piątek, 16 października 2015

[268] Irena Matuszkiewicz- 'Zjazd rodzinny' RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

***

Autor : Irena Matuszkiewicz
Tytuł : Zjazd rodzinny
Seria : ?
Wydawnictwo : Prószyński i S- ka
Stron : 376

Jakie emocje towarzyszą Ci, gdy wspominasz swoją rodzinę? Przed oczami stają Ci chwile miłe, a może niekoniecznie? Łączyły Was mocne więzi, trochę słabsze...?
Mówi się, że z rodziną wygląda się ładnie wyłącznie na zdjęciu. I zapewne jest w tym wiele racji, niestety. Ileż to słyszy się o konfliktach, gdzie przeciwko sobie stają członkowie najbliższej rodziny, osoby związane wspólnymi genami, które... miały się kochać, darzyć szacunkiem i wspierać.
Ewa Parelska ma dość mgliste pojęcie o dawno niewidzianych członkach dużej familii; pamięta rodowe opowieści, ale przez lata stosunki z żyjącą częścią znacznie się ochłodziły. Kobieta postanawia więc zorganizować zjazd rodzinny...

Odkąd w moje ręce trafiła Przerwana podróż pani Matuszkiewicz mam pewność, że sięgnięcie po kolejną książkę tej autorki będzie dobrym wyborem. A dodatkowo wydawnictwo zrobiło nam niezłą niespodziankę, wysyłając egzemplarze przedpremierowe i pomysłowe listy. Super! :)

Nie wiem, jak to jest posiadać dużą rodzinę- moja składa się zaledwie z kilkunastu osób. I bardzo zazdroszczę tym, którzy mogą spędzać np. święta w dużym gronie. Ostatnio polubiłam sagi rodzinne, sięgam po nie coraz częściej. A tu rarytas, bo jeszcze jedna z lubianych przeze mnie autorek... Nie zawiodłam się, na szczęście.

Od razu po otworzeniu dostajemy "prezent"- dokładnie rozpisane drzewo genealogiczne rodziny Korzeńskich, przodków Ewy Parelskiej. Dzięki temu, że w chwilach wątpliwości co do powiązań mogłam do niego powrócić, nie pogubiłam się. Historia rodziny rozpoczyna się w 1918 roku; wtedy to przy pomocy tzw. "swatania" poznają się Jan i Leontyna, dając początek... wszystkiemu.

Za duży plus uznałam fakt, iż opowieść jest bardzo dokładna. Bardzo rzadko bieg przeszłości przerywany był przez "współczesność", czyli Ewę i jej plany. Dzięki temu poznajemy losy Korzeńskich, ich chwile radości, smutku, zwątpienia. Widzimy, jak rodzą się kolejne pociechy i towarzyszymy im podczas dojrzewania. Obserwujemy, jak z biegiem lat uczucie Jana do Leontyny rośnie. Towarzyszymy bohaterom podczas ich dążeń do wyznaczonego sobie celu. Bardzo łatwo wtopić się między domowników, niemal wyczuwa się rodzinną atmosferę. Oczywiście nie wszystkie postacie uznamy za pozytywne, znajdą się również samotnicy, starający się jak najbardziej odsunąć od bliskich. Ale czy bez nich historia nie byłaby mniej prawdziwa? W prawie każdej rodzinie trafia się ktoś, kto nie czuje więzi z pozostałymi członkami.

To, że losy Korzeńskich są tak skrupulatnie opisane sprawia, iż różnice pokoleniowe stają się wyraźniejsze. Dlaczego? Wiadomo, wszystko idzie do przodu, gospodarce towarzyszy nieustanny rozwój, a czytelnik, siedząc wygodnie w fotelu i -prawdopodobnie- popijając kawę/ herbatę może przenieść się do chwili, gdzie dana rzecz była rarytasem, bardzo trudno dostępnym. To, co dla naszych przodków było stanem normalnym, dla nas może być już... abstrakcją. Obserwujemy stopniowe zmiany, jakie zachodzą nie tylko w otoczeniu, ale także ludziach. Chodzi mi tu oczywiście o otwieranie umysłów na nowe idee (choć w niektórych przypadkach lepiej byłoby pozostać przy starych przekonaniach...). Wśród mężczyzn nieustannie toczą się dyskusje o sprawach ojczyzny, polityce, patriotyzmie- dodatkowa lekcja historii.

Tom pierwszy kończy się na roku 1939; niestety, nie dowiadujemy się, czy Ewa wprowadzi w życie swój plan. Musimy czekać na kolejną część! A przez to, że pani Matuszkiewicz kończy ów tom tak a nie inaczej... będę czekać z niecierpliwością!

Lubicie sagi rodzinne? A może przemawia do Was twórczość Ireny Matuszkiewicz? Nawet jeśli negatywnie odpowiadacie na te dwa pytania- polecam!

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Prószyński i S- ka!