środa, 18 listopada 2015

[275] Adam Łuczak- 'Przeciętniaki'

***

Autor : Adam Łuczak
Tytuł : Przeciętniaki
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 616



Tomek, Czarek, Daniel i Kuba- czterech przyjaciół, na co dzień uczęszczających do jednego z warszawskich liceów. Choć różnią się od siebie niemal w każdym aspekcie, to tworzą zgrany team. Tomek to zwykły chłopak, Daniel- urodzony tancerz, Czarka zakwalifikujemy do grupy kujonów, zaś Kuba... Kuba to najbardziej pomysłowy z całej czwórki typ o niewyparzonej gębie. Ich codzienność zamyka się w murach liceum...



Powieść młodzieżowa- rzadko sięgam, ale tym razem coś mnie podkusiło. Chyba tytuł sprawił, że zainteresowałam się tą pozycją. Tylko... czy warto?

Ach, jak miło wrócić wspomnieniami do czasów liceum! Ileż razy, oglądając stare zdjęcia z tamtych czasów miałam ochotę jeszcze raz spotkać się ze znajomymi, pożartować, wymienić ploteczki. Niestety, nikt jeszcze nie wymyślił wehikułu czasu (tym bardziej go nie udostępnił!), więc zostaję przy swoim obecnym, studenckim życiu. Choć początkowo tytuł mnie zmylił (miałam zupełnie inne wyobrażenie tej historii), to ostatecznie stwierdziłam, iż Przeciętniaki będą takim moim prywatnym wehikułem właśnie. Nie wiem, czy też tak macie, ale zazwyczaj doszukuję się sensu powstania jakiejś książki- wiecie, czy niesie w sobie odpowiedzi na jakieś trudne, egzystencjonalne pytania. Może pocieszenie w trudnych chwilach. Śmiech. Nawet rozrywkę. W przypadku recenzowanej przeze mnie teraz pozycji mam drobną zagwozdkę...

600 stron opisuje rok z życia maturzystów, wspomnianego już Czarka, Daniela, Kuby i Tomka. Pojawiają się także postacie drugoplanowe- dziewczyny, rodziny, koledzy czy nauczyciele. Jeszcze raz przeżywamy licealne miłości, szalone przygody i stres przed maturą. Jeszcze raz mamy okazję usiąść w szkolnej ławce (pewnie mało kto za  nią tęskni) i posłuchać, co do przekazania nam ma nauczyciel. Jeszcze raz możemy przestać przejmować się przyszłością, dojrzewaniem, choć na chwilę... 

Przeciętniaki przyciągnęły mnie do siebie zabawnymi tekstami Kuby. I to właściwie tyle, jeśli chodzi o rzeczy intrygujące w tej pozycji. Może kogoś to obrazi, ale... w tym przypadku najlepszym określeniem zdaje się być "zwykła, przeciętna książka". Właściwie o niczym, bo jakoś nie odnalazłam w niej głębszego sensu czy powodu, dla którego została stworzona. Owszem, czyta się w miarę szybko- to jednak nie sprawia, iż miałabym chęć sięgnąć po nią ponownie. Może ów utwór miałby jakiś sens, gdyby opisywał dokładniej starania szkoły, pragnącej pomóc uczniom z tzw. rodzin patologicznych. A były wspominki o takowych postaciach (delikatny spoiler). Niestety, to, co dla mnie wydawało się najważniejsze w sytuacji, gdy cała akcja właściwie nieustannie ciągnie się w szkole, zostało opisane... po łebkach. I znowu wracaliśmy do perypetii głównych bohaterów. 

Miło sobie czasem powspominać, oj miło. Jednak... nie sądzę, by Przeciętniaki kogokolwiek porwały.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!