środa, 28 października 2015

[271] Jarosław Bloch- 'Unplugged, czyli 50 twarzy Świra'

Obiecuję, że jutro nadrobię zaległości na Waszych blogach :)

***

Autor : Jarosław Bloch
Tytuł : Unplugged, czyli 50 twarzy Świra
Seria : -
Wydawnictwo : Novaeres
Stron : 262

Jan Kowalski -cóż, dane najbardziej typowe z typowych- był typowym intelektualistą, pracującym na uczelni. No właśnie, był... pewnego dnia podczas zajęć ze studentami dał upust rosnącej od dłuższego czasu frustracji i zaatakował krzesłem jednego ze studenckiego stada. Z jednoznaczną diagnozą (świr!) z wysokiego szczebla spadł na najniższy i teraz sprząta w korporacji. Przychodzi, kiedy chce, robi, co chce i jeszcze pracownicy go dokarmiają. Ale każdy kij ma dwa końce, a załamanie nerwowe obudziło w Kowalskim dar... niezwykle przydatny, gdy świat dotyka Apokalipsa.


Już okładka, tytuł nastawiły mnie pozytywnie do tej książki. Miałam nadzieję, że zostanę zaatakowana dużą dawką humoru, ciekawych wydarzeń i nie do końca normalnych reakcji. I, kochani, nie pomyliłam się!

Unplugged... to pozycja totalnie szalona i nie tylko dlatego, że głównym bohaterem jest ktoś, kogo społeczeństwo określiło mianem świra. Bo czy Jan Kowalski naprawdę nim jest? On po prostu chciałby wylegiwać się w łóżku, jeść, oddawać mocz... i czytać. Czegóż więcej potrzeba do szczęścia? Ano, niczego. A tu każą biedakowi codziennie zasuwać do pracy, łapać za mopa i ścierać podłogi. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że Jasiu (pieszczotliwie zwany przez pracowników korporacji) dzięki załamaniu nerwowemu osiągnął upragniony stan- stan nirwany. A to pozwala mu mieć wszystko w czterech literach.

Co ciekawe, ów utwór to nie tylko egzystencjonalne przemyślenia Kowalskiego, ale także fragmenty myśli innych osób. Każdy, kto stawał na drodze głównego bohatera szybko wyrobił sobie o nim zdanie, a czytelnik ma do niego wgląd. Dlatego wiemy, kto ukrywa negatywne myśli pod fasadą uśmiechu...

Unplugged, czyli 50 twarzy Świra to nie tylko historia świata widzianego oczami... no, świra. Znalazło się w niej sporo prawdy o nas, ludziach- żyjemy uzależnieni od nowinek technologicznych, szlaki przecieramy sobie przy pomocy znajomości i sporych łapówek, a sprawy załatwiamy w łóżku szefa. Gonimy po kolejny awans nie zauważając, jak szybko przemija nam życie. Nie nawiązujemy relacji międzyludzkich, no bo po co? Cały świat to nasza korporacja. Ewentualnie możemy szukać sposobu, jak podstawić współpracownikom świnię. Krótko, zwięźle i na temat. 

Wspomniałam o Apokalipsie, o nowinkach technologicznych... przyznaję, smutno byłoby mi bez prądu, telefonu czy komputera. Ale czasami mam ochotę złapać się za głowę gdy widzę, jak niektórzy są od nich uzależnieni.

Chcecie wprowadzić odrobinę szaleństwa w swoje życie? No dobra, przesadziłam- książka Wam w tym nie pomoże. Ale zapewniam, że po przeczytaniu jej nikt nie zarazi się... świrusem. Poza tym tylko wariaci są coś warci.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novaeres!