środa, 10 lutego 2016

[287] Małgorzata Saramonowicz- 'Xięgi Nefasa. Trygław Władca Losu'

Hej ho!
Ciężki tydzień za mną, sesja, nauka, problemy i tak w kółko. Wiecie, zero siły na pisanie, nie wspominając już o czytaniu.
Ale wróciłam.

***


Autor : Małgorzata Saramonowicz
Tytuł : Xięgi Nefasa
Seria : Trygław Władca Losu
Wydawnictwo : Znak
Stron :  480

Polskie średniowiecze, czasy Bolesława Krzywoustego; na zamku nie dzieje się dobrze- skłóceni bracia walczą o królewski tron. Nefas, tajemniczy kronikarz Krzywoustego, musi wspomóc władcę w nierównej walce. Szantaże, intrygi, zabójstwa są na porządku dziennym. Nie wiadomo, komu można zaufać, a kto w ostateczności okaże się zajadłym przeciwnikiem.
I mimo, że gorliwi wyznawcy Kościoła zabijają wyznawców starych bogów, to Nefas postanawia zwrócić się o pomoc do jednego z dawnych bóstw- Trygława. Ma on zapewnić władcy męskiego potomka, a tym samym tron.

Jedna decyzja, krótka chwila i losy trzech dzieci zostały powiązane ze sobą na zawsze. Tylko czy Nefas zdoła je ochronić...?

Mówiłam to wielokrotnie i pewnie przy najbliższej okazji ponownie to powtórzę- do fanów historii nie należę. Moja głowa jest odporna na wszelkie daty, wydarzenia z zamierzchłych czasów, po prostu nicość. Z dość sporym ociąganiem (w czym nie pomagało mi oczywiście widmo nadciągającej na biednego studenta sesji) sięgnęłam po Xięgi Nefasa. I wiecie co? Gdyby tak napisane były podręczniki szkolne, to byłabym historiomaniaczką.

Ja wiem, wiem i zdaję sobie sprawę, że to, co opisane w książce w większości jest fikcją. Chodzi mi tu bardziej o język, styl pisania pani Saramonowicz. Idealnie wtopiła się w dawne czasy, dzieląc tę pozycję na przytoczenie ksiąg spisywanych przez kronikarza (a zazwyczaj wypełnionych bujdami) oraz na wydarzenia niezafałszowane, przedstawione tak, jak to wyglądało "naprawdę" (fikcyjna prawda, hm). 

Pełno tutaj magii, wiara w pogańskich bogów właściwie nie została do końca wyplewiona, a co więcej, często pozwalano umykać ich wyznawcom. O kapłanach Trygława krążyły wyłącznie legendy, które nie pomogły tropiącemu ich biskupowi określić miejsca ich pobytu. Ale cóż to za problem dla naszego sprytnego Nefasa? Podlizać się odpowiedniej osobie, czasem sypnąć odpowiednią ilością złota i niemal każda informacja jest na wyciągnięcie ręki. Szczerze, lojalność wobec Krzywoustego i niezwykły spryt budziły we mnie podziw dla tej niby pomniejszej, a jak się okazuje- najważniejszej postaci z książki. Gdyby nie on i jego celne pomysły, wiele sytuacji mogłoby się zakończyć pomyślnie dla wrogów Bolesława. 

Historii nie lubię, ale cieszę się, że to nie powstrzymało mnie przed sięgnięciem po Xięgi Nefasa. Opowieść niesamowicie wciąga, a odłożona na bok krzyczy sięgnij po mnie! Jeszcze tylko sto stron! Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak!