sobota, 13 lutego 2016

[288] David Ebershoff- 'Dziewczyna z portretu'

***

Autor : David Ebershoff
Tytuł : Dziewczyna z portretu
Seria : -
Wydawnictwo : Znak Literanova
Stron : 384

Pończocha delikatnie muska szczupłą, niemal kobiecą łydkę. Sukienka owiewa ciało, które powinno mieć typowo męskie kształty. Ale nie; Einar jest mężczyzną drobnej, niemalże kobiecej postury, o delikatnych dłoniach artysty i wijących się nad kołnierzykiem włosach. To pomysł Grety, by ten jeden jedyny raz posłużył jej za nieobecną modelkę, Annę. To jego żona skłoniła go do założenia zwiewnej sukienki, pończoch i butów na lekkim obcasie. To Greta... Greta dała początek Lili.



Trudno powiedzieć co czułam, gdy czytałam opis owej książki; na pewno zaciekawienie. Chciałam, aby historia Einara i Grety była tą, która na długo zapadnie mi w pamięć. I udało się, tak sądzę.

Dziś mężczyzna przebierający się za kobietę prawdopodobnie nie budziłby takiego zgorszenia jak w czasach, gdy toczy się akcja powieści- 1925 rok. Jednak bardziej niż reakcje otoczenia -a tak naprawdę tylko zaufane osoby wiedziały, kim wcześniej była Lili- interesowała mnie para głównych bohaterów, małżeństwo.

Zaczęło się dość niewinnie, a skończyło narodzinami zupełnie innej osoby. Lili wypłynęła na światło dzienne pewnego słonecznego dnia, nie wiedząc, iż będzie jej dane zostać tu aż do śmierci. Przemiana Einara jest niezwykle szybka i choć kochał Lili, będącą jego drugim ja, to sam zauważał, iż tak nie można żyć. Nie można egzystować, będąc rozbitym na dwie odmienne połówki. A więc... czas podjąć decyzję.

Dziewczyna z portretu to opis metamorfozy, jakiej poddawał się Einar. To także wspomnienia Grety z czasów, nim została żoną tego sławnego malarza, refleksje nad jej uczuciami względem rodzącej się Lili, ich codzienność. Sama nie wiem, jak czułabym się na jej miejscu- przez tyle lat u swego boku miała męża, a po tym jednym jedynym incydencie, będącym dodatkowo jej sugestią, zyskuje przyjaciółkę. Przyjaciółkę, która każdego dnia zabija jej męża. Greta nie wie, obok kogo obudzi się rano, zaś Einar... Einar nie wie, kim będzie. Podziwiam tę kobietę, ponieważ mimo trudnej dla niej decyzji stała przy swym mężu do końca, dbając o jego zdrowie oraz dobre samopoczucie, załatwiając wszelkie niezbędne sprawy, ostatecznie utrzymując ich. Nie wiem, czy byłabym zdolna do takich poświęceń względem bliskiej mi osoby. Ciężki temat, ot co. 

Z drugiej strony poniekąd litowałam się nad Einarem, choć słowo litość może zostać odebrane dość negatywnie. Nie wyobrażam sobie bólu, jaki musiał odczuwać przez tyle lat, kryjąc kobietę pod powierzchnią męskiego ciała. A ujawnienie się, narodziny Lili to był dopiero początek ciężkiej drogi, jaka na niego czekała. Przez tak długi czas ciągnął tę grę pozorów, sam nie wiedząc, kim tak naprawdę jest, nie pamiętając decyzji podjętych, gdy był Lili. 

Dziewczyna z portretu to historia wstrząsająca, ale i niezwykle emocjonalna. Pełno tutaj ukrywającego się pod powierzchnią ludzkiej egzystencji smutku, masek, jakie nakładamy, by zadowolić społeczeństwo. Einar pokazał, że jeśli bardzo się czegoś pragnie, to można to osiągnąć, pomimo wielu trudów, wyrzeczeń i cierpienia. A Greta... cóż, ta bohaterka stała się dla mnie symbolem naprawdę wyrozumiałej miłości. Bo choć jej mąż umarł, taką samą miłością obdarzyła ufną Lili, właściwie nikomu niepotrzebną przybłędę.

Polecam!
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak Literanova!