piątek, 18 marca 2016

[295] Magda Rem- 'Tysiąc róż'

Słonecznie, wreszcie!
Aż żyć się chce.

***

Autor : Magda Rem
Tytuł : Tysiąc róż
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 384

Jeśli popatrzylibyście na małżeństwo państwa Rot z boku, stwierdzilibyście z całą pewnością- związek idealny! Ona poczytna pisarka, on zajmujący się tworzeniem grafik. W miarę majętni i -co najważniejsze- szczęśliwi. Przynajmniej tak to wygląda z perspektywy osób, które ich nie znają...
... Bo niestety, ale małżeństwo Michała i Elżbiety to tragedia dwóch osób, ukrytych za fasadą kłamstw i przyzwyczajeń. Codzienny teatr dla sąsiadów kończy się, gdy mężczyzna nie wytrzymuje i... zabija małżonkę.


Może się wydawać, iż we wstępie streściłam wszystko, co zawarła w sobie książka; nie dajcie się jednak zwieść! Moje początkowe słowa to mały odłamek tego, na co natkniecie się w Tysiącu róż.

 Z tego, co wyczytałam w odmętach internetu, owa pozycja jest debiutem pani Rem. I szczerze Wam powiem- niezwykle udanym! Zakładam, że każda osoba, która przeczyta, iż książka dotyczy morderstwa pomyśli sobie: Przecież to nic oryginalnego, to wszystko już było i to setki razy. Tak, można się z tym zgodzić, gdyby nie jeden, znaczący fakt- zamordowana Elżbieta MUSI dla sąsiadów wciąż być żywa. I już Michał się o to postara.

Bohater kreuje swój własny teatrzyk cieni; wszak bardzo trudnym zadaniem jest oszukanie grona sąsiadów, listonosza i nastoletnie fanki twórczości jego żony. Podczas czytania często zadawałam sobie pytanie, czy aby na pewno w tym związku to Elżbieta wygrywała w kategorii pt. Wyobraźnia. Naprawdę, Michał miał każdy, nawet najmniejszy szczególik tak dokładnie zaplanowany, że czułam jednocześnie podziw i... strach. Bo jeśli ktoś, kto na co dzień w ogóle nie zajmuje się kwestią morderstw potrafi z takim kunsztem zaplanować całą akcję Ukryj ciało żony, to albo jest psychopatą, albo został doprowadzony do ostateczności.

Tysiąc róż nie dzieje się w teraźniejszości; w progi pensjonatu o tej samej nazwie zawitał tajemniczy jegomość, proponujący właścicielowi opowiedzenie swej historii, niemal spowiedź. Tak oto zostajemy wciągnięci w wydarzenia, wciąż rozgrywające się w pamięci starca. Ponadto to nie tylko opowieść o momencie, w którym Michał dopuścił się karygodnego czynu, lecz także cofnięcie się jeszcze dalej- do momentu spotkania tej dwójki, opisu tego, jak prosperowało ich małżeństwo. Kurz przeszłości został starty, wszystko wyszło na światło dzienne. Przynajmniej dla czytelnika. 

Zastanawiałam się, czy Michałowi powiedzie się ta akcja; z jednej strony, "poznając bliżej" sylwetkę Elżbiety zarysowaną ze wspomnień jej męża kibicowałam mu, z drugiej (znakomicie zdając sobie sprawę, iż nie ma zbrodni bez kary) cóż... nikt nie dałby mu przyzwolenia na morderstwo, nawet, jeśli jego partnerka to istna  harpia. Co ciekawe, mężczyzna początkowo ani przez moment nie żałuje swojej decyzji, krzątając się wokół -rzekłabym- spraw organizacyjnych. I tu kolejna moja refleksja- czy to on był psychicznie chorym człowiekiem, czy to ona doprowadziła go do ostateczności... ?

Z całego serca polecam Wam Tysiąc róż; sądzę, że bardzo ciężko znaleźć drugą tak intrygującą lekturę.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!