wtorek, 1 marca 2016

[293] Beata Kałuszka- 'Na pograniczu wczoraj i dziś'

Nie wiem, czy to mój blog szaleje, czy może ogólnie blogspot, ale... mimo informacji, iż pod ostatnią recenzją mam komentarze, wchodząc na nią dzisiaj wyświetla mi komunikat "Nie ma jeszcze komentarzy" -.- Ktoś z Was ma podobnie?

***


Autor : Beata Kałuszka
Tytuł : Na pograniczu wczoraj i dziś
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 366

Czy można kochać tak bardzo, że aż narażając drugie serce na ból...?

Aleksander Lubarecki miał trudne dzieciństwo, a mimo to stał się poczytnym pisarzem, zdobywającym liczne nagrody. Jednak... zaplątany w małżeństwo z Edytą raz po raz rani kobietę, odbierając jej resztki samodzielności. Kreatura, która toczy jego ciało przelewa jad na tę ponoć ukochaną osobę. Pewnego dnia jednak Edyta mówi dość, lecz czy wystarczająco głośno?

Otwórz, otwórz drzwi, zanim mnie zdenerwujesz i przestanę być dla ciebie dobry, otwórz, a obiecuję, że zrobimy to od razu, tak? Ty nie będziesz się szarpała, a ja uduszę cię najszybciej jak potrafię, tak, moja najmilejsza?

Sama nie wiedziałam, co napotkam w tej książce. Przyciągał mnie do niej opis, ale okładka (każdy wie, że zwracam na nie szczególną uwagę) odpychała, przypominając bardziej podręcznik do ekonomii niż literaturę obyczajową. No nic, front frontem, ale liczy się treść, prawda? Podjęłam się przeczytania literackiego dziecka pani Kałuszki. I nie żałuję, bo to kawałek naprawdę dobrej literatury.
Myślę, że zarówno wstępem, jak i cytatem dałam Wam jasno do zrozumienia, na jakie sceny natykałam się na każdym kroku i o czym mniej więcej ta pozycja jest. A tak, Moi Mili- temat przewodni to toksyczny związek, jednakże nie tylko Edyty i Olka, ale i Marietty i Miłka. Ale o tym nieco później...

Każda kolejna strona frapowała mnie coraz bardziej, no bo... jak tak można żyć? Lubarecki nie miał najmniejszego problemu z terroryzowaniem żony, zabranianiem jej najmniejszych przyjemności, zmuszania do nadskakiwania mu na każdym kroku. A Edyta? Cóż... oddała się mu bez reszty, zgadzając na każdy jego najdziwniejszy pomysł, najbardziej agresywne zachowanie. Słowem- na wszystko. Po pewnym czasie samej było mi trudno zdecydować, kto z tej dwójki jest bardziej winny zaistniałej, chorej sytuacji.

Aleksander w każdej dziedzinie życia pragnie kontrolować swą małżonkę. Niestety, najbardziej uderzające jest to, iż takie związki istnieją naprawdę! Nie potrafię zrozumieć, jak jeden człowiek -ponoć kochający- może tak zatruwać życie drugiej osobie? I gdzie kończy się granica wytrzymałości? Co najgorsze, bohaterka Na pograniczu... chwilami zdaje się... nie widzieć problemu.

Trzymasz mnie w rygorze i pochwyciłeś mnie za łeb, połamałeś mi rogi, kości, zęby i pazury.

W końcu jednak tama pęka i Edyta decyduje się na odważny krok. Na grę, która ma albo ocalić ich małżeństwo, albo doprowadzić je do ostatecznej ruiny. Stąd też przemiana bohaterów w Emmę oraz Adama.
Na pograniczu wczoraj i dziś to utwór z perspektywy kilkorga bohaterów- głównych postaci, jak i bohaterów pobocznych, m.in. wspomnianej już Marietty, Iwa, Kseni czy Kryspina. Jak już wspominałam, Aleksander nie jest jedynym bohaterem, opętanym manią władzy. Do takowej grupy zaliczymy również Mariettę, wspominającą swój związek ze starszym o kilkanaście lat od siebie Miłkiem, profesorem matematyki na jednym z uniwersytetów. Mania kobiety przerażała nawet mnie, a co dopiero musiał czuć ten biedny mężczyzna! Kontrola kontrolą, ale to była już gruba przesada...

Kochani, z całego serca polecam Wam tę książkę. Nic dodać, nic ująć.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!