piątek, 22 lipca 2016

[311] Maria Rodziewiczówna- 'Lato leśnych ludzi'

Systematyczności mi brak, ot co.
Jestem leniwa...

***

Autor : Maria Rodziewiczówna
Tytuł : Lato leśnych ludzi
Seria : -
Wydawnictwo : MG
Stron : 256

Patrząc na to, jakie znaczenie miała natura w życiu człowieka kilkadziesiąt lat temu a dziś, można złapać się za głowę. Ludzie mieszkający na wsi najczęściej chcą uciec do większych metropolii, z radością witając bloki, miastowy zgiełk i galerie. Choć  na pewno znajdą się i tacy, którzy z lubością wdychają zapach świeżo skoszonej trawy i radosny śpiew ptaków o poranku.

Troje młodzieńców- Rosomak, Żuraw i Pantera od dawna spędzają lato w leśnej głuszy, gdzie żyją zgodnie z rytmem natury. Ich życie jest niemal sielankowe, a codzienność zaburzają drobne naruszenia leśnego kodeksu. 

Czytając tę książkę każdy poczuje się jak w domu.

Choć nie lubię chodzić na grzyby (jak większość osób z mojej okolicy), to las zawsze kojarzy mi się z czymś wzniosłym, bezpiecznym. Ciekawiło mnie, jak mogłoby wyglądać życie w głuszy i w jaki sposób przedstawiła je Rodziewiczówna.

Każdego roku, gdy tylko rozkwitają pierwsze kwiaty, wspomniana trójka bohaterów rusza w podróż do ich prawdziwego domu- maleńkiej chatki w głębi głuszy. Wraz z nimi podróżuje koń, krowa, jeż i wiewiórka, nieodłączni kompani. Poznajemy ich codzienne rytuały, obowiązki, leśne historie. Każda strona niemal tchnie zapachem leśnego poszycia, a my jako ludzie XXI wieku mamy szansę na cofnięcie się do lat, gdy jeszcze świat był wolny od nowych technologii. Gdy ludzie spędzali czas na rozmowach ze sobą i światem, nie zaś na dodawaniu zdjęć na Instagrama.

Lato leśnych ludzi to książka pełna spokoju, szacunku dla tego, co stworzyła Matka Natura. Nie znajdziecie tu brutalności (no, może poza drobnym wyjątkiem). Wszyscy żyją w doskonałej symbiozie, nie wadząc sobie wzajemnie. Bohaterowie są wolni od zawiści, zazdrości, zakłamania. Wszystko jest takie... czyste. Aż można zacząć się zastanawiać, czy nie delikatnie wyidealizowane?

Niektórych ta książka może znudzić. Mogą odsunąć ją po dziesięciu stronach ze znudzoną miną, może z niesmakiem. No bo co też ta Kaśka poleca? Ale... mi się podobała. I to bardzo. To lektura niosąca taki spokój, że aż miło się czytało. Nawet był moment, w którym czytałam z zapartym tchem!

Polecam szczególnie osobom, które lubią zanurzyć się w naturalnej historii, spokojnej, niosącej w pewien sposób ukojenie. Sensacji tu nie znajdziecie, ale warto.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu MG!