poniedziałek, 15 lutego 2016

[289] Marcin Grygier- 'Nie patrz w tamtą stronę'

Wolne się kończy, pomocy!

***

Autor : Marcin Grygier
Tytuł : Nie patrz w tamtą stronę
Seria : ?
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 448

Każdego dnia jesteśmy świadkami mniejszego lub większego zła. I tylko od nas zależy, czy zareagujemy, czy przejdziemy obojętnie... nie patrząc w tamtą stronę.
W lesie zostaje znalezione okaleczone ciało nastoletniej dziewczyny. Co więcej, zwłoki są niepełne... brakuje im głowy, a dokładniej rzecz ujmując- ludzkiej głowy, bowiem sprawca na miejscu morderstwa pozostawił koński łeb. Zajmujący się sprawą Roman Walter, codziennie walczący z własnym demonem, a jednocześnie "kochanką" wódką, stara się rozwikłać zagadkę. Szczególnie, że psychopata reżyseruje swoisty film... w głównych rolach obsadzając Waltera i jego przyjaciółkę, Alicję.

W dzisiejszych czasach, przy takim ogromie literatury każdego gatunku, bardzo ciężko trafić na perełkę; ba, rzekłabym, że ciężko znaleźć coś, co w ogóle każdy szanujący się czytelnik da radę pogryźć i przetrawić, a co zostawi... przyjemny posmak. Czy pan Grygier podarował mi literacką ucztę?

Zauważyłam, że w niemal każdej mojej recenzji znajduje się dopisek "czyta się bardzo szybko". Niestety, muszę go umieścić tutaj ponownie, gdyż Nie patrz w tamtą stronę to również jedna z tych pozycji, które się prawie połyka w całości, na raz, bez przerwy. Mamy tutaj kunsztownego mordercę, właściwie nic nie wiemy o jego motywach. Nie wiadomo, czemu akurat Roman Walter dostaje krótkometrażowe filmiki z miejsc zbrodni, dlaczego akurat do niego kierowane są przesyłki, wiadomości. Czy to coś powiązanego z jego przeszłością? 

Kwestia policyjna jak najbardziej do przyjęcia, lecz nie należy zapominać o wątku obyczajowym. Walter jest nieustannie dręczony przez wspomnienia, poczucie winy. Uważa, że jedna jego nieprzemyślana decyzja rzutowała na być albo nie być jego rodziny. Stracił wszystko, została tylko wódka. I Alicja. W tej sprawie zaczynają się drobne schody, gdyż już po kilku stronach dowiadujemy się o relacjach łączących tę dwójkę bohaterów- łączy ich praca, wzajemne zaufanie i właściwie ze strony mężczyzny to by było na tyle. Ale! Alicja podkochuje się w Romanie, skrzętnie ukrywając przed nim prawdziwe uczucia. Dość wytarta ścieżka miłosna, jeżeli można to tak określić. Do tego zakończenie historii określiłabym jako jeden wielki happy end, dobrze czy źle, sami musicie ocenić. Mnie nie do końca to przekonało, ale może jestem zwyczajnie wybredna.

Czy dorosły człowiek może po latach odpowiadać za winy, za krzywdy wyrządzone w dzieciństwie? Nawet, jeśli w pewnych wydarzeniach nie brał bezpośredniego udziału? Czytując kryminały, thrillery, a nawet powieści obyczajowe często natykam się na motyw błędów młodości, rzutujących na przyszłość bohaterów. W przypadku Waltera (jak się okazuje w toku zdarzeń) przeszłość nosi piętno kilku nie do końca dobrych wyborów. I chociaż autor wybrał na głównego bohatera człowieka upadłego, upodlonego przez wódę to... Romana Waltera nie da się nie lubić. Ja wiem, wiem, że bohater alkoholik to nic nowego (bo przecież ciekawie pisze się o czyimś upadku moralnym i walce, jaką dana postać codziennie podejmuje, by zachować resztki godności), ale jakoś ta "nienowość" nie bije zanadto po oczach.

A czy Ty odejdziesz, gdy komuś będzie dziać się krzywda, czy z ciekawością obejrzysz się przez ramię...?

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!