale czytamy i wszystko wiemy. Choćby przez moment. 

Wbrew pozorom Mój największy błąd to nie opowieść o matczynym poświęceniu, a przynajmniej nie w całości. Mowa tu także o tym, co czepia się każdego z nas (typowo ludzkich problemach), ale i obsesji. Obsesji czy miłości? A może jeszcze o czymś innym... o fascynacji krzywdzeniem innych. Bo, jeżeli ktoś jest bogaty i uważa się za pana i władcę, to czemu jednym ruchem nie mógłby zmiażdżyć tych, którzy mu się sprzeciwiają? 

Ta pozycja ma w sobie dużo zwrotów akcji, a nawet... trupa. Po trupach do celu, co? Czyta się ją sprawnie, choć nie ma tak ogromnej mocy jak niektóre książki, aby nie można się od niej na moment oderwać. Aczkolwiek oceniam ją całkiem nieźle i polecam tym, którzy sięgnęliby po coś z dreszczykiem.

I pamiętajcie- dwa razy zastanówcie się, czy na pewno znacie osobę, której powierzacie swoje życie czy tajemnice.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!