piątek, 4 grudnia 2015

[278] Stephen King- 'Bazar złych snów'

Zimo, odejdź.
Niechcemisiętakbardzonic.

***

Autor : Stephen King
Tytuł : Bazar złych snów
Seria : -
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 672

Uciekasz; boisz się obejrzeć, bo wiesz, że gdy to zrobisz, to COŚ za plecami dopadnie Cię. Pokusa jest jednak silniejsza i zerkasz przez ramię, jednocześnie potykając się o leżący na drodze konar. Upadasz i z przerażeniem słyszysz, że COŚ jest tuż za Twoimi plecami, zaledwie o krok...
... Budzisz się z krzykiem na ustach, biorąc zwiniętą w nogach kołdrę za łapy potwora ze snu. Uff, to tylko koszmar! Jesteś bezpieczna w swoim łóżku... przynajmniej teraz.



Sądzę, iż Stephena Kinga nie trzeba nikomu przedstawiać. Pewnie każdy z Was przeczytał choć jedną książkę z bogatego dorobku pisarza, obejrzał film powstały na podstawie któregoś z literackich dzieci, albo po prostu nazwisko obiło się o uszy. W końcu to Mistrz Horroru. Tym razem serwuje nam zbiór opowiadań, małych koszmarków.

Ostatnio czytałam Wszystko jest względne, a tu w moje dłonie wpada kolejny zbiór. Nie lada gratka! Choć nie zaliczam się do wielkich fanów Mistrza, to zawsze z ciekawością sięgam po jego książki. Gdy zobaczyłam nowość, pomyślałam: "Biorę!". Teraz sama nie wiem, co właściwie mam napisać. Jakie uczucia towarzyszyły mi podczas czytania? Nie wiem. Jestem w kropce, ba- jestem rozdarta. Bo tym razem King nie porwał mojego serca. 

Opowiadania ciekawe, aczkolwiek tylko kilka przyciągnęło moją uwagę. Plusem dla każdego czytelnika jest to, iż te krótkie utwory poprzedzane są genezą- powodem, dla którego powstały, sytuacji, która im towarzyszyła. Nie ma tu zbyt dużo strachu (dlatego zastanawiam się, skąd ten tytuł?), King bardziej zajmuje się tematyką moralności, życiowych wyborów, przed którymi codziennie stajemy. Zdecydowanie najbardziej podobało mi się opowiadanie o dwóch kobietach, które nie miały w życiu już nic do stracenia- i tak sobie myślę... dla jednych odejście z tego świata jest szansą na ocalenie, dla innych jest bezmyślnym zdmuchnięciem świecy. Kolejnym faworytem był utwór o dolarze; sama już nie wiem, czy wyrok był sprawiedliwy. Ostatnim... nie pamiętam dokładnie tytułu, bodajże Śmierć- wyobraźnia potrafi zdziałać tak wiele! 

Uczucia mam mieszane, bo z jednej strony źle nie było, ale z drugiej porywająco też nie, przynajmniej dla mnie. Sądzę, że każdy musi to sam ocenić.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!